Lana del Rey

Czyli wszystko, co lżejsze od metalu
Awatar użytkownika
Luna
Lokalizacja: Elliðaey
Podziękował: 86 razy
Podziękowano: 38 razy
Płeć: Kobieta

Re: Lana del Rey

Postautor: Luna » 25 października 2013, 01:40

No właśnie, Paradise! Ostatnio słucham tego wydawnictwa, jak obłąkana. Dzisiaj byłam zła, że trzeba odkurzyć, bo musiałam na te 15 minut zrezygnować z Lany na konto wycia odkurzacza. Imo na tym minialbumie nie ma słabego utworu. Jest natomiast mnóstwo elegancji, zmysłowości. Każdy kawałek jest inny i każdy wciąga, jak bagno, dlatego powiedzenie o twórczości Lany, że jest "na jedno kopyto" jest moim zdaniem wyjątkowo nietrafione. Wystarczy posłuchać: "American", "Bel Air", "Burning Desire" - wszystko z jednego albumu. To właśnie od Lany artyści powinni uczyć się, jak tworzyć ciekawą muzykę i w jakiej kolejności ją prezentować, żeby powstała idealna całość.

W ogóle jestem w szoku, jak bardzo podoba mi się to, o czym śpiewa Lana. Ten jej wykreowany w tekstach image gangsta Lolity, kult Ameryki, pieniędzy, my pussy tastes like pepsi cola, beauty queen style - same odpychające rzeczy, a ona z tego wszystkiego stworzyła spójny, ciekawy, senny obrazek. To takie kuszące, inspirujące zjawisko pełne dopieszczonych detali, pudrowych odcieni, romantyzmu, piękna, ciepła, rozbuchanej kobiecości.
Awatar użytkownika
Natta
Lokalizacja: Allenstein
Podziękował: 29 razy
Podziękowano: 25 razy
Płeć: Kobieta

Re: Lana del Rey

Postautor: Natta » 14 kwietnia 2014, 20:55

Lana wypuściła pierwszy utwór z nadchodzącej płyty "Ultraviolence": West Coast.
Moim zdaniem jest przepiękny w każdym calu. Wyeksponowana praca gitar, zmiany tempa, ten theremin na końcu i bardzo przyjemne brzmienie. Uwielbiam klimat utworów Lany, ale warstwa muzyczna wcześniej opierała się raczej na elektronicznych samplach i filmowych brzmieniach. Tutaj jest nieco inaczej. Bardzo smakowicie.

Fanom Lany polecam także obejrzenie 27-minutowego filmu krótkometrażowego Tropico. To bardzo ładny i przyjemny obrazek składający się z trzech utworów Lany - "Body Electric", "Gods&Monsters" oraz "Bel Air". W poprzednim poście Luna napisała zdanie, które jest kwintesencją tego filmu:

Ten jej wykreowany w tekstach image gangsta Lolity, kult Ameryki, pieniędzy, my pussy tastes like pepsi cola, beauty queen style - same odpychające rzeczy, a ona z tego wszystkiego stworzyła spójny, ciekawy, senny obrazek. To takie kuszące, inspirujące zjawisko pełne dopieszczonych detali, pudrowych odcieni, romantyzmu, piękna, ciepła, rozbuchanej kobiecości.
Awatar użytkownika
Luna
Lokalizacja: Elliðaey
Podziękował: 86 razy
Podziękowano: 38 razy
Płeć: Kobieta

Re: Lana del Rey

Postautor: Luna » 23 czerwca 2014, 05:36

Natta pisze:Fanom Lany polecam także obejrzenie 27-minutowego filmu krótkometrażowego Tropico. To bardzo ładny i przyjemny obrazek składający się z trzech utworów Lany - "Body Electric", "Gods&Monsters" oraz "Bel Air".

"Body electric" i "Gods&Monsters" nie należą do moich ulubionych utworów Lany, ale film jest świetny. Niesamowicie to wszystko zmontowano i nagrano. Spójnie i klimatycznie. W niektórych momentach aż miałam ciary ;).

Natta pisze:Lana wypuściła pierwszy utwór z nadchodzącej płyty "Ultraviolence": West Coast.
Moim zdaniem jest przepiękny w każdym calu. Wyeksponowana praca gitar, zmiany tempa, ten theremin na końcu i bardzo przyjemne brzmienie. Uwielbiam klimat utworów Lany, ale warstwa muzyczna wcześniej opierała się raczej na elektronicznych samplach i filmowych brzmieniach. Tutaj jest nieco inaczej. Bardzo smakowicie.

Ja jestem absolutnie zachwycona. Samiutki początek przypomina jakieś post-rocki, czy inne, równie fajne rzeczy ;). A ta zmiana tempa... nagle miękną kolana i serce :). Cudownie letni, senny utwór. No i ten niskobudżetowy :D teledysk też rozłożył mnie na łopatki... Ponad 4 minuty z jedynie dwóch krótkich, ale pięknych ujęć. Totalna hipnoza...

Nat, słuchałaś już całego albumu?
Awatar użytkownika
Natta
Lokalizacja: Allenstein
Podziękował: 29 razy
Podziękowano: 25 razy
Płeć: Kobieta

Re: Lana del Rey

Postautor: Natta » 23 czerwca 2014, 12:36

Słuchałam już ze 2-3 razy i póki co jestem zawiedziona... Jest parę perełek, jak właśnie "West Coast", "Shades of Cool" czy utwór tytułowy, ale jako całość album nie powala tak, jak zrobiło to "Born to Die" czy "Paradise"... Album jest bardziej gitarowy, mniej jest patetycznych smyków, ale to odarło muzykę Lany z tego niepowtarzalnego klimatu retro. Że tak powiem, upodobniła się bardziej do reszty. Straciła na oryginalności. Albumu dalej będę słuchać, nie powiem że nie, bo warto go słuchać dla samego wokalu Lany. Ale póki co jestem trochę rozczarowana.

Luna pisze: No i ten niskobudżetowy :D teledysk też rozłożył mnie na łopatki... Ponad 4 minuty z jedynie dwóch krótkich, ale pięknych ujęć. Totalna hipnoza...


Też byłam zahipnotyzowana, mimo że to jedynie dwa ujęcia. Ale to były dwa ujęcia z całego teledysku, który można zobaczyć tutaj: KLIK. Ładny, ale jak dla mnie mógłby się składać z samych ujęć na plaży ;)
Awatar użytkownika
Luna
Lokalizacja: Elliðaey
Podziękował: 86 razy
Podziękowano: 38 razy
Płeć: Kobieta

Re: Lana del Rey

Postautor: Luna » 04 lipca 2014, 07:12

Natta pisze:Też byłam zahipnotyzowana, mimo że to jedynie dwa ujęcia. Ale to były dwa ujęcia z całego teledysku, który można zobaczyć tutaj: KLIK. Ładny, ale jak dla mnie mógłby się składać z samych ujęć na plaży ;)

Świetnie została zgrana muzyka z obrazem. Zwrotki - sceny na plaży, są takimi flashbackami, a potem następuje to piękne zwolnienie i powrót do rzeczywistości - Lana z dziadziskiem w limuzynie ;). Ale i tak bardziej podobały mi się tamte dwa ujęcia. I trochę całość obrzydziły te kolory pod koniec, płomienie.

Natta pisze:Słuchałam już ze 2-3 razy i póki co jestem zawiedziona...

Mnie też ten album rozczarował. Głównie z tych powodów, o których wspomniałaś. Do tego Lana śpiewa ładnie, ale w porównaniu z Paradise jest mizerniutko. Gdzie te wszystkie odcienie, kokieteria w głosie, kuszące załamania, ciepłe, kobiece półszepty i rozkapryszone westchnienia? Zrobiło się tak jakoś... smętnie, nudno i smutno. Jest mi strasznie żal, bo czekałam na ten album, jak na dzień dziecka. No nie jest zły, ale Paradise podniosło poprzeczkę wysoko. Tak z pamięci - dwa utwory, które utkwiły mi w głowie:

"Brooklyn Baby"

"Money Power Glory"

Pierwszy ma cudowny klimat i taki głos Lany, jakiego brakuje mi w większości utworów, a drugi rozczula mnie totalnie. Serce mi mięknie, kiedy Lana śpiewa refren.

A tak w ogóle, kto pisze teksty do tych wszystkich utworów? Niezmiennie jestem nimi zachwycona. To żadne arcydzieła, ale ich siła tkwi w szczegółach. Wystarczy kilka zgrabnych słów i w głowie powstaje gotowy, przykurzony film, wyczarowuje się gęsty, ponętny klimat "starej" Ameryki. I to jest chyba najfajniejsze. Te teksty mają swoje znaczenie, ale można się przy nich zrelaksować, zamiast zastanawiać, czy to jeszcze poezja, czy już naciągane smęty.
Awatar użytkownika
misiek14
Lokalizacja: Sevenoaks
Płeć: Mężczyzna

Re: Lana del Rey

Postautor: misiek14 » 12 sierpnia 2014, 12:08

O. A mi się album bardzo spodobał, może nawet bardziej niż debiut. I umilał mi czas podczas drugiego wyjazdu do UK. ;) Więc już zdążyłem się "usentymentalizować". :D
Awatar użytkownika
Natta
Lokalizacja: Allenstein
Podziękował: 29 razy
Podziękowano: 25 razy
Płeć: Kobieta

Re: Lana del Rey

Postautor: Natta » 12 sierpnia 2014, 13:21

Ja właśnie sobie robię kolejne podejście. Przy okazji jaram się utworem "Shades of Cool", do którego jest piękny klip: KLIK.
Ten "dziadyga" który grał też w teledysku do "West Coast" to Mark Mahoney, jeden z najsłynniejszych tatuatorów Hollywood.
Awatar użytkownika
misiek14
Lokalizacja: Sevenoaks
Płeć: Mężczyzna

Re: Lana del Rey

Postautor: misiek14 » 12 sierpnia 2014, 13:54

Akurat "Shades of Cool" jest moim najmniej ulubionym utworem z płyty. Za to "West Coast" moim ulubionym. :)
Awatar użytkownika
Lena
Lokalizacja: Wratislavia
Płeć: Kobieta

Re: Lana del Rey

Postautor: Lena » 13 sierpnia 2014, 16:07

Jedna z niewielu tegorocznych płyt które udało mi się przesłuchać pomimo mojego zajmującego nicnierobienia.
Nie powiem, że jestem nią jakoś strasznie rozczarowana, jednak nie powaliła mnie tak, jak zrobiło to Born to Die. Na pewno brak mi różnorodności wokalnej, jak już zauważyła Luna, jest tak ładnie, równo i nudno. To jeden minus, bo smętność i smutek, to dla mnie plusy Lany, za które ją uwielbiam ;) No i niby mniej patosu, nie jest tak bombastycznie, a mimo to Ultraviolence razem z odrobiną mojego odpowiedniego nastroju tworzą taki klimat, że reszta świata zupełnie przestaje mnie obchodzić.
Co do tekstów, creditsy przy każdej prawie piosence na nowej płycie wymieniają samą Lanę na pierwszym miejscu, ale jak to tam naprawdę wygląda pewności raczej nie ma. A też chciałabym to wiedzieć, bo są dość niebanalne na tle reszty tych popowych produktów i to zawsze na nich najpierw skupiam uwagę. Poza tym, od trzech albumów malują ten sam "zakurzony" obraz retro zepsucia, a ta formuła jeszcze się nie wyczerpała, nie nudzi mnie.

Do dwóch powyższych (znowu wrzuconych przez Lunę :D) utworów, dodałabym jeszcze otwierający Cruel World, i powstałoby chyba moje top 3. Nie rozczarowałam się, podoba mi się nowa Lana, ale do Born to Die nie ma podskoku.


No i jak to jest, że ja tak lubię na nią patrzeć? Jest taka pretensjonalna, z tymi niewiadomo czym napompowanymi ustami, obnosi się ze swoim obrzydliwym imidżem lolity, ma wszystko to, czego teoretycznie nie trawię... a tak mi się podoba. Jak to leczyć? :D
ex WorseThanDevil

I don't have an ego, I just love how awesome I am.
Awatar użytkownika
Luna
Lokalizacja: Elliðaey
Podziękował: 86 razy
Podziękowano: 38 razy
Płeć: Kobieta

Re: Lana del Rey

Postautor: Luna » 08 marca 2015, 00:56

Być może niektórzy nie słyszeli jeszcze utworów, które Lana zaśpiewała w 2014 roku do filmów.


"Czarownica":

"Once upon a dream"

"Wielkie oczy":

"Big eyes"
"I can fly"




Prawdopodobnie w połowie roku ukaże się kolejny album, zatytułowany Honeymoon! Lana zamierza umieścić na nim utwór "Big eyes" oraz ponownie cover utworu śpiewanego przez Ninę Simone. Na Ultraviolence był "The other woman", a teraz pojawi się "Don't let me be Misunderstood" i aż się trzęsę, tak chcę to usłyszeć :D. Podobno na tym albumie mamy uświadczyć rozkwit inspirowania się kinem noir, czyli tematyki gangsta i ma być powrót do Born to Die i Paradise :kocham:.

Wróć do „Inne kopaliny niemetalowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość