Metallica "Master Of Puppets"

Awatar użytkownika
Domin
Płeć: Mężczyzna

Metallica "Master Of Puppets"

Postautor: Domin » 19 listopada 2010, 00:24

Obrazek

1."Battery" (Hetfield, Ulrich) – 5:12
2."Master of Puppets" (Hetfield, Ulrich, Cliff Burton, Hammett) – 8:35
3."The Thing That Should Not Be" – 6:36
4."Welcome Home (Sanitarium)" – 6:27
5."Disposable Heroes" – 8:16
6."Leper Messiah" (Hetfield, Ulrich) – 5:40
7."Orion" [instrumentalny] (Hetfield, Ulrich, Burton) – 8:27
8."Damage, Inc." (Hetfield, Ulrich, Burton, Hammett) – 5:32


Ciężko się pisze o albumach o których powiedziano już niemal wszystko, a może i nawet więcej wygrzebując to nowe anegdoty z realizacji i nagrywania tej płyty. Płyty która jest uznana za najlepszą płytę metalową wszech czasów, oczywiście rzecz gustu ale coś w tym jest. Album nr 3 w dyskografii Metallicy czyli „Master of Puppets” to dzieło przez duże D (albo DZ... jak kto woli he he). Wydawnictwo to jest świadectwem przeobrażania się muzyki zespołu w kierunku bardziej artystycznego, przemyślanego etapu ich twórczości. Cały album wypełniony jest utworami szczególnymi, każdy z nich jest odrębną częścią tej układanki – wiem brzmi to beznadziejnie ale wg mnie ma to sens. Tym razem chłopaki postawili na ciężar i epickość brzmienia niż na szybkość i ostrość dźwięku jak to miało miejsce w poprzednich albumach. Także duży wpływ melodii miał udział w efekcie końcowym tego wspaniałego arcydzieła. Muzyka jest bardziej melodyjna niż poprzednio, więcej jest wolniejszych fragmentów takich jak monumentalne zwolnienie w tytułowym „Master of Puppets” czy w mistycznej pół-balladzie „Welcome Home (Sanitarium)”. Takim utworem jest także „The Thing That Should Not Be”, chyba najbardziej połamany i złożony utwór. Ciągłe zmiany tempa, ultra ciężki riff przewodni przetacza się jak walec przez słuchacza. Oczywiście panowie także nie zapomnieli jak się gra szybkie utwory. To chyba mieli we krwi, szkoda tylko że w latach 90-tych zrobili sobie transfuzję, albo im te thrashowe krwinki poumierały w życiodajnej cieczy. Ale skupmy się na tym co było w 1986 roku. Panowie pokazali na tym krążku, tym co krzyczeli głośno o komercjalizacji zespołu (tak już wtedy) że mają thrash w genach. Dowodem tego może być rozpoczynający płytę „Battery” z genialnym wstępem, galopujący i ultraszybki „Disposable Heroes”, czy wręcz punkowy „Damage, Inc.”. Ja na tej płycie mam dwóch faworytów. Pewnie wśród metalowe braci są to dwa pierwsze utwory z płyty, lecz na mnie największe wrażenie zrobiły „Leper Messiah”. Kurewsko ciężki utwór, riff prowadzący powoduje u mnie ciary na całym ciele, aż mi się kurwa kolana uginają. Opowiada on o wierze ludzi w telewizyjnych kaznodziejów, oddawaniu im całej kasy przez „wiernych”, czy czegoś podobnego w Polsce wam to nie przypomina he he? Drugim na liście jest u mnie „Orion”. Kawałek instrumentalny, nie potrzebuje on żadnego tekstu. Tu znowu pokazuje się talent, hmm nie, geniusz Cliffa Burtona jako basisty. Jego partia basu w tym kawałku jest genialna, wszyscy zachwycamy sie tym co zrobił na „Pulling Teeth” z „Kill'em All” czy w „For Thom The Bell Tolls” z „Ride The Lightining” ale posłuchajcie tego co wyprawia ten koleś na „Orion” to włosy wam dęba staną. To jest majestatyczne arcydzieło którego nie da się opisać słowami bo trzeba go posłuchać i wczuć się w tą muzykę. Na kolana psy!!

6+/6

Wróć do „Recenzje”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości