Lana del Rey

Czyli wszystko, co lżejsze od metalu
Awatar użytkownika
Natta
Lokalizacja: Allenstein
Podziękował: 29 razy
Podziękowano: 25 razy
Płeć: Kobieta

Lana del Rey

Postautor: Natta » 07 marca 2013, 23:19

Nie ma bata, żeby nie było tutaj tego tematu!

Obrazek


Lana del Rey, a tak naprawdę Elizabeth Grant, to amerykańska wokalistka śpiewająca indie pop w klimatach retro. Chyba każdy ją zna, więc nie będę się rozpisywać. Końcówka roku 2011 i cały rok 2012 należał do niej, w mediach było dużo hype'u na jej temat, a "Video Games" czy "Summertime Sadness" nie schodziły z list przebojów. Lana wzbudziła kontrowersje odnośnie jej życiorysu, domniemanych lub nie operacji plastycznych i ogólnego wrażenia, że jest kolejnym produktem, w stu procentach wykreowanym przez kogo innego i przygotowanym na podbicie rynku muzycznego.

Osobiście nie obchodzi mnie, czy Lana jest wykreowana czy sama z siebie tworzy to, co tworzy, dopóki jej muzyka i głos podoba mi się tak bardzo jak teraz. "Born to Die" to płyta zrobiona świetnie od A do Z. Niegłupie teksty, proste, ale urocze kompozycje utrzymane w wolnym tempie i stylu retro, i przede wszystkim fascynujący głos Lany - to wszystko stworzyło wręcz idealną, spójną całość.

Nie będę wstawiać największych hitów, bo je każdy zna. Coś innego do posłuchania:

Body Electric - absolutnie genialna piosenka, jeżeli chodzi o tekst, klimat i emocje
Burning Desire
Ride
Blue Velvet - to co prawda reklama dla H&M, ale piosenka jest prześliczna, i chciałoby się, żeby trwała dłużej ;)
Awatar użytkownika
Sushi
Lokalizacja: Mordor
Podziękował: 4 razy
Podziękowano: 2 razy
Płeć: Kobieta

Re: Lana del Rey

Postautor: Sushi » 08 marca 2013, 06:01

Ja mam z nią problem. Na początku nawet mi się podobało to, jak śpiewa, ale zaraz zaczęło mi się to bardzo nudzić. Głos może i ma ładny, ale jej muzyka mi nie podchodzi w ogóle, a i mam wrażenie, że jest posiadaczką jakiejś wady wymowy czasami :lol: Zresztą wyczuwam tu dziwną manierę, której nie znoszę ;)
"Monsters are real, and ghosts are real too. They live inside us, and sometimes, they win."
Awatar użytkownika
Bastet
Lokalizacja: Królewskie Miasto Kraków
Płeć: Kobieta

Re: Lana del Rey

Postautor: Bastet » 08 marca 2013, 20:26

Lana del Rey nie podoba mi się w ogóle (nie licząc depresyjnej do imentu "Video Games"), ale cholernie cieszy mnie ta tendencja, żeby lansować wokalistki eleganckie, stonowane, z klasą a pzede wszystkim - doskonale śpiewające. Sukces Adele i jej podobnych najlepiej świadczy o tym, jak bardzo ludzie mieli dość tego komercyjnego, silikonowego gówna, które wciskały im wytwórnie.

Osobiście jestem zauroczona Jessie Ware, Lana jest dla mnie za malo wyrazista.
You're always so perceptive about everyone but yourself.
Awatar użytkownika
Vinlett
Lokalizacja: Układ Tatooine
Podziękował: 48 razy
Podziękowano: 83 razy
Płeć: Kobieta

Re: Lana del Rey

Postautor: Vinlett » 08 marca 2013, 22:35

Lanę cenię za elegancję w sposobie demonstrowania muzyki- bez tandety i kiczu, tak beznadziejnie wciskanego przez ludzi, którym się wydaje, że wiedzą czego publiczność oczekuje. Wokalnie też mi pasuje, ale przede wszystkim w dołach. Niebagatelna barwa głosu Lany sprawia, że brzmi w nich niezwykle elektryzująco. Inną wokalistką, którą podobnież sobie cenię za niesamowite doły, jest Shirley Manson. Nie powiem, żebym zasłuchiwała się w muzykę Lany, ale takie "Summertime Sadness", lubię sobie włączyć, kiedy ogarnia mnie odpowiedni stan ducha.

Btw. nie do końca wiem czym jest to spowodowane, ale gdy oglądam teledyski Lany, to czuję atmosferę zbliżoną klimatem do tajemniczości i zagadkowości "Miasteczka Twin Peaks".
I am the FBI.
Awatar użytkownika
Natta
Lokalizacja: Allenstein
Podziękował: 29 razy
Podziękowano: 25 razy
Płeć: Kobieta

Re: Lana del Rey

Postautor: Natta » 08 marca 2013, 23:08

Też mi się Lana i jej klipy kojarzą z "Twin Peaks", a klimat utworu "Blue Velvet", jego powolność, troszkę przypomina motyw przewodni serialu, czyli "Falling". W ogóle uwielbiam, jak pięknie są teraz tworzone klipy w muzyce pop - kolorystyka, delikatne ujęcia, przepiękna oprawa. U Lany to szczególnie widać. Klipy do "National Anthem", "Born to Die", "Ride" i najnowszy "Burning Desire" to coś, na co można popatrzeć z wielką przyjemnością.

Ale i tak ostatnio zasłuchuję się w "Body Electric". Utwór ma świetny tekst, nawiązujący do poezji Walta Whitmana, ale przede wszystkim niesamowicie ciężki, hipnotyzujący nastrój. Niestety nie podoba mi się studyjna wersja z uwagi na wokal, jest strasznie wygładzony. Wolę wersję live z emocjonalnym głosem Lany.
Awatar użytkownika
DarkMoonlight
Lokalizacja: Góry
Podziękował: 1 raz
Podziękowano: 16 razy
Płeć: Mężczyzna

Re: Lana del Rey

Postautor: DarkMoonlight » 08 marca 2013, 23:17

'Body Electric' to mój ulubiony numer Lany. W ogóle jakoś ostatnio mi się znudziła już. Większość numerów na 'to samo kopyto' ale jednak ten kawałek mną wstrząsa. Wersja na żywo oczywiście, bo tak jak Natta wspomniała, studyjnie jej wokal jest jakiś taki wygładzony, dziwny do granic możliwości.
Co do samej Lany, owszem cieszę się, że pojawił się ktoś taki. Stylistyka bardzo ciekawa, barwa głosu - piękna ale... Kurczę sam nie wiem jakie mam 'ale', tzn wiem ale nie potrafię tego ubrać w słowa. Jedno jest pewne wolę Lanę niż Britney i inne popowe 'niunie' razem wzięte.
Wszystko jest gównem prócz moczu./wisdom/
Awatar użytkownika
Vinlett
Lokalizacja: Układ Tatooine
Podziękował: 48 razy
Podziękowano: 83 razy
Płeć: Kobieta

Re: Lana del Rey

Postautor: Vinlett » 09 marca 2013, 10:34

Natta pisze:Też mi się Lana i jej klipy kojarzą z "Twin Peaks", a klimat utworu "Blue Velvet", jego powolność, troszkę przypomina motyw przewodni serialu, czyli "Falling".
Tak, właśnie o tę twin-peaksową, pozorną niespieszność w narracji się rozchodzi. Poza tym klip nawiązuje stylistycznie do sceny w serialowym miasteczku, w której Julee Cruise śpiewa w jakimś klubie. Dodatkowo Lana wykonuje piosenkę "Blue Velvet" z lynchowskiego filmu, w którym główną rolę zagrał serialowy agent Cooper. To wszystko sprawia, że u widza narasta wrażenie, że gdzieś coś podobnego widział ;). W klipie do utworu "Burning Desire" również pojawia się motyw czerwonej sceny z Twin Peaks.
I am the FBI.
Awatar użytkownika
Luna
Lokalizacja: Elliðaey
Podziękował: 86 razy
Podziękowano: 38 razy
Płeć: Kobieta

Re: Lana del Rey

Postautor: Luna » 25 marca 2013, 06:26

Ja Lanę uwielbiam. To oczywiście nie jest jakaś dzika obsesja z wieszaniem plakatów i słuchaniem jej utworów od rana, do nocy, ale naprawdę urzeka mnie ta niesamowicie kobieca mieszanka wybuchowa. Ten głos... ciepły, uwodzący, jakby znudzony, rozkapryszony, pełen tęsknoty, pełen słodyczy, delikatny, dziecinny, a czasami gorzki i mrożący krew w żyłach. Born to Die przewałkowałam chyba z milion razy i w ogóle mi się nie nudzi. Chwilowo jestem zakochana po uszy w "Carmen". Naprawdę dawno tak nie miałam z żadną muzyką.
Awatar użytkownika
Bastet
Lokalizacja: Królewskie Miasto Kraków
Płeć: Kobieta

Re: Lana del Rey

Postautor: Bastet » 17 kwietnia 2013, 15:36

Lana del Rey uwiodła mnie w osiedlowym sklepie Lewiatan, przy stoisku z artykułami mącznymi (vis a vis zupek instant).

Nie, nie jest to moja lesbijska fantazja erotyczna tylko doświadczenie wyniesione ze sklepu. Podczas zakupów usłyszałam w jakiejś radiowej młockarni utwór Lany del Rey, szczęka mi opadła i pół wieczoru spędziłam na detektywowaniu. Okazało się, że to "Dark Paradise".

No ej. Ostatnio mi się to przytrafiło przy Jessie Ware.

Serce mi drży z radości, bo po raz pierwszy od połowy lat 90tych naprawdę mnie interesuje, co nowego pojawi się w radio. Adele, Florence nad the Machine, Jessie Ware, Lykke Li, Lana del Rey, ostatnio Justin Timberlake...nie wierzę. Po tylu latach muzyka popularna znowu jest muzyką.

A już nie myślałam, że dożyję :D
You're always so perceptive about everyone but yourself.
Awatar użytkownika
Natta
Lokalizacja: Allenstein
Podziękował: 29 razy
Podziękowano: 25 razy
Płeć: Kobieta

Re: Lana del Rey

Postautor: Natta » 17 kwietnia 2013, 18:31

Bastet, polecam Ci ostatnią EPkę Lany - "Paradise". Znajdują się na niej tak piękne utwory, jak "Ride", "Body Electric", "Blue Velvet" czy niezwykle zmysłowe "Burning Desire". No i na albumie "Born to Die" też są perełki, oprócz wspomnianego przez Ciebie "Dark Paradise" i kilku znanych wszystkim hitów jest też np. "Carmen", bardzo zacny kawałek. Polecam przesłuchać całość ;)

Wróć do „Inne kopaliny niemetalowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość