Kiri Te Kanawa

„Kultura jest tym, co sprawiło, że człowiek stał się czymś innym niż tylko przypadkowym wydarzeniem w przyrodzie.” - André Malraux
Awatar użytkownika
Luna
Lokalizacja: Elliðaey
Podziękował: 75 razy
Podziękowano: 53 razy
Płeć: Kobieta

Kiri Te Kanawa

Postautor: Luna » 01 kwietnia 2016, 23:06

Kiri Te Kanawa

Obrazek


Kiri Te Kanawa, to nowozelandzka sopranistka urodzona w 1944 roku. Nowozelandzka najogólniej rzecz biorąc. Ciekawi szczegółów jej pochodzenia mogą sobie ich poszukać i doczytać. W każdym razie Kiri została wychowana przez Irlandkę i maoryskiego arystokratę.

Jak w przypadku większości śpiewaczek operowych, wypisanie jej albumów wydaje się karkołomnym wyzwaniem i chyba się tego nie podejmę ;). Myślę, że nie będzie przesadą, jeżeli powiem, że po niemal półwiekowej działalności zaśpiewała już prawie wszystko i wszędzie :D. Spis albumów znajdziecie TUTAJ.


Tak Kiri brzmi w operowych szlagierach:

Habanera Carmen
"O mio babbino caro"
"Summertime"
Flower Duet <3


Tak w musicalu:

"I Dreamed a Dream"
"Just You Wait"
"You'll Never Walk Alone"

A tak w "Danny Boy" i "Bist Du Bei Mir" :D

Miała zaszczyt wystąpić na ślubie księżnej Diany i księcia Karola - taka ciekawostka :).

Kiri lubi również jazz, co zaowocowało albumem Kiri Sidetracks: The Jazz Album, na którym akompaniuje jej trio: André Previn, Mundell Lowe i Ray Brown.

Uwielbiam Kiri za jej autentyczny dramatyzm, niesamowitą, emocjonalną swobodę, ale za utworami musicalowymi itp. w jej wykonaniu nie przepadam. Najbardziej lubię ją w pieśniach mszalnych, np. w "Pie Jesu" <3 <3 <3, czy "Kyrie" <3. Przy okazji gorąco polecam przepiękną Mszę Kreolską Ramíreza! Zaczęłabym chodzić do kościoła, gdyby grali tam takie rzeczy :D.

Jednak to, co sprawiło, że pokochałam Kiri i została ze mną na lata, jest muzyka mojego dzieciństwa, czyli płyta z tradycyjnymi, maoryskimi utworami Maori Songs. Miałam wydanie bez Kiri na okładce, słuchałam albumu w czasach, kiedy komputer służył mi do rysowania w Paintcie i nigdy nie zapomnę, jak zastanawiałam się, cóż to za niesamowita muzyka, skąd ona jest. Czy Kiri, to kobieta, zespół, czy jeszcze coś innego. Raz była dla mnie Azjatką, za chwilę miała czarną skórę :). Słuchałam: "Opapa gołębie, gołębie!" i miałam poważny problem z tą piękną, szaloną, pobudzającą wyobraźnię muzyką i dziwnym językiem :D.

"Tarakihi"
"Hoki Hoki Tonu Mai"

:kocham:
Awatar użytkownika
Vinlett
Lokalizacja: Układ Tatooine
Podziękował: 56 razy
Podziękowano: 76 razy
Płeć: Kobieta

Re: Kiri Te Kanawa

Postautor: Vinlett » 02 kwietnia 2016, 22:21

Chyba tak już jest, że muzyka, zapachy, obrazy z dzieciństwa zostają w naszej pamięci na zawsze i do wielu z nich mamy potem sentymentalny stosunek :).

Przesłuchałam te utwory i wcale mnie nie dziwi, że w "Tarakihi" słyszałaś „gołębie, gołębie!” ;). W tym utworze Kiri podoba mi się najbardziej. Jakoś tak najmocniej zostawiła w nim swoje emocje i odmalowała nam, Europejczykom, atmosferę dzikiej kultury. Nie znaczy to, że np. operowym szlagierom czegoś brakuje, bo są doskonałe ("Bist du bei mir” brzmi cudownie <3). Jednak ja mam taki problem ze śpiewakami operowymi, że nie potrafi mi się jakiś jeden z nich na dobre wkręcić. Oni wszyscy prezentują profesjonalny, równy poziom. To sprawia, że w obrębie muzyki poważnej, bardziej jestem fanką jakiegoś klasycznego utworu niż konkretnego śpiewaka, który go wykonuje. Podobnie mam z utworami pianistycznymi Chopina. Lubię je, ale za chłolerę nie jestem w stanie zrozumieć, jak jury Konkursu Chopinowskiego wyłapuje drobne niuanse pomiędzy uczestnikami, umożliwiające wskazanie zwycięzcy. Cóż, pewnie dlatego, że po części jestem głucha :lol:.
I am the FBI.
Awatar użytkownika
Luna
Lokalizacja: Elliðaey
Podziękował: 75 razy
Podziękowano: 53 razy
Płeć: Kobieta

Re: Kiri Te Kanawa

Postautor: Luna » 04 kwietnia 2016, 14:23

Vinlett pisze:Jednak ja mam taki problem ze śpiewakami operowymi, że nie potrafi mi się jakiś jeden z nich na dobre wkręcić. Oni wszyscy prezentują profesjonalny, równy poziom.

Ja wyróżniam tych, których... potrafię odróżnić (i przy okazji skradną mi serce) :lol:. Taka jest Cecilia Bartoli, czy właśnie Kiri mająca specyficzną barwę głosu i emocjonalność. Chociaż przyznaję, że gdybym długo o niej nie myślała i ktoś by mi nagle włączył arię z bardzo ciemnym wokalem, takim u szczytu nośności, w jej wykonaniu, to najprawdopodobniej bym jej nie rozpoznała... Wtedy prawie wszystkie operowe głosy są dla mnie takie same :D. Najwięksi melomani zapewne odróżniają sposób prowadzenia wokalu, intonację, ale to te same dziwolągi, które oceniają pianistów w Filharmonii Narodowej :mrgreen:.




"Po Karekare ana" live :kocham:

Wróć do „Kultura”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość