5 rzeczy, których o mnie nie wiecie :)

Awatar użytkownika
Luna
Lokalizacja: Elliðaey
Podziękował: 73 razy
Podziękowano: 53 razy
Płeć: Kobieta

Re: 5 rzeczy, których o mnie nie wiecie :)

Postautor: Luna » 27 maja 2015, 02:58

Ecia pisze:Dopiero niedawno natknęłam się w internecie na określenie mizofonii i to idealnie określa to co mi jest.

Hmm... bardzo prawdopodobne, że coś podobnego ma moja mama, bo zawsze tresowała naszą rodzinę i to dzięki niej jestem teraz wyczulona na różne odgłosy. Wystarczyło nieopatrznie siorbnąć gorącą herbatę i już miało się na sobie wzrok bazyliszka :D.

Ecia pisze:Bolało ją tym bardziej, że 2 tygodnie po wypadku mieli lecieć z ojcem do Rzymu na wycieczkę - długo go namawiała i w końcu się zgodził, a tu taki pech.

Ooouuuuuuuuu... Mnie też by bolało :D.

Natta pisze:O matko :O Hardkorowa byłaś. Ja bym się bała dziabać sobie w chrząstce. Tym bardziej, że gojenie to nie taka łatwa sprawa. Moja koleżanka musiała wyjąć sobie już drugi z kolei industrial, bo nie mogła wytrzymać bólu.

O masz. Musiała mieć coś źle zrobione, albo jest wyjątkowo wrażliwa... Szczerze mówiąc, w moim przypadku przekłuwanie chrząstki było o wiele łatwiejsze, niż przekłuwanie płatka ucha. Płatek jest mocno ukrwiony, tkanki są miękkie i po uszkodzeniu szybko puchną, więc czasami miałam problem z włożeniem kolczyka po zrobieniu dziurki, musiałam w tym dłubać (koleżanka była cwańsza, bo ostrzyła kolczyk i nim przekłuwała ;)). Przekłuwanie chrząstki, to tylko chrupnięcie, w moim przypadku zero bólu. Igła pozostawia trwały ślad i kolczyk wchodzi bez najmniejszego problemu. Fakt, że goi się dużo dłużej (dopiero po roku mogłam wyjąć kolczyk z nosa bez obawy, że po kilku dniach będę miała problem z włożeniem), ale jeśli nie drażniłam tego miejsca jakąś czapką, czy materiałową opaską, to nigdy nie czułam bólu, tylko leciutkie szczypanie i rozpieranie na początku. Przyznaję, że lekki hardcore był przy robieniu industriala. Sztanga jest gruba, więc musiałam użyć najgrubszej igły, jaką znalazłam w domu (naprawdę można ją było porównać do wkładu długopisu :lol:). Ale wtedy buzowała we mnie taka adrenalina, że żadnego bólu sobie nie przypominam ;).

Lena pisze:Kilka razy powtórzyła się sytuacja, że powiedziano mi że utrzymuję niezdrowy dystans i nie daję się poznać.

Mnie raz koleżanka próbowała, niby to delikatnie, zasugerować, że jestem żmijowata, bo wszystko bym chciała wiedzieć, a sama, to nic nie powiem :D. Podczas, gdy prawie zawsze wygląda to tak, że ludzie po prostu siadają przede mną i się otwierają, a kiedy już nie przychodzi im do głowy nic, co mogliby o sobie powiedzieć, rzucają: "A ty? Co tam?". Nie umiem odpowiadać na takie głupie pytania. Sama zawsze staram się szukać tematów, np.: "Co tam, myślisz jeszcze o zmianie pracy?", "Rodzice dobrze się czują?" bla, bla, bla, jakieś konkrety, żeby nie stawiać ludzi przed niezręczną dla niektórych koniecznością wymyślania jakichś pierdół. No więc na takie pytania na ogół odpowiadam coś w stylu: "Stara bida" i, szczerze mówiąc, rzadko spotykam osoby nieusatysfakcjonowane taką odpowiedzią ;).

Wróć do „Świętownik - archiwum”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość