Drive (2013)

Solowa działalność Annie
Awatar użytkownika
leosia
Podziękowano: 8 razy
Płeć: Kobieta

Re: Drive (2013)

Postautor: leosia » 30 sierpnia 2013, 22:13

Zgadzam się z wami, chociaż są fragmenty w ktorych wokal Aneczki świetnie brzmi :) Potencjał ma jak wszyscy wiemy tylko czemu go tak marnuje? :evil:

Tak zapowiadała,że bardzo dobre kompozycje na płycie a po przesłuchaniu sampli nie jestem o tym taka przekonana..ale poczekajmy do premiery ;)
Awatar użytkownika
Luna
Lokalizacja: Elliðaey
Podziękował: 50 razy
Podziękowano: 34 razy
Płeć: Kobieta

Re: Drive (2013)

Postautor: Luna » 30 sierpnia 2013, 22:42

Mnie się ten kawałek podoba, a ozdobniki w szczególności. Głos Annie został ładnie wyeksponowany, brzmienie miękkie, żywe, przyjemne (a póki co przesłuchałam tylko na telefonie, czyli w wersji pierdzącej). W porównaniu z poprzednim albumem to arcydzieło hehe Nie nazwałabym też utworu "Drive" powtórką z rozrywki, bo jest zupełnie inny od tego, co znalazło się na plastikowym, płaskim EICh. Prawdopodobna jest opcja, że Drive okaże się wydawnictwem na jedno kopyto, ale jeśli uświadczę na nim odrobinę różnorodności, to przynajmniej się z nim osłucham bez bólu i może coś wpadnie na dłużej.
Awatar użytkownika
Vinlett
Lokalizacja: Układ Tatooine
Podziękował: 33 razy
Podziękowano: 48 razy
Płeć: Kobieta

Re: Drive (2013)

Postautor: Vinlett » 24 września 2013, 22:40

We Live On - Another album track preview!! Free download! Hurry, hurry... hope you like it!! XxX

The Best Is Yet To Come (lyric video) - commodore! :D Ale kim jest Ray :?:

Stream the album - właśnie sobie słucham. Utwór "Mental Jungle" to duet z Hayko Cepkin.
I am the FBI.
Awatar użytkownika
Luna
Lokalizacja: Elliðaey
Podziękował: 50 razy
Podziękowano: 34 razy
Płeć: Kobieta

Re: Drive (2013)

Postautor: Luna » 26 września 2013, 04:46

Vinlett pisze:Ale kim jest Ray :?:

Może ten od zdjęć? Chociaż tekst brzmi, jakby był skierowany do jakiejś zbłąkanej sierotki, a nie aktywnego zawodowo mężczyzny :D. Ale kto tam tę Annie wie ;).


Hm, hm, hm... od czego by tu zacząć? Może od standardowej śpiewki. Gdybym miała oceniać ten album surowo, tak, jak każdego innego wykonawcy, który jest mi obojętny, zapewne miałabym o czym pisać. Ale, żem pogodzona z losem i w jakiś sposób rozumiem i szanuję obecne podejście Anneke do muzyki, którą tworzy, powiem tak: bywało gorzej :D. Cieszę się, że Annie poszła w takim kierunku, bo mogła brnąć w te płaskie, plastikowe dźwięki z poprzedniego wydawnictwa. Album jest trochę nierówny (trochę, bo te lepsze utwory wcale jakieś super-duper nie są). Są na nim kawałki, których całkiem przyjemnie się słucha, a są takie, które zwyczajnie mnie nudzą.

Do tych, które póki co mnie nie interesują, należą: "Treat me like a lady", "She", "You will never change", "Shooting for the stars" i "The best is yet to come". Spodobał mi się "We live on" - kiedy słuchałam samego wokalu z filmiku od Anneke, zupełnie inaczej to sobie wyobrażałam. Jest fajna przestrzeń, klimat, no coś w tym przykuwa moją uwagę. "Drive" od początku mi się podobał ;). Fajny, skoczny utwór, naprawdę chwytliwy, taki do zapętlenia przy sprzątaniu. "My mother said" też coś w sobie ma, chociaż nic głębokiego. To taka miła, popowa balladka. I pisząc "popowa" nie mam na myśli jakichś przesłodzonych tonów, tandety, tylko typowo popowy pop z popów niewysokich lotów. Taki utwór spokojnie mogliby zaśpiewać chłopcy z Backstreet Boys. Czy to taka tragedia? Może tak, patrząc na to, że niektórzy z nas jeszcze w tych balladach pokładali nadzieje, bo one Annie często wychodzą. Ale abstrahując od porzuconej nadzieje, lubię ballady BB :lol:. A przynajmniej kiedyś lubiłam ;). "Forgive me", to póki co mój ulubiony kawałek na Drive, głównie za sprawą sposobu, w jaki Annie śpiewa. Trochę mrocznie, trochę tajemniczo, smutno. Zabijcie mnie, ale mi to pachnie Skunk Anansie ;). "Mental jungle" - gdzieś na fejsie podpatrzyłam, że niektórzy z Was krytykowali ten utwór. Mnie się podoba. Annie brzmi w refrenie epicko, śpiewa tak fajnie, rytmicznie, z mocą. Hayko Cepkin jest specyficzny, trzeba lubić takie klimaty, ale imo tutaj, jak już się człowiek oswoi z jego głosem, całkiem nieźle współgra z Anneke.

Ogólnie Drive, to raczej taka kolejna popierdółka na koncie Anneke, ale tym razem nie czuję niesmaku, wkurwu, rozczarowania. To chyba kwestia tego brzmienia, o którym wcześniej rozmawialiśmy - jest po prostu przystępne i da się tę muzykę przetrawić. Czy będzie się do niej wracało, czy też nie, to już inna kwestia. Ja jestem bardzo zaskoczona wokalem Annie - na plus, oczywiście ;). Myślałam, że już zawsze na swoich płytach będzie śpiewała tak perfekcyjnie, krystalicznie i uroczo. A tu proszę, czasem znów śpiewa nisko, mocno, z pazurem, słychać tę fajną chrypkę :).
MissFortune
Płeć: Nie wybrano

Re: Drive (2013)

Postautor: MissFortune » 26 września 2013, 18:13

Obstawiam, że Ray zwyczajnie rymował się z 'away' i dlatego zainstniał w utworze.

Myślę, że brzmienie albumu jest zasługą tego, jak ten był nagrywany - można rzec, że właściwie na żywo w studiu, dzięki temu nie brzmi - niech będzie - plastikowo. Zresztą nie można powiedzieć, że album jest słaby w swojej kategorii. Jest wpadający w ucho, ma w sobie dużo pozytywnej atmosfery i wywołuje szeroki uśmiech na mojej twarzy. Co z tego, że jest po brzegi wypchany popowymi melodyjkami? Jest dobrze wyprodukowany, muzycy wiedzą co robią. Wokal Anneke na albumie jest outstanding (chwilowy brak polskiego odpowiednika). A większość ludzi i tak słucha tylko wokalu. I wlaśnie on dźwiga album ponad przeciętną. W kategorii pop/rock.
Myślę, że nie uświadczymy innej muzyki od Anneke, którą sygnowałaby swoim nazwiskiem. Współpracuje z Devinem, koncertuje z Dannym i tak dalej, więc zaspokaja swoje zapędy w kategoriach muzyki metalowej czy bardziej ambitnej, czy jakiejkolwiek innej. A sama chce być kojarzona z muzyką, która najbardziej jej sprawia przyjemność. Cieszy się życiem i to słychać w jej muzyce, gdyby chciała wiecznie smęcić, zostałaby w The Gathering.
Awatar użytkownika
Vinlett
Lokalizacja: Układ Tatooine
Podziękował: 33 razy
Podziękowano: 48 razy
Płeć: Kobieta

Re: Drive (2013)

Postautor: Vinlett » 26 września 2013, 21:05

MissFortune pisze:Obstawiam, że Ray zwyczajnie rymował się z 'away' i dlatego zainstniał w utworze.
Ja rozumiem, że ostatnio Annie poszła nieco na łatwiznę w konstruowaniu swoich piosenek, ale już bez przesadyzmu :lol:.

Dzisiaj znalazłam wypowiedź Anneke o "The Best Is Yet To Come", więc się trochę wyjaśniło ;):
"The Best Is Yet To Come" is one of my mottos in life. I don't like looking back at all. The song is written with a dear friend in mind who had become some sort of passenger in life. The song was meant to wake him up and convince him that life's for the living. źródło

MissFortune pisze:Cieszy się życiem i to słychać w jej muzyce, gdyby chciała wiecznie smęcić, zostałaby w The Gathering.
Nikt nie kwestionuje prawa Anneke do robienia tego, co faktycznie chce robić. Rzeczą niezrozumiałą jest jedynie olbrzymi dysonans pomiędzy tym, co Annie teraz tworzy, a jej olbrzymim talentem. Z takimi możliwościami jakie posiada stać ją po prostu na więcej. Wesołe, czy smutne dźwięki nie mają tu nic do rzeczy ;).

Zasadniczo zgadzam się z Luną- jest lepiej, ale mam kilka 'ale' ;).
Na plus to, że "Drive" nie powoduje u mnie skrętu kiszek jak poprzednik. Powodem tego jest wreszcie normalna produkcja krążka- ktoś się chyba połapał, że plastik długo się rozkłada przez co szkodzi środowisku. Dzięki temu "Drive" jest albumem słuchalnym, uff ;). Natomiast co do warstwy kompozycyjnej, to raczej niewiele się zmieniło. Mam podejrzenie, że Anneke musi być fanką brzmień z lat osiemdziesiątych, bo konstrukcje piosenek, a zwłaszcza budowanie chórków o tym świadczą. Fascynacja takimi gwiazdami jak Kim Wilde czy Sandra, powinna w pewnym momencie przejść do historii, a u Anneke jest jakby powrót do tamtych klimatów. Najlepiej słychać to w utworze "Treat me like a lady". Na szczęście, pomimo tych wszystkich niedostatków, nie przeszkadza mi to w zanurzeniu się w wokal, który po drodze wykonuje kilka ciekawych sztuczek.
Ostatnio zmieniony 28 września 2013, 21:04 przez Vinlett, łącznie zmieniany 1 raz.
I am the FBI.
MissFortune
Płeć: Nie wybrano

Re: Drive (2013)

Postautor: MissFortune » 26 września 2013, 23:11

Vinlett pisze: Ja rozumiem, że ostatnio Annie poszła nieco na łatwiznę w konstruowaniu swoich piosenek, ale już bez przesadyzmu :lol:.

Zapewne istnieje możliwość, że imię jest autentyczne, ale pisząc piosenkę o kimś na ogół nie wymienia się go z imienia. A mi chodziło o to, że linia melodyczna tej zwrotki narzuca jednosylabowy wyraz, który rymowałby się z 'away'. W przypadku Anneke takim wyrazem często jest 'hey', ale być może tym razem chciała zrobić to jakoś inaczej, może bardziej osobiście? Albo po prostu chciała trochę potrolować swoich słuchaczy, żeby każdy się zastanawiał "who the f*ck is Ray?" :D Taka była moja pierwsza myśl.
A co do łatwizny to zgoda. I to jest jedna z rzeczy, która mnie odrzuca od tego albumu. Linie melodyczne, które są tak typowe i przewidywalne, że wymuszają ziewanie. I niektóre teksty, w których jakby z braku kreatywności wcisnęła cokolwiek, byle sie rymowało (np. przejście We live on, i to "But I will not hide").

Vinlett pisze: Nikt nie kwestionuje prawa Anneke do robienia tego, co faktycznie chce robić. Rzeczą niezrozumiałą jest jedynie olbrzymi dysonans pomiędzy tym, co Annie teraz tworzy, a jej olbrzymim talentem. Z takimi możliwościami jakie posiada stać ją po prostu na więcej. Wesołe, czy smutne dźwieki nie mają tu nic do rzeczy ;).

Ja myślę, że rzeczą niezrozumiałą jest to, że kobieta obdarzona takim talentem ma takie fantazje muzyczne. To trochę jakby dwie osoby poskładane w jedną.
Z drugiej też strony, jej fani to na ogół ludzie, którzy na codzień nie słuchają muzyki, którą Anneke prezentuje obecnie, więc też ocena jej dokonań przepuszczana jest przez pryzmat tego, co robiła wcześniej. Bo czy to nie jest tak, że jakoś podświadomie pozytywne, chwytliwe, nieskomplikowane piosenki oceniamy jako mniej artystycznie wartościowe niż te smętne, czasem przydługie, cięzkie (czy też nie) utwory? Ja sama przyznaję, że prawie w ogóle nie znam się na popie czy pop/rocku. To nie moje klimaty. Ale ten album wydaje mi się przyjemny, choć może jestem zagłuszona dozgonnym uwielbieniem samej Anneke, heh.
Awatar użytkownika
Natta
Lokalizacja: Allenstein
Podziękował: 25 razy
Podziękowano: 22 razy
Płeć: Kobieta

Re: Drive (2013)

Postautor: Natta » 30 września 2013, 00:16

Przesłuchałam ten album 2-3 razy i można powiedzieć, że się w miarę przekonałam. Nie jest to pop najwyższych lotów, jakiego można by oczekiwać od Anneke (bo wiem, że jest zdolna to zrobić), ale jednak jakość podniosła się o kilka oczek wyżej w stosunku do poprzedniego albumu. W niektórych utworach widać jakieś przebłyski, zróżnicowaną pracę gitar. Jakby Anneke czasem przypominała sobie, że sekcja rytmiczna to tylko bas i perkusja, a nie cały zespół. Brzmienie jest świetne, w tym wszystkim jest więcej przestrzeni, dźwięki nie są takie cukierkowe i kluchowate jak na "Everything is Changing". Tylko że niestety Annie zdarzają się wpadki w stylu "She" czy "Shooting for the Stars".. te utwory są strasznie plastikowe, z tymi wokalizami "łoo-o-o" albo "łu-u-u", prostackimi gitarkami rodem z Paramore i okropną sekcją rytmiczną. A poza tym, jest przyjemnie, trochę w stylu lat 80-tych, a takie granie znów robi się modne i wraca do łask. Tylko że Anneke stać na więcej. Jeżeli już zabrała się za pop, to z takim głosem powinna śpiewać na albumie godnym mistrzów tego gatunku (np. Eurytmics). Dużo jej do tego brakuje, niestety. Może sama nie potrafi skomponować na tyle dobrych, wyważonych utworów.. No ale mamy to, co mamy. Nie jest najgorzej. Czasami mam potrzebę puścić sobie coś energetycznego i wesołego, więc myślę, że "Drive" będzie całkiem OK.

Z drugiej też strony, jej fani to na ogół ludzie, którzy na codzień nie słuchają muzyki, którą Anneke prezentuje obecnie, więc też ocena jej dokonań przepuszczana jest przez pryzmat tego, co robiła wcześniej.

Ja już się pogodziłam z tym, że Anneke coraz odważniej flirtuje z popem i z pop-rockiem, więc przestało mi to przeszkadzać. Każdy gatunek, w który by poszła, by mi odpowiadał, bo kocham ten głos. Jak dla mnie mogłaby nawet śpiewać country albo gospel, tylko żeby muzyka była odpowiednio wysokiej jakości... I dlatego ciężko mi zaakceptować taką zmianę - bo Anneke wcześniej była w The Gathering, gdzie współtworzyła muzykę na wysokim poziomie, a potem zaczęła karierę bardzo dobrym albumem "Air", gdzie również pokazała klasę i dobry smak. A potem to już tendencja spadkowa.

Bo czy to nie jest tak, że jakoś podświadomie pozytywne, chwytliwe, nieskomplikowane piosenki oceniamy jako mniej artystycznie wartościowe niż te smętne, czasem przydługie, cięzkie (czy też nie) utwory? Ja sama przyznaję, że prawie w ogóle nie znam się na popie czy pop/rocku. To nie moje klimaty.

Nie mam nic przeciwko pozytywnym, chwytliwym i nieskomplikowanym piosenkom, bardzo lubię dobry pop z lat 80 i 90, a z dzisiejszych rzeczy często wpadają mi w ucho niegłupie pop-rocki czy jakieś synth-popy i chciałabym, żeby Anneke właśnie w tym kierunku poszła, jeżeli już ma się kręcić w muzyce popowej. Znaczy się, niech gra pop-rock, synth-pop, jakiś inny pop, cokolwiek, byleby to było właśnie na takim wysokim poziomie. Nie uważam także, żeby wartości artystyczne szły w parze z wyłącznie smętnymi utworami. Można zrobić kichowaty, smętny utwór, który będzie przesadzony w eksponowaniu smutku aż do granic możliwości, a można też zrobić przesadnie wesołkowaty kicz. Można też zrobić muzykę, która będzie radosna, wesoła, prosta, ale jednocześnie nie prostacka, pozbawiona tandety i plastiku. Chciałabym, żeby tego ostatniego udało się Annie unikać, ale jak do tej pory niestety to się jeszcze pojawia, choć w mniejszym stopniu.
Awatar użytkownika
Luna
Lokalizacja: Elliðaey
Podziękował: 50 razy
Podziękowano: 34 razy
Płeć: Kobieta

Re: Drive (2013)

Postautor: Luna » 04 września 2014, 03:46

Nie wiem, jak to się stało, ale ostatnio zdałam sobie sprawę, że wracam do tego albumu ;). Może byłoby inaczej, gdybym nie miała go na odtwarzaczu, ale mam i jakoś tak podejrzanie często odpalam Drive :D. W dalszym ciągu część utworów uważam za kiepską, jednak już ich nie omijam. Oswoiłam się z tą muzyką, jest prosta i przyjemna. Nawet "Treat me like a lady", czy "She" przestały denerwować. Teraz moim numerem jeden jest "Mental jungle". Nie wiem, jak ten kawałek można uważać za tandetny. Toż to killer! Cepkin jest tutaj rewelacyjny :D.
Awatar użytkownika
Natta
Lokalizacja: Allenstein
Podziękował: 25 razy
Podziękowano: 22 razy
Płeć: Kobieta

Re: Drive (2013)

Postautor: Natta » 04 września 2014, 09:50

Zapomniałam o tej płycie, ale dzisiaj sobie chyba puszczę, bo przecież czeka mnie wielkie sprzątanie, a przy niej się genialnie sprząta :lol: "Mental Jungle" jest naprawdę dobrym kawałkiem, taką perełeczką na tej płycie.

Wróć do „Anneke van Giersbergen”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość