Lush

Czyli wszystko, co lżejsze od metalu
Awatar użytkownika
wisdom_tooth
Lokalizacja: Olkusz
Podziękował: 1 raz
Płeć: Mężczyzna

Lush

Postautor: wisdom_tooth » 21 grudnia 2010, 11:32

Obrazek

Z muzyką zespołu Lush miałem kilka styczności i zawsze moja miłość do ich muzyki trwała przynajmniej kilka miesięcy. Obecnie uważa się, że był to jeden z najbardziej niedocenionych zespołów lat 90tych, a prawdę mówiąc zawsze myślałem, że to ja ich przeceniam.
Zespół powstał w 1987 roku, początkowo pod nazwą The Baby Machine, na szczęście dość szybko zdecydowano o zmianie nazwy na Lush. Zespół stworzyły dwie przyjaciółki ze szkoły Miki Berenyi oraz Emma Anderson, obie grające i śpiewające, obie komponujące co zresztą w pewien sposób zdecydowało o pewnej niespójności artystycznej zespołu. Na ich płytach przeplatają się krótkie, przebojowe, quasi punkrockowe utwory komponowane przez Miki Berenyi, ze spokojniejszymi, shoegazingowymi utworami Emmy Anderson. Oprócz nich w zespole grali Phil King na basie i Chris Ackland na perkusji.
Zespół wydał cztery płyty, zagrał 506 koncertów, po jego rozpadzie wytwórnia 4AD wydała płytę składankową i prawdę mówiąc jeśli ktoś by chciał zapoznać się z tym zespołem właśnie od niej polecałbym zacząć.

Dyskografia:
1. mini album "Scar"- 1989
Obrazek
2. "Spooky"- 1992
Obrazek
3. "Split"- 1994
Obrazek
4. "Lovelife"- 1996
Obrazek

wydany w 2001 roku "Ciao! Best of Lush"
Obrazek

Zespół rozpadł się w 1998 roku, po wcześniejszej samobójczej śmierci Chrisa Acklanda w październiku 1996. Przez pewien czas krążyły jeszcze plotki o tym, że po okresie żałoby zespół wraz z nowym perkusistą zacznie znowu występować i nagrywać ale przerwano je ogłaszając w 1998 roku oficjalne zamknięcie działalności zespołu Lush.
Miki Berenyi nigdy więcej nie zajmowała się już muzyką, obecnie pracuje jako redaktor w pewnej londyńskiej gazecie. Emma Anderson po rozpadzie Lush założyła nowy zespół Sing-Sing, z kolei po jego rozpadzie ogólnie mówiąc pracuje w branży muzycznej.
Basista Phil King gra w zespole Jesus And Mary Chain.
Osobiście cenię najbardziej i mogę słuchać na okrągło dwóch ostatnich płyt tzn Split i Lovelife, są one imo skarbnicą niedocenionych, przebojowych piosenek. Kocham początek Lovelife, pamiętam jakiego kopa poczułem, kiedy po raz pierwszy usłyszałem "Ladykillers" i "Heavenly Nobodies" i jak żałowałem, że następne nie są takie jak te dwa.

Do posłuchania:
z płyty "Split"
"Light From A Dead Star" live :)
"Kiss Chase"
"Hypocrite"

z "Lovelife"
"Ladykillers"
"Heavenly Nobodies"

Jeśli wam się spodoba resztę sami sobie znajdziecie.

Edit:
OK, a martwiłem się, że się nie zmieszczę na jednej stronie... :D W kolejce wypracowanie o Pixies
Mieszkam w pałacu Możliwości -
Piękniejszy to dom od Prozy -
O wiele więcej Okien -
Drzwi można szerzej otworzyć - E. Dickinson

Wróć do „Inne kopaliny niemetalowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość