Therion - Lemuria (2004)

Awatar użytkownika
misiek14
Lokalizacja: Sevenoaks
Płeć: Mężczyzna

Therion - Lemuria (2004)

Postautor: misiek14 » 27 lipca 2012, 17:45

Therion - Lemuria
Obrazek

Tracklista:
1.Typhon 04:36
2.Uthark Runa 04:42
3.Three Ships of Berik Part 1: Calling to Arms and Fighting the Battle 03:20
4.Three Ships of Berik Part 2: Victory! 00:44
5.Lemuria 04:15
6.Quetzalcoatl 03:48
7.The Dreams of Swedenborg 04:58
8.An Arrow from the Sun 05:55
9.Abraxas 05:22
10.Feuer Overtüre / Prometheus Entfesselt 04:39



W końcu dane mi było zapoznać się z albumem szwedzkiej ‘Besti’, czyli Theriona. Chodzi mi o album ‘Lemuria’. Więc po kolei (recka pisana ‘na żywo’) :

Pierwszy utwór ‘Typhon’ zaczyna się mocno. Ciężkie riffy, trochę doom’owo(?). Ale po wejściu sopranistki, wiemy, że to Therion na 100 %. A potem… growl(!).Całkiem ładnie to wyszło, chociaż ja zwolennikiem growl’u nie jestem, ale idzie to przełknąć. Utwór przypadł mi do gustu. Fajne chóry, niebanalne riffy i solówki gitar pod koniec. Utwór na plus.

Drugi utwór to ‘Uthark Runa’ zaczynający się nieco orientalnie. Jakby szło wojsko egipskie - takie było moje pierwsze skojarzenie. Zaczyna się chórem. Potem śpiewa pan Mats Levén całe szczęście nie operowo. Później znów chóry, znów Levén. Utwór szybki, trochę jakby power metal, chociaż chyba za lekko. Na koniec pan Mats krzyczy rockowo, nawet fajnie.

Trzecie jest ‘Three Ships of Berik part I - Calling to Arms and Fighting the Battle’ zaczynające się znów od chórów, potem growl, gitarowa solówka , trochę instrumentalnie i znów growl. Utwór szybki, nie nudzący.

Czwarty utwór to bardzo krótki instrumental. ‘Three Ships of Berik part II - Victory’ i trzeba przyznać, że w tych 45 sekundach naprawdę słychać ‘victorię’.

Następny jest utwór tytułowy, czyli ‘Lemuria’, którą rozpoczyna sopranistka, w tle słychać gitarę akustyczną, potem jakby dialog chóru męskiego z żeńskim, a następnie świetny męski wokal naszego rodaka Piotra Wawrzeniuka. Następnie coś jakby narrator i znów świetny Piotr na wokalu. Perełka, możliwe, że w całej dyskografii Therionu.

Szóstka to ‘Quetzalcoatl’ bodajże o końcu świata przepowiedzianym przez Majów. Utwór rozpoczyna się chórem, który odśpiewuje także refren i jak się później okazuje, cały utwór. Kompozycja w miarę szybka, czasem zwalnia, czasem ‘ciężeje’.

Pod liczbą siedem jest ‘The Dreams of Swedenborg’ który wokalnie rozpoczyna ponownie nasz rodak, Piotr Wawrzeniuk. Czasem Piotra wspomoże solistka, co tylko pomaga temu utworowi. Chóry są słyszane jakby z daleka, ładny i ciekawy zabieg. Nie za szybko, ale na pewno nie nudno.

Potem następuje piosenka ‘An Arrow From the Sun’, którą pięknie rozpoczyna sopranistka, wspierana przez chór w niektórych momentach. Po jakichś półtorej minuty utwór pokazuje swą okazałość, gitary zostają wystawione na pierwszy plan. Po chwili śpiewa solista, a następnie sopranistka, znana nam z początku piosenki, tym razem bez chóru, który po chwili ją zastępuje. Problemem utworu jest nuda, która wkrada się ok. 5 minuty, czyli, całe szczęście, pod koniec, no ale jednak. Nieznaczący, mały minusik tej płyty.

Przedostatnią piosenką jest ‘Abraxas’, rozpoczynane przez perkusję, do której po chwili dołącza gitara (?), a następnie sopranistka. Dalej mamy instrumentalną dawkę energii, po której na chwilę wchodzą chóry, które ustępują miejsca wyżej wspomnianej solistce, która za to ustępuje ‘krzyknięciu’ Matsa Levena. Potem są świetne chóry, które jakby rozmawiają z solistą. Następnie na pierwszym planie słyszymy solówkę na wysokich tonach. W pewnym momencie niespodziewanie utwór zwalnia, po czym zostaje zamknięty przez świetną perkusję.

Na koniec mamy ‘Feuer Overture - Prometheus Entfesselt’, z ładnym, budującym napięcie intro, po którym uderzają w nas gitary a potem znów nasz rodak, śpiewa, tym razem dużo niżej i … po niemiecku. Następnie krótka partia chóru, a potem dwa wokale - znów Piotr i chyba Mats Leven ponownie, ciągle po niemiecku. Przez resztę część utworu te dwa wokale się przeplatają, co nie znaczy, że utwór jest nudny. Kończy się wyciszeniem. Niby prawie pięć minut, ale mija okropnie szybko.


Uważam, że płyta jest naprawdę dobra, żeby nie powiedzieć - świetna. Dobrych płyt Therion ma dużo, ale ta powinna znajdować się w Top 3 każdego ‘therionisty’.
Przepraszam za chaotyczność, ale to moja pierwsza recenzja :)

Ogólna ocena:
5+/6

Wróć do „Recenzje”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość