5 rzeczy, których o mnie nie wiecie :)

Awatar użytkownika
Natta
Lokalizacja: Allenstein
Podziękował: 39 razy
Podziękowano: 34 razy
Płeć: Kobieta

Re: 5 rzeczy, których o mnie nie wiecie :)

Postautor: Natta » 12 kwietnia 2015, 23:15

Goldie pisze:1.Boję się... wysokich budynków :p Nie mam lęku wysokości, nie boję się spojrzeć w dół i nie ma problemu, kiedy widzę budynki z odległości, ale gdybym stanęła przy jakimś wieżowcu i popatrzyła w górę, chyba bym zemdlała :D Kiedy byłam mała, miałam tak samo z drzewami :D


Oj, pamiętam jaka malutka czułam się pod katedrą w Kolonii i jaki dziwny zawrót głowy i ścisk w brzuchu uczułam, jak spoglądałam na sam jej czubek, jednocześnie idąc. Miałam poczucie, że płynie w chmurach i było mi dziwnie, a nie mam na co dzień takich lęków. To już sobie nie wyobrażam co Ty byś tam czuła :O

Goldie pisze:4.Mam jeden tatuaż - na razie :D I odkładam na następny. Marzę po cichu, by być "pokolorowana" od góry do dołu :D


Świetnie :) Trzymam kciuki za dalsze dziaranie. Ja od lat marzę o swoim tatuażu i jestem coraz bliżej podjęcia ostatecznej decyzji (w końcu znalazłam tatuatorkę której styl mi w 100% pasuje), więc tym bardziej życzę jak najszybciej kolejnej dziary, z której będziesz oczywiście zadowolona :)
Awatar użytkownika
DarkMoonlight
Lokalizacja: Góry
Podziękował: 2 razy
Podziękowano: 19 razy
Płeć: Mężczyzna

Re: 5 rzeczy, których o mnie nie wiecie :)

Postautor: DarkMoonlight » 13 kwietnia 2015, 09:05

Dobra kolej na mnie:)
Czego o mnie nie wiecie, jak ja taki wylewny jestem:)
Z pewnością tego, że:
- mam ogromną chorobę lokomocyjną. Myślałem, że jak dorosnę to mi przejdzie, a tu nic... Mam mdłości, boli mnie głowa, kręci mi się w głowie. Nie pomaga nic, ani Aviomarin ani inne dziwności. Jedyny transport dla mnie wygodny to pociąg, bo w nim nic mi się nie dzieje.
- jak byłem młodszy należałem do Duszpasterstwa Akademickiego, śpiewałem psalmy w Kościele, jeździłem na różne oazy, rekolekcje i takie tam. Dziś mój stosunek do Kościoła jest, jaki jest. Tzn biorę ślub kościelny ale tak jak mówiłem, coraz mniej rozumiem, coraz bardziej się oddalam, choć uważam, że moja relacja z Bogiem jest nadal dobra.
- Panicznie boję się węży. Mam typową ofidiofobię. Jak tylko zobaczę tego gada w telewizji to, aż mną wstrząsa. Nie jestem w stanie na nie patrzeć. Mam ciarki nawet teraz, gdy o tym piszę. Boję sie nawet zaskrońca. Ale żeby nie było, że jestem mięczakiem. Innych stworzeń się nie boję. Kocham pająki, myszy, szczury itp.
- Mam fioła na punkcie wiewiórek. Uwielbiam te małe rude, skaczące kulki. Jak idziemy gdzieś na spacer i zobaczę wiewiórkę to stoję jak małe dziecko i patrzę na nią. W ogóle marzę o tym, żeby się zaprzyjaźnić z jedną z klanu Alvina.
I na koniec trochę traumatycznych przeżyć:
- jak byłem w drugiej klasie szkoły podstawowej to potrącił mnie samochód. Leżałem w szpitalu dwa tygodnie. Nastraszyli moją mamę, że nie będę chodził, bo po operacji nie mogłem wstać z łóżka. Dzięki tej "przygodzie" mam charakterystyczną blizną na brzuchu na długość 5 szwów.
Dodam jeszcze szóstą tak w ramach ciekawostki. Uwielbiam ciucholandy. Wszysycy moi znajomi myślą, że ja mam nie wiadomo ile kasy, bo ciuchy mam fajne, a ja wszystko za grosze na second-handach. Teraz doszły do tego płyty, książki, filmy i gry planszowe:)
Wszystko jest gównem prócz moczu./wisdom/
Goldie
Płeć: Nie wybrano

Re: 5 rzeczy, których o mnie nie wiecie :)

Postautor: Goldie » 13 kwietnia 2015, 17:25

Natta pisze:Oj, pamiętam jaka malutka czułam się pod katedrą w Kolonii i jaki dziwny zawrót głowy i ścisk w brzuchu uczułam, jak spoglądałam na sam jej czubek, jednocześnie idąc. Miałam poczucie, że płynie w chmurach i było mi dziwnie, a nie mam na co dzień takich lęków. To już sobie nie wyobrażam co Ty byś tam czuła :O

Ha ha ha, to są właśnie takie objawy :D Nigdy nie patrzę w górę, od razu mam mdłości. Z ciekawości poszukałam na to nazwy. Anablefobia - strach przed patrzeniem w górę, to chyba to :)
Natta pisze:wietnie Trzymam kciuki za dalsze dziaranie. Ja od lat marzę o swoim tatuażu i jestem coraz bliżej podjęcia ostatecznej decyzji (w końcu znalazłam tatuatorkę której styl mi w 100% pasuje), więc tym bardziej życzę jak najszybciej kolejnej dziary, z której będziesz oczywiście zadowolona

Dziękuję :) W sumie dla mnie najtrudniejsze było podjęcie tej Ostatecznej Decyzji - dobra, dzwonię, umawiam się itd., mimo że bardzo długo o tym marzyłam, myślałam, przemyśliwałam :D Dlatego trochę dziwią mnie ludzie, którzy pod wpływem impulsu decydują się zrobić sobie jakąś małą pierdółkę, a potem tego żałują :P
DarkMoonlight pisze:Panicznie boję się węży. Mam typową ofidiofobię. Jak tylko zobaczę tego gada w telewizji to, aż mną wstrząsa. Nie jestem w stanie na nie patrzeć. Mam ciarki nawet teraz, gdy o tym piszę. Boję sie nawet zaskrońca. Ale żeby nie było, że jestem mięczakiem. Innych stworzeń się nie boję. Kocham pająki, myszy, szczury itp.

Mam na odwrót :) Węże mogę znieść, ale tych pozostałych uroczych stworzonek już nie :P
...but when I seek out your voice,
my ears are overcome with noise
Awatar użytkownika
Luna
Lokalizacja: Elliðaey
Podziękował: 75 razy
Podziękowano: 53 razy
Płeć: Kobieta

Re: 5 rzeczy, których o mnie nie wiecie :)

Postautor: Luna » 15 maja 2015, 12:50

Natta pisze:2. Jeden z moich braci jest katolickim ojcem zakonnym, ja jestem agnostykiem, a moja siostra jest buddystką. W mojej rodzinie nieraz toczą się religijne batalie ;D

To tak, jak w rodzeństwie mojej mamy. Ona była wychowana na katoliczkę, ale teraz nie praktykuje i nie ma szacunku do księży, jej siostra jest zapalonym katolem, druga świadkiem Jehowy, a brat Zielonoświątkowcem :D. Jak się reszta spotka, to z pewnością o tym dyskutują i się kłócą, bo ich można w nocy o północy zerwać z łóżka i będą o tym mówić, ale moja mama nigdy sobie nie życzyła poruszania tematu religii i nawracania jej, więc na szczęście jest to tabu i mamy spokój :D. Tzn. czasem się od ciotki Jehowej nasłuchamy jakichś przypowieści, ale to przeczekujemy, bo nie jest natarczywa, ani osądzająca.

Natta pisze:4. Kiedy miałam 14-15 lat, to miałam fioletowego irokeza, siedem agrafek w uszach,

Wykopiesz jakieś zdjęcie i nam pokażesz? Pliiizzzz :D. Też chciałabym to zobaczyć :D.

Vinlett pisze:1. Podszedł do mnie jakiś zbok w autobusie i powiedział: "Masz fajne cycki", tylko tyle. Była zima, a ja miałam na sobie kurtkę, więc po wyjściu z autobusu całą drogę zastanawiałam się, na jakiej podstawie wysnuł taki wniosek. Czaicie? Zaczepia mnie zboczeniec, a ja się zastanawiam, skąd czerpał dowody :lol:.

:lol:

Vinlett pisze:3. Raz kierowałam akcją zakradania się pod okna ludzi, którym ładnie kwitł bez i "pożyczania" sobie kilku gałązek. Jedna babka nas nakryła i okrzyczała. Z miejsca i na zawsze przeszła mi ochota na podobne zabawy :lol:.

My tak kradliśmy jabłka... i kolby kukurydzy... i tulipany :D. Nie, żebyśmy byli tego spragnieni, ale to już taka wiejska mentalność, że jak coś nieogrodzone, pozostawione w polu, to szaber obowiązkowy :lol:.

Ecia pisze:2. Wycieranie kurzu strasznie mnie irytuje, mogę wykonywać przeróżne roboty w domu, ale jak ktoś pościera za mnie meble to jestem przeszczęśliwa :roll:

Mnie też! Nienawidzę przestawiać tych wszystkich bibelotów! Z tego powodu pozbyłam się u siebie prawie wszystkich półek i niepotrzebnych klamotów...

Ecia pisze:4. Kiedyś w gimnazjum zapomnieliśmy o dniu nauczyciela i jedna koleżanka powiedziała, że ona załatwi jakiś kwiatki. Wróciła po kilku minutach z pięknym bukietem lilii. Z kolegą dawaliśmy wychowawczyni kwiaty w imieniu klasy, jak trzymała je już w ręce to zauważyłam, że na folii są małe napisy "Wieczny odpoczynek, Spoczywaj w pokoju etc.", ale było już za późno. Okazało się, że koleżanka poszła na cmentarz, który był za płotem szkolnego boiska i ukradła kwiatki z jakiegoś grobu.

:o :o Pomysłowa dziewczyna, nie ma co XD.

Ecia pisze:Luna, a grałaś w Left4Dead? Strzelasz do zombiaków...całej hordy ;)

Nie, nigdy nie grałam :). Zawsze wolałam gry z jakąś misją, gdzie trzeba coś wykraść, skądś uciec, czy po cichu załatwić jakąś szychę :D. Grałam tylko w Tomb Raidera i Hitmana. I jeszcze w kilka gierek w stylu Medal of Honor, czy Call of Duty, ale to tak niezobowiązująco, do towarzystwa bratu ;).

Misiek pisze:1. Nienawidzę pomidorów. Niedobrze mi się robi od samego zapachu. Czasem się śmieję, że mógłbym głodem przymierać, a koło mnie stałaby miska z pomidorami, a i tak bym ich nie ruszył. :D A co zabawniejsze, uwielbiam ketchup, pomidorowe sosy do makaronu, pomidorówką też od czasu do czasu nie pogardzę (ale raczej rzadko; ja ogólnie zup nie lubię), tylko surowe pomidory to dla mnie koszmar. :lol:

A ja je jem, jak jabłka :D.

Goldie pisze:1.Boję się... wysokich budynków :p Nie mam lęku wysokości, nie boję się spojrzeć w dół i nie ma problemu, kiedy widzę budynki z odległości, ale gdybym stanęła przy jakimś wieżowcu i popatrzyła w górę, chyba bym zemdlała :D Kiedy byłam mała, miałam tak samo z drzewami :D

Ciekawe, nawet nie wiedziałam, że istnieje taka fobia :). Ja uwielbiam podziwiać monumentalne budowle u ich podnóża :).

DarkMoonlight pisze:- Mam fioła na punkcie wiewiórek. Uwielbiam te małe rude, skaczące kulki. Jak idziemy gdzieś na spacer i zobaczę wiewiórkę to stoję jak małe dziecko i patrzę na nią. W ogóle marzę o tym, żeby się zaprzyjaźnić z jedną z klanu Alvina.

Ja też je uwielbiam, ale trzeba uważać, bo parkowe wiewióry jedzą z ręki i wskakują na kolana, ale jak dziabną, to trzeba wybrać serię zastrzyków przeciwko wściekliźnie ;).




1. Mam tylko jedną, wstydliwą fobię. Kiedy miałam jakieś 10 lat wchodząc na ruchome schody stanęłam na dwóch schodkach jednocześnie i kiedy jeden zaczął się podnosić straciłam równowagę i się wystraszyłam. Nic mi się nie stało, nie spadłam, ale utknęło mi to gdzieś w głowie i od tamtej pory boję się ruchomych schodów, a konkretnie momentu wchodzenia na nie. Wstydzę się tego i boję tak bardzo, że kiedy ktoś mi towarzyszy zawsze kombinuję, udaję, że muszę wrócić do jakiegoś sklepu itp., żeby tylko winda okazała się bliższym środkiem transportu. Parę razy się przełamałam, kiedy koleżanka mnie za sobą pociągnęła i nie było czasu na głupie tłumaczenia, ale przed wejściem zimny pot mi spływał po tyłku i widziałam siebie lecącą do tyłu i skręcającą sobie kark XD. Przez to zrodził się we mnie częściowy lęk wysokości. Kiedy mam przed sobą niski murek, czy też ścianę domu i wyglądam przez okno, mogę patrzeć w dół nawet z dwudziestego piętra i czuję się komfortowo. Nie podejdę jednak do przeszklonych barierek w galeriach handlowych, kiedy za nimi jest dwupiętrowa przepaść. Dwa metry od nich kręci mi się w głowie, miękną mi kolana i powstrzymuję się, żeby nie usiąść na podłodze. Muszę czuć, że mam kontrolę nad tym, gdzie staję. Czasem śni mi się, że schodzę po schodach w mojej podstawówce i nagle okazuje się, że brakuje dolnych schodków, nie mogę zawrócić, przede mną przepaść, a ktoś mi mówi, żebym zeskoczyła na wąski murek trzy metry niżej, po drugiej stronie przepaści, bo wszyscy tak robią i tylko tak wydostanę się z budynku.

2. Mam dość wysoki próg tolerancji na różne obrzydliwości, ale odpychają mnie dwie rzeczy. Pierwszą z nich jest nieestetyczne jedzenie, kiedy ktoś je szybko, łapczywie, wydaje dźwięki, ma na twarzy jedzenie i tego nie czuje. Drugą rzeczą są włosy pozostawione na szczotce.

3. Nigdy nie miałam złamanej kości, ani zakładanych szwów.

4. Nie wiem, czy kiedykolwiek będę miała tatuaż, bo choć niesamowicie podobają mi się u innych i podnieca mnie wizjach wydziaranych rąk, to jednak nie jestem w stanie zdecydować się na wzór, który będę musiała nosić do końca życia. Nic nie podoba mi się wystarczająco.

5. W pewnym okresie mojego dorosłego życia potrzebowałam boga tak bardzo, że z bezsilności zaczynałam się modlić, ale po kilku słowach przestawałam, bo za bardzo w to wątpiłam.
Goldie
Płeć: Nie wybrano

Re: 5 rzeczy, których o mnie nie wiecie :)

Postautor: Goldie » 15 maja 2015, 18:34

Luna pisze:1. Mam tylko jedną, wstydliwą fobię. Kiedy miałam jakieś 10 lat wchodząc na ruchome schody stanęłam na dwóch schodkach jednocześnie i kiedy jeden zaczął się podnosić straciłam równowagę i się wystraszyłam. Nic mi się nie stało, nie spadłam, ale utknęło mi to gdzieś w głowie i od tamtej pory boję się ruchomych schodów, a konkretnie momentu wchodzenia na nie.

Też się boję ruchomych schodów, ale nie panicznie, to jest raczej taka niepewność. Może po prostu nie jestem przyzwyczajona, bo nie lubię galerii handlowych :)
Luna pisze:4. Nie wiem, czy kiedykolwiek będę miała tatuaż, bo choć niesamowicie podobają mi się u innych i podnieca mnie wizjach wydziaranych rąk, to jednak nie jestem w stanie zdecydować się na wzór, który będę musiała nosić do końca życia. Nic nie podoba mi się wystarczająco.

Też tak miałam, bardzo długo szukałam, przeglądałam, aż w końcu zamówiłam coś specjalnie dla siebie ;). To dużo lepsza opcja niż wydrukowanie obrazka z internetu. Ale rzeczywiście bardzo trudno zdecydować, co tak naprawdę by się chciało mieć :)
Luna pisze:5. W pewnym okresie mojego dorosłego życia potrzebowałam boga tak bardzo, że z bezsilności zaczynałam się modlić, ale po kilku słowach przestawałam, bo za bardzo w to wątpiłam.

To samo u mnie.
...but when I seek out your voice,
my ears are overcome with noise
Awatar użytkownika
Natta
Lokalizacja: Allenstein
Podziękował: 39 razy
Podziękowano: 34 razy
Płeć: Kobieta

Re: 5 rzeczy, których o mnie nie wiecie :)

Postautor: Natta » 16 maja 2015, 01:24

Współczuję tego lęku przed ruchomymi schodami. To nie powinno być wstydliwe. Ludzie boją się różnych rzeczy. Mnie ruchome schody irytują, bo wchodzę na nie i czekam, aż wjadę na górę, i sobie stoję, i jadę, i to trwa wieczność :D i mam wrażenie, że wyglądam jak gupi głupek, więc najczęściej, o ile nie są zatłoczone, wchodzę po nich szybko na górę, żeby jak najszybciej je pokonać.

Luna pisze:
Natta pisze:4. Kiedy miałam 14-15 lat, to miałam fioletowego irokeza, siedem agrafek w uszach,

Wykopiesz jakieś zdjęcie i nam pokażesz? Pliiizzzz :D. Też chciałabym to zobaczyć :D.


Niestety nie mam żadnego :< To były czasy, kiedy nie było aparatów w telefonie, każdy miał co najwyżej Sagema bez wibracji albo Nokię 3310 :> a szczytem lansu była Nokia 3510i z kolorowym wyświetlaczem. Ludzie już mieli cyfrówki, ale nie każdy miał, i w naszej rodzinie też takowej nie było, nie mieliśmy kasy na takie nowinki :) Więcej zdjęć mam już z III klasy gimnazjum, gdzieś tam u koleżanki na dysku, ale to już był ten moment kiedy miałam zapuszczone, dłuższe włosy i grzeczną grzywkę, bo mama bardzo prosiła :< Mogę tylko opisać fryzurę - włosy ścięte na jakieś 1,5 cm po bokach i pośrodku zostawione dłuższe. Stawiałam je na żel albo na wodę z cukrem :lol: Fioletowa farba wyszła przypadkiem, bo kupiłam jakąś farbę firmy Joanna za 5 zł z wiejskiego sklepiku, która miała być "ciemnym mahoniem" ale okazała się fioletowa :lol: A kolczyki oczywiście montowałam sobie w uszach sama, każdy jeden, techniką "na ziemniaka". Twarda byłam i koleżankom też robiłam takową "operację". Uważam jednak, że robiłam to w miarę dobrze i ani mnie, ani koleżankom nic się nigdy nie paprało, bo darłam się na nie mocno, żeby dbały o gojenie. Jak się podgoiło, to można było szpanować po szkole, zamiast kolczyków umieszczając agrafkę :lol: Niestety nie miałam długo siedmiu kolczyków w uszach, bo wyleciały na jakimś biwaku podczas kąpieli w jeziorze i dziurki w uszach zarosły. Do dziś zostały mi 4, po dwa w każdym uchu ;)

Luna pisze:3. Nigdy nie miałam złamanej kości, ani zakładanych szwów.


Szczęściara! Oby tak dalej :)
Awatar użytkownika
Luna
Lokalizacja: Elliðaey
Podziękował: 75 razy
Podziękowano: 53 razy
Płeć: Kobieta

Re: 5 rzeczy, których o mnie nie wiecie :)

Postautor: Luna » 16 maja 2015, 02:07

Natta pisze:Współczuję tego lęku przed ruchomymi schodami. To nie powinno być wstydliwe. Ludzie boją się różnych rzeczy.

To jest wstydliwe, bo upierdliwe. Jeśli powiem komuś, że się boję myszy, to się uśmiechnie, albo i nie i tyla. Kiedy pytam, czy moglibyśmy poszukać windy, bo mam lęk wysokości (tak to sobie zawsze skracam, żeby uniknąć skomplikowanych tłumaczeń :D), to słyszę, że łojezusie, co ja wydziwiam, taki kawał trza iść do windy... :D

Natta pisze:Stawiałam je na żel albo na wodę z cukrem :lol:

Bosz! Mam koleżankę, która kocha Queen i kilka razy opowiadała mi historię o tym, jak miała roczek, oglądała z tatą telewizję i nagle w wiadomościach powiedzieli, że Freddie nie żyje. I strasznie razem płakali, i pamięta jak dzisiaj, że tata miał włosy postawione na cukier :lol:.

Natta pisze:Mogę tylko opisać fryzurę - włosy ścięte na jakieś 1,5 cm po bokach i pośrodku zostawione dłuższe.

Musiałaś wyglądać pięknie w takich króciutkich włosach. Bardzo mi się podobają takie fryzurki w połączeniu ze ślicznymi buziami :D.

Natta pisze:A kolczyki oczywiście montowałam sobie w uszach sama, każdy jeden, techniką "na ziemniaka". Twarda byłam i koleżankom też robiłam takową "operację". Uważam jednak, że robiłam to w miarę dobrze i ani mnie, ani koleżankom nic się nigdy nie paprało, bo darłam się na nie mocno, żeby dbały o gojenie. Jak się podgoiło, to można było szpanować po szkole, zamiast kolczyków umieszczając agrafkę :lol: Niestety nie miałam długo siedmiu kolczyków w uszach, bo wyleciały na jakimś biwaku podczas kąpieli w jeziorze i dziurki w uszach zarosły. Do dziś zostały mi 4, po dwa w każdym uchu ;)

Ja też miałam takie mądre pomysły z 10 lat temu :D. W jednym uchu mam 10 dziurek, a w drugim 3 + industrial. Teraz zakładam tylko dwa kolczyki okazyjnie. Chciałabym nosić sztangę, nadal bardzo mi się podoba, ale nie mogę, bo musiałam dziabnąć pod złym kątem i robiła mi się ziarnina. A, w wieku 16 lat zrobiłam sobie też kolczyk w nosie (noszę do dziś), ale to było bardzo głupie. Po fakcie znajoma opowiedziała mi straszną historię swojej koleżanki, która w ten sposób uszkodziła sobie nerw i opadła jej powieka :wtf:. Ja po prostu gotowałam igłę grubości wkładu do długopisu, szorowałam ręce, wszystko przecierałam spirytusem i dziab. Do dzisiaj pamiętam to chrupanie chrząstek XD.
Awatar użytkownika
ecia
Lokalizacja: Hajduki
Podziękował: 17 razy
Podziękowano: 13 razy
Płeć: Kobieta

Re: 5 rzeczy, których o mnie nie wiecie :)

Postautor: ecia » 16 maja 2015, 10:18

Luna pisze:odpychają mnie dwie rzeczy. Pierwszą z nich jest nieestetyczne jedzenie, kiedy ktoś je szybko, łapczywie, wydaje dźwięki
To mi przypomniało o czymś: nienawidzę słyszeć odgłosów jakie wydają inni ludzie, zwłaszcza przy jedzeniu i głównie chodzi o moich rodziców, dlatego staram się unikać jedzenia z nimi posiłków. Ja bywam nieraz głucha, pytam się o wiele rzeczy, bo niedosłyszałam, ale jak jem przy stole to dokładnie słyszę jak druga osoba przeżuwa i wtedy ogarnia mnie taka złość :oops: Nie pomaga włączenie radia/telewizora dla zagłuszenia - ja i tak wychwytuję te dźwięki, mimo tego, że mama wcale głośno nie je...z ojcem to różnie bywa ;). Dodatkowo chrapanie, chrząkanie i pociąganie nosem mnie strasznie denerwuje - w pracy obok mojego gabinetu jest sekretariat i dziewczyna która tam siedzi ma chore zatoki i co chwila odchrząkuje i pociąga nosem, a mnie ogarnia taka irytacja. Mój ojciec od zawsze głośno chrapie i jak byliśmy kilka lat temu u rodziny i spaliśmy w jednym pokoju, to w nocy nie mogłam przez to spać i ogarniała mnie tak nieopisana złość.
Dopiero niedawno natknęłam się w internecie na określenie mizofonii i to idealnie określa to co mi jest. Nieraz myślałam, że to ja jestem przewrażliwiona, bo np. przy obiedzie moja siostra tego nie słyszy, bo jej to nie przeszkadza, a ja w tym czasie myślałam, że zaraz wyjdę z siebie.

Luna pisze:Nigdy nie miałam złamanej kości, ani zakładanych szwów

Moja mama do 50 roku życia też nic nie miała złamane i pewnego dnia jak szła do pracy to na prostej asfaltowej drodze źle stopę postawiła i złamanie kości w śródstopiu - gips na 3 m-ce. Bolało ją tym bardziej, że 2 tygodnie po wypadku mieli lecieć z ojcem do Rzymu na wycieczkę - długo go namawiała i w końcu się zgodził, a tu taki pech.


Natta pisze: A kolczyki oczywiście montowałam sobie w uszach sama, każdy jeden, techniką "na ziemniaka". Twarda byłam i koleżankom też robiłam takową "operację". Uważam jednak, że robiłam to w miarę dobrze i ani mnie, ani koleżankom nic się nigdy nie paprało,
Haha, ja sobie robiłam dodatkową dziurkę metodą "na mydło", w czasie studiów jeszcze nosiłam tam dodatkowy kolczyk - małego srebrnego granata, ale jak poszłam do roboty to go wyciągnęłam i dziurka zarosła.
Powiedzieć wszystko?
Nie to niemożliwe.
Zawsze zostaje to co najważniejsze
i co się nie da okpić powiedzeniem.
Awatar użytkownika
Natta
Lokalizacja: Allenstein
Podziękował: 39 razy
Podziękowano: 34 razy
Płeć: Kobieta

Re: 5 rzeczy, których o mnie nie wiecie :)

Postautor: Natta » 18 maja 2015, 12:18

Ecia pisze:Mój ojciec od zawsze głośno chrapie i jak byliśmy kilka lat temu u rodziny i spaliśmy w jednym pokoju, to w nocy nie mogłam przez to spać i ogarniała mnie tak nieopisana złość.
Dopiero niedawno natknęłam się w internecie na określenie mizofonii i to idealnie określa to co mi jest. Nieraz myślałam, że to ja jestem przewrażliwiona, bo np. przy obiedzie moja siostra tego nie słyszy, bo jej to nie przeszkadza, a ja w tym czasie myślałam, że zaraz wyjdę z siebie.


Bardzo Ci współczuję, Eciu. Chyba nie mogłabyś przebywać z moim ojcem w jednym pomieszczeniu. Też mnie obrzydza, jak on mówi - kiedy je, strasznie ciamka, mlaszcze, grzebie wykałaczką w zębach, mówi. To jest okropne. Wykształcony człowiek, a maniery jak z obory. Chrapie tak, że zbudziłby umarłego. Na szczęście u innych ludzi mi to tak nie przeszkadza, tylko u mojego ojca (chyba dlatego, że się za niego po prostu wstydzę), więc nie mam mizofonii raczej :) Nie lubię za to, jak ktoś mi coś mówi prosto do ucha, zwłaszcza znienacka. Szepcze albo mówi. Mam wrażenie, że narusza moją strefę osobistą i czuję nieprzyjemny dreszcz i dyskomfort :lol:

Luna pisze:Ja po prostu gotowałam igłę grubości wkładu do długopisu, szorowałam ręce, wszystko przecierałam spirytusem i dziab. Do dzisiaj pamiętam to chrupanie chrząstek XD.


O matko :O Hardkorowa byłaś. Ja bym się bała dziabać sobie w chrząstce. Tym bardziej, że gojenie to nie taka łatwa sprawa. Moja koleżanka musiała wyjąć sobie już drugi z kolei industrial, bo nie mogła wytrzymać bólu.
Awatar użytkownika
Lena
Lokalizacja: Wratislavia
Płeć: Kobieta

Re: 5 rzeczy, których o mnie nie wiecie :)

Postautor: Lena » 23 maja 2015, 17:36

Czuję że was zaniedbałam, poza tym też chcę wam powiedzieć 5 rzeczy, których o mnie nie wiecie, więc nadrabiam :)

Luna pisze:Nigdy nie miałam złamanej kości, ani zakładanych szwów


1. Ja też nie, ale mam mnóstwo dziwnych blizn po różnych mniej lub bardziej śmiesznych wypadkach. Oba kolana i całą lewą dłoń mam w bliznach - po wypadku na rowerze, kiedy zdarłam sobie dość głęboko skórę chyba z połowy ciała. Na szczęście na twarzy nic nie zostało, a też była nieźle przeorana. Drugi zestaw blizn na tej samej dłoni pochodzi z sytuacji, kiedy piekłam ciasto i przestał mi w połowie mieszania działać mikser. Wsadziłam rękę między mieszadła żeby sprawdzić czy może coś się między nimi nie zaklinowało czy coś podobnego, nie pamiętam już nawet :D Ważne jest, że wsadziłam tam rękę. Pech chciał, że mikser miał zwarcie i akurat wtedy zaczął działać. Do dzisiaj wolę opowiadać ludziom, że np. podrapał mnie kot, tylko niektórzy znają idiotyczną historię o wściekłym mikserze :lol:

2. Panicznie boję się pszczół, os i innych takich owadów. Mam uczulenie na ich jad, ale nigdy nic takiego mnie nie ukąsiło więc nie mam żadnych podstaw żeby panikować, jednak za każdym razem kiedy taki stwór znajdzie się w pobliżu bardzo dużo mnie kosztuje żeby opanować ogarniającą mnie panikę. Zdarzały się sytuacje kiedy po prostu uciekałam (na szczęście nie piszczę przy tym jak przedszkolak :D)

Luna pisze:Nigdy nie proszę o pomoc, kiedy wiem, że coś mogę zrobić sama.


3. Mam dokładnie tak samo. Wolę spędzić dwa razy więcej czasu i zrobić coś sama, niż "iść na łatwiznę" i kogoś o coś poprosić. Wynika to chyba z tego że mam dwóch dość sporo starszych braci, którzy zawsze mieli ważniejsze rzeczy do roboty niż pomaganie mi, musiałam prosić się i przypominać milion razy. A że jestem niecierpliwa i nie lubię czekać, to zabierałam się za to sama. I tak nauczyłam się wymieniać dętki w rowerze, wykonywać różne konserwacyjno - naprawcze zabiegi komputera, szyć (chociaż mistrzem nie jestem ;)) czy naprawiać najbardziej podstawowe usterki sprzętu domowego. To jest jednocześnie moje przekleństwo, bo jestem uparta jak osioł i bardzo nie lubię, kiedy coś mi nie wychodzi. Po prostu irytuje mnie, że czegoś nie potrafię, dlatego zmarnowałam już w życiu mnóstwo czasu na próbach zrobienia czegoś - do znudzenia, aż w końcu mi się uda. Wielu moich znajomych płci męskiej śmieje się że jestem feministką - samosią, bo wszystko chcę robić sama. Nic nie poradzę, to silniejsze ode mnie :lol:

4. Od trzech lat próbuję się oduczyć picia kawy rano na pusty żołądek. Bardzo często już jestem na dobrej drodze do zmiany nawyku, pamiętam o tym żeby zrobić sobie rano herbatę, a potem przychodzi poranek kiedy jestem strasznie nieprzytomna z niewyspania i włącza mi się odruch - pierwsze kroki do szafki z kawą. Całą terapię szlag trafia :D

5. Nie przepadam za mówieniem o sobie. Potrafię słuchać ludzi i od kiedy pamiętam wolę słuchać innych niż mówić, szczególnie kiedy mam rozmawiać o problemach czy podzielić się czymś osobistym. Kilka razy powtórzyła się sytuacja, że powiedziano mi że utrzymuję niezdrowy dystans i nie daję się poznać. Wydawało mi się że to bzdura i wymówka, dopiero niedawno dotarło do mnie że to w gruncie rzeczy racja i przynajmniej część winy leży po mojej stronie. Jak widać, z pisaniem mam mniejsze problemy ;)
ex WorseThanDevil

I don't have an ego, I just love how awesome I am.

Wróć do „Świętownik - archiwum”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość