Dramaty

W filmie premiera oznacza, że wszystko jest skończone, możesz już tylko usiąść w fotelu i patrzeć. A w teatrze to dopiero początek. - Jonathan Carroll
Awatar użytkownika
Viento
Lokalizacja: Łódź
Podziękował: 29 razy
Podziękowano: 12 razy
Płeć: Kobieta

Dramaty

Postautor: Viento » 25 września 2016, 16:55

Pisałam kiedyś, że lubię chodzić do teatru tylko na komedie, ponieważ dramaty są dla mnie zbyt dołujące. Przełamałam się i w piątek poszłam na Dogville - http://www.nowy.pl/item/spektakle/artic ... le/lang/pl Sztuka jest adaptacją filmu Larsa von Triera. Filmu jeszcze nie widziałam, może go obejrzę za jakiś czas jak ochłonę. Film w całości można obejrzeć na youtube: https://www.youtube.com/watch?v=4xx7T9FgJ00

Sztuka ma gęsty, mroczny klimat (dekoracje, nagrania szczekających psów, oświetlenie) i nawet te sceny, które powinny być radosne i sielankowe, np. impreza z okazji święta plonów, są przedstawione i zagrane tak, że czuć grozę. Oglądając to byłam wzburzona, wkurzona, zniesmaczona, oburzona, ale jednocześnie zachwycona przedstawieniem i aktorami. Kiedyś (w liceum) często oglądałam dramaty w teatrach i czas do tego wrócić.
Awatar użytkownika
Vinlett
Lokalizacja: Układ Tatooine
Podziękował: 35 razy
Podziękowano: 53 razy
Płeć: Kobieta

Re: Dramaty

Postautor: Vinlett » 05 lutego 2017, 16:54

Jakiś czas temu byłam na „Tramwaju zwanym pożądaniem”. Dramat Tennessee Williamsa ma już swoje lata, więc niełatwo jest podawać go publiczności w sposób wciąż świeży i zgodny z duchem czasu. Reżyserka spektaklu znalazła jednak sposób. Zamiast jednego kompletu bohaterów, a więc młodego małżeństwa Stelli i Stanley’a, siostry Stelli Blanche i przyjaciela domu Mitcha, dostajemy dwie Blanche, dwóch Stanleyów, dwie Stelle i dwóch Mitchów. Niektóre sceny zostały odegrane tylko raz przez jeden skład, a niektóre dwa razy w sposób odmienny, co nadało tym samym dialogom całkowicie inny wymiar i znaczenie. Charaktery bohaterów też zostały zmienione - w jednej wersji Stanley jest odpychającym chamem i prostakiem, w drugiej jest bardziej okrzesany i nawet daje się lubić. Ciekawy pomysł. Aktorzy świetnie sobie z tym poradzili, a mowa tu o młodych aktorach, studentach IV roku, dla których to przedstawienie było spektaklem dyplomowym.


Spektakl „Amy. Klub 27” to trochę dramat, czasami komedia albo musical z elementami autobiografii. Trudno go zaklasyfikować, ale też takiej klasyfikacji nie potrzebuje. Wiadomo o co chodzi, o sex, drugs & rock'n'roll i jeszcze trochę o chlanie. Pierwsza część została poświęcona Amy Winehouse, jej dziwnej relacji z ojcem (ojciec porzucił rodzinę dla innej kobiety) i destrukcyjnemu uzależnieniu od narkotyków i alkoholu. W części drugiej Amy po śmierci trafia na wysypisko (bo ani to niebo, ani piekło) i wtedy pałeczkę przejmują słynni klubowicze: Jim Morrison, Jimi Hendrix, Janis Joplin i Kurt Cobain. Spotkanie klubu przypomina mityng AA, gdzie każdy ma do opowiedzenie smutną historię o nieszczęśliwym dzieciństwie, rozwodzie rodziców i o tym, dlaczego zaczął ćpać albo pić. Teksty trochę karykaturalne i oklepane, spłycające, moim zdaniem, sylwetki tych wybitnych muzyków. Na szczęście grali dobrzy aktorzy, więc w sporej mierze uratowano kiepskie dialogi, ale przede wszystkim nie zabrakło świetnej muzyki, która mnie zrekompensowała minusy.

W części pierwszej podkład muzyczny leciał z taśmy, ale wokale były na żywo. Aktorka grająca Amy nazywa się Wiktoria Węgrzyn. Śpiewała świetnie, na pewno zapamiętam to nazwisko. Utwory:
"You Know I'm No Good” (Amy)
"Take Me To Church” (najpierw Hozier z taśmy, potem Amy na żywo)
"Back To Black” (Amy)
Był jeszcze jeden utwór, najprawdopodobniej z repertuaru Winehouse, do którego aktorka sama sobie akompaniowała na klawiszach, ale tytułu nie znam.

W części drugiej muzykę grano na żywo:
"The End” we fragmencie (Morrison)
"Rehab” (Amy)
"Mercedes Benz” (Joplin) - bez podkładu muzycznego, wiadomo ;)
"Where Did You Sleep Last Night” (zaczął Hendrix, dokończył Cobain)
"Cry Baby” (Joplin)
"Purple Haze” (Hendrix – wokal + gitara)
"Smells Like Teen Spirit” (Cobain)
"Rape Me” (Cobain)

W ostatniej scenie pojawia się Jezus, który na wzór bohaterki spektaklu, nadal poszukuje domu ojca.
Let us go in.
The fog is rising...


Emily Dickinson

Wróć do „Teatr / Opera”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość