Kraków, 09.11.17 - Vuur

Awatar użytkownika
Matt
Lokalizacja: Kraków
Płeć: Mężczyzna

Re: Kraków, 09.11.17 - Vuur

Postautor: Matt » 12 listopada 2017, 23:50

Ja widziałem się z Anneke już jakieś 7 razy (jestem troszkę psychofanem, to prawda) na początku faktycznie bardzo się stresowałem, ale z koncertu na koncert zrobiłem się coraz bardziej wygadany. :D Ostatnio Annie powiedziała, że mnie pamięta, co było miodem na me serce i rozgadałem się jak nigdy :D
Awatar użytkownika
Luna
Lokalizacja: Elliðaey
Podziękował: 79 razy
Podziękowano: 55 razy
Płeć: Kobieta

Re: Kraków, 09.11.17 - Vuur

Postautor: Luna » 13 listopada 2017, 01:27

ecia pisze:Chociaż z drugiej strony wydaje mi się, że jak ktoś się interesuje muzyką z takich kręgów, to prędzej czy później trafia w jego łapki jakiś album The Gathering.

leosia pisze:Pewnie duża część publiki to młodzież i mogą nie znać TG , ale słuchając tego typu muzyki to trochę wstyd nie wiedzieć kim jest Annie

Oj, to chyba nie takie proste. To jest za trudna muzyka dla małolatów (zakładając, że o nich piszemy). Może nie do słuchania, jak już się ją pokocha, ale nie chwyta tak łatwo jak pełne chórów i dzwoneczków symfoniczne brzmienia. Pamiętam, że nastolatką będąc bardzo ambitnie podchodziłam do słuchania muzyki i naprawdę wiele godzin z Emperorem, czy Negură Bunget, było dla mnie pracą, intensywną nauką i mozolnym, bardzo świadomym pochłanianiem tej muzyki, zanim nauczyłam się nią rzeczywiście cieszyć. Oczywiście coś musiało mnie w niej pociągać, skoro do całego procesu przystąpiłam, ale czasem mózg mi się przegrzewał i chciało mi się po prostu czegoś lżejszego i łatwiejszego. The Gathering, to niby żadna ekstrema, a jednak głębia tej muzyki też na początku mnie zniechęcała. W zespole nie było żadnego bożyszcza pozującego do zdjęć z zawadiackim spojrzeniem, tylko lamusy w swetrach (sorry chłopaki - za to Was kocham :mrgreen:). Żadna diwa nie nosiła pięknych sukien, Anneke nawet nie epatowała wtedy swą zniewalającą kobiecością. A jednak tak to już jest, że mając lat naście, często słuchanie muzyki zaczyna się od uwielbienia do pięknej wokalistki lub ślinienia do klaty klawiszowca. Pamiętam, że kiedy na dobre rozkochałam się w cudownym głosie Annie, udzielałam się akurat na forum Tuomasa Holopainena, a były to czasy świetności for internetowych. Zaglądało tam mnóstwo osób, codziennie przybywało kilkadziesiąt postów. Próbowałam tej zgrai zaszczepić miłość do Anneke i nie macie pojęcia, od jak twardej ściany się odbijałam. W wątkach takich jak Epica, Within Temptation, Children of Bodom, Apocalyptica, HIM, czy Negative istne szaleństwo, a w The Gathering odpowiadała jedna, może dwie osoby, że głos taki piękny, że szacun i łohoho, ale za albumy nie brał się nikt. Jeszcze kilka lat temu wydawało mi się, że wypada krytykować takie chodzenie na łatwiznę, brak dojrzałości. Dzisiaj wiem, że nastolatki, to nastolatki i żal mi, że Anneke ma tak mało młodocianych fanów, bo świeża energia dzieciaków jest przyszłością artysty. I dlatego cieszę się, że album Vuur jest i dobry, i przystępny jednocześnie, i brzmi wystarczająco rasowo, żeby Annie mogła z nim ruszyć w długą trasę u boku symfonicznej machiny przyciągającej młodszą widownię.

Vinlett pisze:Tak, też później widziałam, ale mam satysfakcję, że mogłam Wam tę informację przekazać trochę wcześniej niż Facebook się o tym dowiedział :)

Vinnie, a ja byłam bardzo uradowana dowiadując się tego od Ciebie o wiele wcześniej, niż z Facebooka :) Tak właściwie, to chyba jeszcze teraz nie wiedziałabym o tym koncercie, bo nie przeglądam społecznościówek zbyt skrupulatnie :mrgreen:

Vinlett pisze:Tak ogólnie to fani Epiki przyjęli Vuur pozytywnie. Klaskali i bawili się na Annekowych piosenkach, ale odniosłam wrażenie, że mało kto z nich kojarzył, kim jest Anneke.

Niby zdaję sobie sprawę z tego zjawiska, sama je opisałam wyżej, ale jednak i tak mnie to szokuje... Przez tyle lat się dziwiłam, dlaczego nie napływa tutaj żadna młoda krew, a ludzie po prostu nie kojarzą Anneke :shock:

Vinlett pisze:Ale Annie zaliczyła też malutką wpadeczkę :D Na solówce w utworze o Helsinkach zeszła ze sceny i o mało co nie zdążyła wrócić na refren :D Rozbawiło ją to i początek refrenu zaśpiewała śmiejąc się pod nosem.

Kochana :mrgreen: <3 Tak się cieszę, że Annie jest już na tyle dojrzałą, pewną siebie artystką, że te urocze potknięcia ją bawią i tylko ubarwiają jej genialne występy.

Vinlett pisze:Właściwie tylko przy „Sail Away” mnie nie porwało, ale pewnie dlatego, że utwór ten rozpoczynał show, więc był dopiero przystawką przed daniem głównym ;)

Vinnie, a powiedz, jak w "Sail Away" brzmiała Anneke? Oglądałam filmiki z festiwali i odniosłam wrażenie, że dla kogoś postronnego była z pewnością genialna, dla mnie zresztą też, ale jednak śpiewała już na samiutkiej granicy zasapania. I w sumie mnie to nie dziwi, bo aż za głowę się złapałam, jak usłyszałam "Sail Away" w wydaniu koncertowym i zdałam sobie sprawę, na co ta dziewczyna się porwała. Nawet boginie mają jakieś granice, a do śpiewania utworów Vuur trzeba mieć tyle pary, że głowa mała :shock: I jeszcze wybrała sobie takiego killera na przystawkę :D Ale cieszę się, kiedy wreszcie widzę na jej twarzy powagę i koncentrację. Jeszcze kilka lat takich słodkich, zachowawczych treli i by nam Anneczka zapomniała, jak się rozkrzania system :mrgreen:

Vinlett pisze:Boże, ile ta dziewczyna ma w sobie ciepła dla ludu. Cały czas uśmiechnięta i kochana, z życzliwością do każdego kto do niej podszedł po autograf lub wspólne zdjęcie. Ja zdołałam wydukać z siebie tylko: „Hello, how are you? Amazing show. I love you very much.” I tyle. Zrobiłam sobie zdjęcie z Annie, ale wybaczcie, że Wam go nie pokażę, bo wyszłam jakbym była naćpana. Za to Anneke promiennie się na nim uśmiecha :)

<3 <3 <3

leosia pisze:Nie wiem czemu człowiek tak się przy niej stresuje,bo przecież nie ma sympatyczniejszej osoby w branży muzycznej... XD

To jest chyba szok kulturowy :mrgreen: XD Tak dużo ludzi, tak mało czasu - przede mną Ona. Chciałoby się wszystkich wygnać, na spokojnie pozbierać myśli i wyznać Jej TO WSZYSTKO, a że rozsądek podpowiada, iż to niemożliwe, to idzie zwarcie, przepięcie i człowiek już tylko bełkocze :D

Matt pisze:Ostatnio Annie powiedziała, że mnie pamięta, co było miodem na me serce i rozgadałem się jak nigdy :D

:zakochany:
Awatar użytkownika
Tomol
Lokalizacja: Śląsk
Podziękował: 20 razy
Podziękowano: 16 razy
Płeć: Mężczyzna

Re: Kraków, 09.11.17 - Vuur

Postautor: Tomol » 13 listopada 2017, 16:47

leosia pisze:Ciekawa jestem jak to z tym było za czasów The Gathering :D

Z moich obserwacji wynika,że było bardzo podobnie. W 1997 i 2003 byłem na TG w starym katowickim Mega Klubie i zachowywali się bardzo swobodnie,byli wyluzowani,zero gwiazdorstwa . W 97 Anka (i któryś jeszcze z nich) podpisała mi się na bilecie -na aparat nie było mnie wtedy stać więc zdjęcie było dopiero w tym 2003 :).
Pamiętam,że przed pierwszym z tych koncertów spacerując sobie po Katowicach i skręcając za Mega w stronę kina Rialto dosłownie wpadłem na nich wyłaniających się nagle w towarzystwie Bożydara Iwanowa (prowadził wtedy metalowy magazyn "Strych" na tvp3 reg.) hihi ..pamiętam jeszcze ,że wszyscy mieli lody - widocznie Bożydar ich zaprosił ;).
W 97 i 98 widziałem ich jeszcze na Metalmanii ale wtedy dostęp do muzyków (w ogóle) był ograniczony.

Choć podejrzewam ,że np w takim Chile - biorąc pod uwagę ich południowo amerykański temperament - może jest trochę inaczej ,kto wie ?.
Awatar użytkownika
Vinlett
Lokalizacja: Układ Tatooine
Podziękował: 57 razy
Podziękowano: 81 razy
Płeć: Kobieta

Re: Kraków, 09.11.17 - Vuur

Postautor: Vinlett » 13 listopada 2017, 22:31

Natta pisze:Ja chyba nie wiedziałabym co powiedzieć, nie dziwię się, że Vinlett wybełkotała tylko parę słów. Podziwiałabym ją więc tylko z pewnej odległości :)
Dokładnie w ten sposób miałam to rozegrać :D Podejść i pooglądać, jak Anneke rozmawia z ludźmi, tylko nie ze mną :lol:, a potem grzecznie wrócić na salę. Ale w kolejce do Annie wypatrzyłam kolegę, z którym dawno się nie widziałam. Stał i rozmawiał z inną osobą, zaczęliśmy więc we trójkę gadać i wtedy pomyślałam, że ja może też się odważę? :) Taka okazja może się więcej nie powtórzyć. Nie będę musiała osobiście cykać fotki z Anneke, bo ktoś inny się tym zajmie. Mój mózg będzie więc miał do ogarnięcia tylko jedną rzecz (gadanie), zamiast dwóch. Tak sobie to na szybko analizowałam, w miarę jak kolejka posuwała się naprzód, a i tak z tym gadaniem wyszło, jakbym znała angielski tylko z opowieści :lol:

Luna pisze:Próbowałam tej zgrai zaszczepić miłość do Anneke i nie macie pojęcia, od jak twardej ściany się odbijałam. W wątkach takich jak Epica, Within Temptation, Children of Bodom, Apocalyptica, HIM, czy Negative istne szaleństwo, a w The Gathering odpowiadała jedna, może dwie osoby, że głos taki piękny, że szacun i łohoho, ale za albumy nie brał się nikt.
Kiedyś moją koleżankę ogarnęła miłość do muzyki, nazwijmy to ogólnie gotyckiej. Within Temptation jej podszedł, Nightwish jej podszedł, a The Gathering wcale. Może po prostu taki miała gust, a może to coś innego. Może Ich muzyka jest jednak ambitniejsza i trzeba, jak piszesz, pracy, żeby to poczuć. Chociaż ja nie wiem, jak nie można ulec temu głosowi. Nawet jesli dźwięki nie od razu dają się polubić, to przecież chyba od pierwszej sekundy słychać, że wokal nieziemski i chce się go słuchać więcej i więcej.

Luna pisze:
Vinlett pisze:Ale Annie zaliczyła też malutką wpadeczkę :D Na solówce w utworze o Helsinkach zeszła ze sceny i o mało co nie zdążyła wrócić na refren :D Rozbawiło ją to i początek refrenu zaśpiewała śmiejąc się pod nosem.

Kochana :mrgreen: <3 Tak się cieszę, że Annie jest już na tyle dojrzałą, pewną siebie artystką, że te urocze potknięcia ją bawią i tylko ubarwiają jej genialne występy.
Zobacz sobie wykon tego utworu z Dynamo Metal Fest. Annie śmieje się dokładnie w tym samym momencie, więc już w sumie nie wiem, co jest w tym fragmencie takiego zabawnego ;)

Luna pisze:Vinnie, a powiedz, jak w "Sail Away" brzmiała Anneke? Oglądałam filmiki z festiwali i odniosłam wrażenie, że dla kogoś postronnego była z pewnością genialna, dla mnie zresztą też, ale jednak śpiewała już na samiutkiej granicy zasapania.
Próbuję sobie przypomnieć, czy coś takiego miało miejsce i, szczerze mówiąc, nie kojarzę. Według mnie wszystko zostało odśpiewane bez zadyszki. Może Matt zapamiętał to inaczej :)


Dzisiaj na fejsie Anneczka oprowadza po busie, którym muzycy podróżują w trasie :)
I am the FBI.
Awatar użytkownika
Tomol
Lokalizacja: Śląsk
Podziękował: 20 razy
Podziękowano: 16 razy
Płeć: Mężczyzna

Re: Kraków, 09.11.17 - Vuur

Postautor: Tomol » 02 grudnia 2017, 16:56

Tutaj Anneke ( 0:32 ) w kilku dosłownie słowach mówi o krakowskim koncercie.
https://www.youtube.com/watch?v=9CIiFOzZDBU

Wróć do „Anneke w Polsce”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość