Rome "Confession D'Un Voleur D'Ames

Awatar użytkownika
wisdom_tooth
Lokalizacja: Olkusz
Podziękował: 1 raz
Płeć: Mężczyzna

Rome "Confession D'Un Voleur D'Ames

Postautor: wisdom_tooth » 15 grudnia 2010, 19:05

Rome "Confession D'Un Voleur D'Ames


Obrazek

Traklista:
01. Ni Dieu Ni Maitre 2:41
02. The Consolation Of Man 2:32
03. Le Carillon 0:54
04. Der Wolfsmantel 3:26
05. Querkraft 4:56
06. The Torture Detachment 6:01
07. Le Voile De L'Oubli 3:05
08. The Joys Of Stealth 3:30
09. This Twisted Crown 2:26
10. Novemberblut 5:15
11. Wilde Lager 4:03
12. L'Adieu Aux Anciens 4:11

Płyta polecona przez Lunę.

Kiedyś na tym forum ktoś napisał, że poza Clann Zu nie zna żadnego innego zespołu z Australii- co okazało się nieprawdą. Zastanawiam się mocno i po sprawdzeniu mogę śmiało powiedzieć, że nie znam żadnego innego zespołu z Luxemburga poza Rome.
A dobra ta znajomość, choć krótka, to jednak dobra. Zaledwie od wczoraj, kiedy robiąc coś w domu postanowiłem sobie zapewnić muzyczny podkład. Z odrazą przerzuciłem płyty i nie mając zdecydowanie ochoty na nic doomowego i nic gotyckiego i nic w ogóle co ma wspólnego coś z metalem sięgnąłem po płytę Rome "Confession D'Un Voleur D'Ames"
Nie wiem co mnie do tego popchnęło ale nie żałuję. Trafiło to idealnie w moje chwilowe zachwianie preferencji muzycznych.
Płyta ta towarzyszy mi do dziś, a poza nią zapoznaję się z innymi dokonaniami tego zespołu. Zaiste dziwna ta muzyka, trochę przypomina mi płytę zespołu XX, która w zeszłym roku była na topie w Anglii. Podobna muzyka, cechująca się minimalizmem i podejściem do muzyki mówiącym, że od smutnej melodii lepsza jest tylko bardzo smutna.
Uwielbiam zespoły, które minimalną ilością dźwięków budują atmosferę, tutaj smutku i alienacji, poza którą nie ma nadziei, jest jeszcze tylko miejsce na rozpacz. W niektórych utworach jedynym podkładem muzycznym pod melorecytacje jest gitara i pojedyncze sample i śmiało muszę powiedzieć, że mnie to wystarcza, chciało mi się takiej ascetycznej muzyki.
Słuchając jej na słuchawkach wieczorem, po ciemku kilka razy mimowolnie oglądałem się za siebie, nie żebym się bał ale sample i kolejne melorecytacje potrafią wywołać uczucie niepokoju. Nie ma tutaj miejsca na śpiew, mimo interesującego głosu nie można powiedzieć, że Jerome Reuter śpiewa, są tylko (aż) melodeklamacje.
Piękna muzyka, piękna płyta, szkoda, że jej niszowość powoduję, że nie da jej się "normalnie" kupić. Zdecydowanie wyróżniłbym "The Consolation Of Man", "Querkraft", "The Tortute Detachment" i "Le Voile De L'Oubli", te właśnie utwory sprawiły, że od wczoraj nie słucham niczego innego tylko Rome. Pozostałe utwory są też bardzo dobre, właściwie cała płyta trzyma wysoki, równy poziom. Jak dla mnie numer 1 dark ambientu.

5,5/6 ocena wysoka, bo trwam w zachwycie :D
Mieszkam w pałacu Możliwości -
Piękniejszy to dom od Prozy -
O wiele więcej Okien -
Drzwi można szerzej otworzyć - E. Dickinson

Wróć do „Recenzje”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość