Emilíana Torrini

Czyli wszystko, co lżejsze od metalu
Awatar użytkownika
DarkMoonlight
Lokalizacja: Góry
Podziękował: 2 razy
Podziękowano: 13 razy
Płeć: Mężczyzna

Emilíana Torrini

Postautor: DarkMoonlight » 23 maja 2017, 21:13

Obrazek
Emilíana Torrini to Islandzka wokalistka, która mnie urzekła prawdą jaka bije z jej piosenek. Brzmi górnolotnie, brzmi infantylnie? Może ale ja nie potrafię inaczej tego opisać. Pamiętam, że na początku omijałem tę artystkę szerokim łukiem. Aż do czasu, gdy zobaczyłem przepiękną okładkę albumu Obrazek Love In The Time Of Science. Jaka naturalna, jaka piękna. A zawartość muzyczna też mnie oczarowała. Jak choćby pierwszy z kolei To be free. Ma on coś z Bjork, są elemnty trip-hopowe ale najpiękniejszy w tym jest sam wokal artystki. Z tej płyty polecam jeszcze kawałek Summerbreeze.
Ale może od początku jej kariery. Emiliana zadebiutowała krążkiem Crouçie D'Où Là, jednak ja najmniej znam jej zawartość. Jakoś nie poświęcałem jej zbyt wiele czasu. Może czas odświeżyć ten muzyczny kąsek. Rok później, bo w 1996 roku ukazało się drugie dziecko piosenkarki zatytułowane Merman. I tu okładka (moim zdaniem) trąci kiczem na kilometr. Obrazek. Te motylki jakby doklejone przez jakiegoś amatora. Na szczęście muzycznie jest dobrze. Polecam The Boy Who Giggled So Sweet, czy tytułowy Merman. O trzecim krążku wspomniałem już na początku, więc nie będę się rozpisywał. Dodam, że jest to moja ulubiona płyta. Potem artystka zapadła w głęboki zimowy sen, który trwał 6 lat. Gdy się obudziła pokazała światu kolejny krążek - Fisherman's Woman. Wiecie, że mam fioła na punkcie piosenek zimowych, bo sam nie znoszę zimy. Dlatego polecam wam piosenkę Snow, a także Serenade. Rok 2008 przyniósł nam kolejny longplay. I znów cudowna okładka z piękną artystką na froncie. Obrazek. Na tym krążku Torrini kolejny raz urzeka swoją barwą. Urzeka prostymi ale głębokimi tekstami zarazem. Ciekawy teledysk Jungle Drum czy trochę szalona piosenka DEad Duck sprawiają, że płyta jest bardzo różnorodna.
Ostatnia płyta zatytułowana Tookah to chyba najbardziej osłuchana przeze mnie pozycja artystki. Tytułowa piosenka jest po prostu świetna. Tookah. Kocham też Speed of Dark i piękną balladę Elisabet.
Ten rok przyniósł nam krążek z Kid Koala. Wspólny projekt Emiliany z kanadyjskim producentem muzycznym. I wystarczy wsłuchać się w chociażby w Collapser, by wiedzieć, że warto tego posłuchać. Zapomniałbym o cudownej współpracy z The Colorist i ich wspólnym krążku zatytułowanym po prostu The Colorist & Emiliana Torrini. Są to piosenki Islandki w zupełnie nowych wersjach. The Colorist & Emiliana Torrini - When We Dance - prawda, że fajne?
To chyba tyle. Dziś wałkuję jej muzykę od rana. I czekam co też nowego nagra wkrótce.
Wszystko jest gównem prócz moczu./wisdom/

Wróć do „Inne kopaliny niemetalowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość