Callisto - Noir

Awatar użytkownika
DarkMoonlight
Lokalizacja: Góry
Podziękował: 2 razy
Podziękowano: 15 razy
Płeć: Mężczyzna

Callisto - Noir

Postautor: DarkMoonlight » 20 listopada 2010, 00:45

Callisto – Noir

Obrazek

1 WORMWOOD
2 LATTERDAY SAINTS
3 THE FUGATIVE
4 BACKWOODS
5 A CLOSE ENCOUNTER
6 PATHOS
7 FOLKSLAVE
8 WOVEN HANDS

Polecony przez: Pepe pana Dziobaka;)

Noir czyli czerń, mrok w języku francuskim i należy zastanowić się, czy taki właśnie jest ten album? Dla mnie nie, na potrzeby tej recenzji stworzyłem neologizm biała czerń, bo nie jest to ten mroczny kolor, który oplata nasze dusze i ciała ale czerń, która przynosi ukojenie, wyzwolenie, w której czujemy się dobrze.
Na sam początek dostajemy gorycz, ale również ta gorycz za pomocą instrumentów staje się słodka i zdatna do spożycia. Niesamowita partia instrumentalna, przemyślana, spójna.
Instrumentalna wycieczka jest kontynuowana w kolejnym kawałku a mianowicie Latterday Saints, długo szukałem co oznacza ten termin, i znalazłem, że jest to grupa chrześcijańska czasów ostatecznych. No pomysł przedni, wykonanie perfekcyjne – całość rewelacja.
Następny numer w kolejce powinnien być ulotny, nietrwały, przelotny jak mówi tytuł a jest zupełnie odwrotnie jest to numer, który powoduje, że jesteśmy we wnętrzu całej tej niesamowitej układanki. Kolejnym atutem jest to, że teksty są tylko tłem i choć są równie dobre jak sama muzyka to mało je słychać.
Backwoods rozpoczyna sie recytacją na tle gitary, uspakajamy się, odpoczywamy. Miłe ukojenie dla nas po takiej dawce dźwięków.
Idziemy dalej z Callisto i doświadczamy bliskiego spotkania, w tym numerze perkusja robi tyle hałasu, że nawet nie chcemy uciszenia chcemy być uczestnikami tego wszystkiego.
Patos to słowo zawsze kojarzyło mi się z moja polonistką w liceum, która powtarzała mi, gdy recytowałem jakiś wiersz: Kamiński, zabijasz patosem. Czy patos podany przez Callisto przygniata? Zabija? Nudzi?
Oczywiście, że nie. Jest to patos, którego się jest spragnionym. Jak tylko skończył się ta piosenka, pomyślałem sobie: Już? Przecież co dopiero się zaczęła. A to, co dzieje się na końcu, istne piekło dźwięków. Idelanie oddaja to słowa:
Virtue and vice.
Black and white.
Colours subside in the pale and night.
Właśnie te dwa przeciwieństwa walczą ze sobą, wzajemnie się przenikają, Wada i zaleta, biel z czernią. Coś niesamowitego.
Cały ten taniec przeciwieństw kontynuowany jest w kolejnym numerze. I na zakończenie Woven Hands.

Piękna to płyta, Płyta, gdzie mamy elementy jazzu, łamanych dźwięków, przesterów. Perkusja, która rozwija się z każdą minutą. Każdy utwór na płycie jest osobną historią, które łączą się ze sobą. Wykorzystanie wielu instrumentów sprawiło, że jest to różnorodny album, saksofon, perkusja, gitary no i oczywiście bas, który doskonale słychać w ważniejszych momentach płyty.
Jestem pod niesamowitym wrażeniem, że ta płyta trafiła do mnie, odnalazłem w niej cząstkę siebie, za co Callisto wielkie chwała;)
Zasłużone 5,5/6 gdyż po tym long play'u mam ochotę sięgnąć po inne albumy tego projektu i sięgnę!
Wszystko jest gównem prócz moczu./wisdom/

Wróć do „Recenzje”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość