Asaf Avidan

Czyli wszystko, co lżejsze od metalu
Awatar użytkownika
DarkMoonlight
Lokalizacja: Góry
Podziękował: 2 razy
Podziękowano: 13 razy
Płeć: Mężczyzna

Asaf Avidan

Postautor: DarkMoonlight » 02 lutego 2015, 09:00

Obrazek
Czy zdarzyło wam się kiedyś, gdy słuchaliście muzyki, że wydawało wam się, że śpiewa kobieta, a okazało się, że tak naprawdę to mężczyzna z krwi i kości. Ja tak miałem właśnie z Asafem.
Pamiętam jak dziś, gdy pierwszy raz usłyszałem kawałki z jego debiutanckiej płyty Different Pulses.
Na początku śpiewał w zespole Asaf Avidan & the Mojos i wydali razem trzy krążki:
The Reckoning (2008)
Poor Boy/Lucky Man (2009)
Through the Gale (2010)
A następnie skupił się na solowej karierze. Tak powstały dwa long pleje:D
Debiutancki Different Pulses, podczas nagrywania tej płyty Asaf chciał wyrazić swoje emocje nie tylko w melodii czy tekstach, ale także w głosie. Jak przyznaje w wywiadach, miał potrzebę śpiewania w coraz wyższych rejestrach wokalnych, aby uzyskać efekt prawie wykrzyczanych emocji. I moim zdaniem świetnie mu się to udało:)
12 stycznia tego roku premierę miał drugi krążek studyjny Gold Shadow, na którym więcej jest smyczków, różnych ozdobników i zabiegów niż na surowym i szczerym debiucie ale album jest równie piękny.
Kto nie zna, niech słucha. Na pierwszy ogień najbardziej znany Reckoning Song (One Day)
Jeden z moich ulubionych Love it or leave it i mój absolutny numer jeden thumbtacks in my marrow
Z nowej płyty, z którą się zapoznaje polecam The Labyrinth Song, a także My Tunnels Are Long And Dark These Days
Wszystko jest gównem prócz moczu./wisdom/
Awatar użytkownika
DarkMoonlight
Lokalizacja: Góry
Podziękował: 2 razy
Podziękowano: 13 razy
Płeć: Mężczyzna

Re: Asaf Avidan

Postautor: DarkMoonlight » 03 listopada 2017, 12:00

NIKT? Nikt nie napisał ani słowa o boskim Asafie? Jak dla mnie to numer jeden jeżeli chodzi o męskie wokale. Dokładnie dziś 3 listopada premierę miała nowa płyta artysty zatytułowana The Study On Falling. Piękny tytuł idealnie oddaje zawartość krążka. Znalazło się na nim 11 premierowych kompozycji. Są to w większości spokojne numery, które spokojnie sobie płyną, a całość okrasza wyjątkowy wokal. Wystarczy posłuchać pierwszego z brzegu My Old Pain czy tytułowego The Study Of Falling.
Polecam, bo wg mnie jest wspaniały:)
Wszystko jest gównem prócz moczu./wisdom/
Awatar użytkownika
Luna
Lokalizacja: Elliðaey
Podziękował: 54 razy
Podziękowano: 42 razy
Płeć: Kobieta

Re: Asaf Avidan

Postautor: Luna » 03 listopada 2017, 21:43

Zapoznałam się kiedyś z dokonaniami tego pana, a nie komentowałam, bo jego twórczość w ogóle do mnie nie przemawia. Może dlatego, że na ogół akceptuję tylko maniery i barwy, które wynikają z malowania dźwięku emocjami. Tutaj czuję, że jest to sztucznie wyćwiczone i zakłóca mi odbiór. No nie wiem, jak to lepiej wyjaśnić, bo w końcu większość wokalnych zabiegów jest stosowana świadomie przez dojrzałych artystów, ale jedni robią to sercem, a inni za dużo myślą i przedobrzają w moim odczuciu. Podobnie mam np. z Passengerem. Nieważne, jak proste i urocze są jego pioseneczki - zawsze już przy drugiej zaczyna mnie odrzucać ta płaskość zmanierowanych dźwięków.

Miałam zamiar posłuchać w nocy The Study On Falling, ale po sprawdzeniu tytułowego utworu dochodzę do wniosku, że nie ma to najmniejszego sensu. Jeśli Tobie, Darku, ten głos sprawia przyjemność, to cieszę się, że masz teraz coś nowego do słuchania i czerpiesz z tego satysfakcję. Ja nie potrafię w takim wokalu poczuć ani jednej emocji ;)
Awatar użytkownika
DarkMoonlight
Lokalizacja: Góry
Podziękował: 2 razy
Podziękowano: 13 razy
Płeć: Mężczyzna

Re: Asaf Avidan

Postautor: DarkMoonlight » 03 listopada 2017, 22:17

I tutaj muszę stanąć w obronie Asafa. Wiele osób zarzucało mu, że ta barwa jest wymuszona, nie jest prawdziwa a wyćwiczona i udawana. Asaf bardzo się zasmucił w jednym z wywiadów na żywo i powiedział, że niestety tak śpiewa. Na początku nienawidził swojego głosu, chciał mieć niski głos jak Leonard Cohen jednak natura chciała inaczej. Nawet próbował śpiewać w tym wywiadzie inaczej ale po prostu nie potrafił. Śpiewał jakąś prostą piosenkę i zaśpiewał ją w taki sam sposób jak na płytach, czy na żywo.
Drugie zastrzeżenie, że brak tu emocji. No dla mnie to jedna, wielka emocja. Czuję jak on cierpi, rozrywa mi duszę na strzępy jak słucham tych smutnych piosenek. Ale rozumiem, że może do ciebie nie przemawiać. Ja jestem wielkim zwolennikiem i posiadam dwie oryginalne płyty i z pewnością kupię tę najnowszą.
Wszystko jest gównem prócz moczu./wisdom/
Awatar użytkownika
Natta
Lokalizacja: Allenstein
Podziękował: 30 razy
Podziękowano: 22 razy
Płeć: Kobieta

Re: Asaf Avidan

Postautor: Natta » 04 listopada 2017, 13:26

Dla mnie jego głos też jest zmanierowany, a cały styl wymuszony. Męczę się, jak tego słucham. Niestety chyba musisz zaakceptować, że nie każdy będzie podzielał Twoje fascynacje muzyczne :)
Awatar użytkownika
DarkMoonlight
Lokalizacja: Góry
Podziękował: 2 razy
Podziękowano: 13 razy
Płeć: Mężczyzna

Re: Asaf Avidan

Postautor: DarkMoonlight » 04 listopada 2017, 14:56

Natta pisze:Dla mnie jego głos też jest zmanierowany, a cały styl wymuszony. Męczę się, jak tego słucham. Niestety chyba musisz zaakceptować, że nie każdy będzie podzielał Twoje fascynacje muzyczne :)

E to nawet byłoby nudne. Wiadomo, że każdy lubi to co lubi. No zrobiłem źle pisząc, że dziwię się, że nikt nie napisał na mojego posta - mea culpa! XD Ja przesłuchałem nowy album już parę razy i kupuję sobie go w poniedziałek:)
Wszystko jest gównem prócz moczu./wisdom/
Awatar użytkownika
Luna
Lokalizacja: Elliðaey
Podziękował: 54 razy
Podziękowano: 42 razy
Płeć: Kobieta

Re: Asaf Avidan

Postautor: Luna » 04 listopada 2017, 20:06

DarkMoonlight pisze:I tutaj muszę stanąć w obronie Asafa. Wiele osób zarzucało mu, że ta barwa jest wymuszona, nie jest prawdziwa a wyćwiczona i udawana. Asaf bardzo się zasmucił w jednym z wywiadów na żywo i powiedział, że niestety tak śpiewa. Na początku nienawidził swojego głosu, chciał mieć niski głos jak Leonard Cohen jednak natura chciała inaczej. Nawet próbował śpiewać w tym wywiadzie inaczej ale po prostu nie potrafił. Śpiewał jakąś prostą piosenkę i zaśpiewał ją w taki sam sposób jak na płytach, czy na żywo.

Darku, nie chcę zabrzmieć tak, jakbym koniecznie chciała Cię rozczarować i na siłę wyłożyć swoje na wierzch, ale jak tak piszesz raz o barwie, a raz o wysokości głosu, to pomyślałam, że doprecyzuję, o co mi chodzi, żeby nie było, że jakąś ignorantką jestem, bo mi się naturalne predyspozycje artysty nie podobają ;) Problem w tym, że wysokość głosu, jego barwa i ewentualna maniera, to trzy różne rzeczy i jeśli człowiek nie ma jako takiej kontroli nad każdą z nich, to nie jest dobrym wokalistą. Co do wysokości, to, jak oczywiście wiesz, możemy nad nią popracować i poszerzyć skalę ćwiczeniami, jednak żaden człowiek nie będzie w stanie zaśpiewać każdego dźwięku ze względu na naturalne ograniczenia. Ale to nic, bo w końcu skala nie jest jedynym wyznacznikiem ładnego, przyjemnego śpiewu. Na szczęście mamy jeszcze do dyspozycji barwę głosu, którą można cuda wyczyniać i śpiewać w zakresie małej skali, a brzmieć jakby raz było bardzo nisko, a raz bardzo wysoko, zaciemniając i rozjaśniając głos. Generalnie można z barwą szaleć i malować nią pejzaże, jeśli ktoś wie, co robi. Jest jeszcze maniera, która budzi emocje, bo z jednej strony jest trochę jak ten cały feeling, którego nikt nie widział, a z drugiej, jeśli ktoś przesadzi, jest wręcz namacalna i bolesna. Nie każdy artysta musi ją mieć. Właściwie, nawet jak ma, to mało komu przysparza dobrej sławy, chociaż i tak się zdarza. A maniery mogą być różne. Może to być jakaś klucha w gardle w stylu Arka Kłusowskiego, który śpiewał tak, kiedy pojawił się w programie The Voice of Poland i który, na szczęście, poszedł po rozum do głowy i tej kluchy się pozbył, przez co wreszcie mogę go słuchać z przyjemnością. Manierą może być też kwękanie w stylu dawnej Tatiany Okupnik, która zapewne nieudolnie naśladowała Chakę Khan lub jakąś inną, czarnoskórą artystkę, agonalny bełkot Roguckiego, chwilowe "skasienie" Brodki, czy też sama maniera Kasi Nosowskiej, którą mało kto nazywa manierą, raczej jej własnym stylem, co też świadczy o tym, iż jest unikatowa i elegancka. Maniera może być osiągnięta za pomocą jakiegoś dziwnego ustawienia aparatu głosowego, ale niekoniecznie. Czasem to jakiś "zestaw" dźwięków i wokalnych zabiegów, którymi wokalista regularnie się posługuje. Każda maniera może znaleźć swoich zwolenników i odbiorców, jednak to chyba jej intensywność i, przede wszystkim, poczucie dobrego smaku decydują, jak zostanie odebrana. No bo, weźmy taką Björk. Ona jest przecież jedną wielką manierą. Jeśli ktoś uważa, że jako mała dziewczynka otworzyła buzię i wyszły z niej te wszystkie oryginalne niesamowitości, to jest naiwny. Z pewnością śpiewała "Panie Janie" jak wszystkie inne dzieci. A raczej "Meistari Jakob" :D Całej reszty się nauczyła i posługuje się głosem świadomie. Z jakim efektem - wszyscy wiemy.

Na koniec jeszcze tylko dodam, że zdaję sobie sprawę, iż śpiew, to nie tylko skala, barwa i jakieś maniery, ale ja tam się nie znam, a o trzech wymienionych rzeczach napisałam tylko, co myślę, na potrzeby głosu w dyskusji ;)

Asaf Avidan jest zmanierowany i może być mu przykro tylko dlatego, że nie rozumie, co konkretnie niektórzy mu zarzucają. Bo, że jego naturalny głos jest specyficzny, wyróżniający się, to jest oczywiste i słychać to nawet, kiedy mówi. Tego nie mam mu przecież za złe. Ale w takim "One Day" on przecież nie śpiewa naturalnie, tzn. nie wydobywa z siebie takich dźwięków niekontrolowanie, no litości. Przecież byłby do niczego, gdyby nie potrafił nadać głosowi innego charakteru (i potrafi, co udowodnił w innych utworach). A, niestety, w tym utworze brzmi dla mnie jak mapet i jego wokalny ekstrawertyzm, te wszystkie piski, jęki, załamania, zwyczajnie mnie umordowały. Asaf śpiewa jak Robert Plant lub Janis Joplin, w zależności od utworu. Jeśli mi nie powiesz, Darku, że tutaj nie tylko ma głos jak Janis, ale ją po prostu naśladuje w najdrobniejszych szczegółach, tak samo przeciąga różne dźwięki i interpretuje, to zmartwi mnie stan Twoich zacnych uszu :mrgreen: Nie ma nic złego w inspirowaniu się kimś, przemycaniu od niego czegoś do siebie, na tym się opiera cała kultura. Ale jeśli ja jeszcze ani razu nie słyszałam samego Asafa, tylko ciągle słyszę kogoś innego, to już jest bardzo źle w moim przekonaniu.

Pooglądałam trochę filmików koncertowych i rozumiem, Darku, za co tak kochasz Avidana. Widać w nim wrażliwość i pewnie gdyby tak stał na scenie z tym swoim marzycielskim wzrokiem, bujał się z gitarą i z klasą pociskał piękne, wysokie dźwięki, które potrafi generować, to roztapiałabym się u jego stóp, ale póki co jest dla mnie światłem odbitym i pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że tak utalentowany człowiek roztoczy kiedyś wokół siebie własny blask.

Wróć do „Inne kopaliny niemetalowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość