Kontrowersje przemysłu rozrywkowego

„Kultura jest tym, co sprawiło, że człowiek stał się czymś innym niż tylko przypadkowym wydarzeniem w przyrodzie.” - André Malraux
Awatar użytkownika
Ivanhoe
Płeć: Mężczyzna

Re: Kontrowersje wokół metalu

Postautor: Ivanhoe » 10 listopada 2009, 21:39

Wiadomo, że jakimś kraju islamskim prawie każdy wielki antyreligijny miszczu chowa głowę w piasek i siedzi cicho bo nie ma jaj żeby zamanifestować swoje zdanie. Ale nie o to chodzi, jak dla mnie niepotrzebne było to wtrącenie z Koranem. Trzyjmajmy się tematu.

Zniszczenie JAKIEGOKOLWIEK dzieła, które dla sporej grupy wiernych ma wartość to wyraz totalnej wiochy i buractwa. Jednakże niedopuszczalna jest sytuacja, w których za takie zachowanie grozi kara jak np. w PL (o ile dana księga nie była własnością innej osoby oczywiście).

dominik pisze:
Jeżeli głęboko wierzący chrześcijanin szaleje pod sceną przy dźwiękach "Slave Shall Serve" to coś jest z nim nie tak.
Ivanhoe pisze:A to niby dlaczego?


Bo wg mnie jest to dziwne. Dlaczego? Bo właśnie gdy dochodzi do podarcia jakiejś gównianej gazetki na koncercie takie osoby są pierwsze, by głosić obrazę uczuć religijnych, co jest nonsensem.


dominik pisze:
Luna pisze:Ja mam bardzo głęboko wierzącą przyjaciółkę, która ciągle podśpiewuje sobie pod nosem: "God is dead, hallelujah!". O dziwo "Harry'ego Potter'a" też lubi, dacie wiarę? XD I wszystko z nią w jak najlepszym porządku.


Oczywiście że damy wiarę, po prostu ma dystans do tego w co wierzy i czego słucha i czyta. Ale bardzo duża ilość ludzi nie ma. Niestety.




Te 2 Twoje wypowiedzi stoją w EWIDENTNEJ sprzeczności w stosunku do siebie. Głeboko wierzący na koncercie Behemotha jest nie w porządku, głęboko wierząca podśpiewająca "God is dead, hallelujah!" jest OK. Sorry, ale ja wysiadam przy takiej "logice".

pp3088 pisze:Dla mnie śpiewanie o szatanie i jego wielbieniu przez katolika jest hipokryzją.


Odnośnie aktora-chrześcijanina, który w filmie gra satanistę też masz takie zdanie?
Jeśli tak - spoko, jesteś konsekwentny (choć IMO, i chyba nie tylko IMO, dość dziwny).
Jeśli nie - przeczysz sam sobie.

Floe pisze:Pierwsze primo: Nergal się za katolika nie uważa. Nie dokonał aktu apostazji, bo, jak sam powiedział, za dużo z tym szarpania się i zachodu, a on ma dużo więcej do roboty, niż użerać się z klerem.


A co to ma do rzeczy, za kogo się uważa? Ktoś, kto ma obywatelstwo polskie jest Polakiem, ktoś kto należy do kościoła katolickiego jest katolikiem. Prosta sprawa.
Awatar użytkownika
Siemowit
Lokalizacja: Lasy Łodzi
Płeć: Mężczyzna

Re: Kontrowersje wokół metalu

Postautor: Siemowit » 10 listopada 2009, 22:16

Ja całkowicie rozumiem o czym mowa. Jak zniszczy się coś chrześcijańskiego to jest bardzo źle, ale jeśli chrześcijanie zniszczą coś z innego wyznania to cisza ? To jest okej ? Nie, oni do dziś niszczą wszystko co związane z tematem im nie pasującym, chociażby posągi pogańskie tu w kraju oraz na wschodzie, a nawet zanotowano atak z broni palnej w stosunku do rodzimowierców. Tak więc niechaj zapłoną kościoły, oko za oko, chcą wojny - dostaną jej, tyle, że to oni pierwsi zaczęli. Ot co.

A co do satanistów to nie wypowiadam się za bardzo... wiem tylko, że wcale nie ich obawiają się instytucje katolickie, bo "sataniści" będą katolicyzm wyśmiewać, ateiści w gruncie rzeczy oleją, co najwyżej zwrócą uwagę tym skrajnym, a rodzimowiercy natomiast to ci, którzy wywloką wszystkie brudy KK na światło dzienne i będą mieć argumenty ku temu - a więc nie Nergala muszą się obawiać.

Biorąc wszystko pod uwagę, rozumiem co mogło oznaczać podarcie biblii. Chrześcijaństwo samo sobie winno... niech wypije piwo, którego sobie naważyło i waży dalej. Zresztą... tylko podarto pismo. W średniowieczu, podczas reakcji pogańskiej, będącej sprzeciwem wobec kleru właśnie i nowej wiary inaczej rozprawiano się z tym tematem. Dużo brutalniej i bezpośrednio. Więc moim zdaniem nie ma co narzekać, a jedynie przyjąć fakty, że teraz sytuacja jest odwrotna - instytucja KK dostaje za swoje i ogół ludzi dla których takie pismo jest ważne - jest mało istotna. Tyle, że ja to mówię z punktu widzenia wroga KK, oczywiście ateista podejdzie do sprawy zupełnie inaczej. Tu można by się zastanowić co reprezentuje Nergal, bo mi osobiście nie odpowiada to, iż atakuje dla atakowania - owszem, ma niby argumenty, ale raz mówi jedno, a raz drugie i nie wiadomo tak naprawdę co nim kieruje. Pieniądze? Kto wie. Może kiedyś się dowiemy jak ideologia ustanie.
Awatar użytkownika
Fristron
Płeć: Nie wybrano

Re: Kontrowersje wokół metalu

Postautor: Fristron » 10 listopada 2009, 22:18

Viento pisze:Mówię o twórcach, a nie odtwórcach czyli np. aktorach czy odbiorcach sztuki.


Bardzo dobrze, że to rozróżniłaś.
I tak odpowiadając na pytanie zadane przez Ivana pepkowi: IMO aktor ateista wcielający się w księdza jest w porządku. On odtwarza to, co już zostało zaplanowane, ma to zinterpretować, pokazać. W muzyce można go przyrównać do wokalisty, który śpiewa tekst napisany przez instrumentalistę.

Natomiast kupy się IMO nie trzyma, kiedy twórca pisze coś kompletnie sprzecznego ze swoimi przekonaniami (nie mając na celu wykpienia czy czegoś takiego). Zagorzały katolik piszący teksty satanistyczne czy scenariusz paszkwilu na papieża jest moim zdaniem dziwny albo nieszczery. Oczywiście, istnieje podmiot liryczny, który nie musi mieć wiele wspólnego z twórcą. Ale utwór powinien wyrażać jakąś myśl (emocję, whatever), a myśl ta nie rodzi się przecież w głowie abstrakcyjnego podmiotu lirycznego tylko w głowie twórcy. To go właśnie odróżnia od odtwórcy (aktora, wokalisty), który może swobodnie dystansować się względem treści dzieła.


Ja całkowicie rozumiem o czym mowa. Jak zniszczy się coś chrześcijańskiego to jest bardzo źle, ale jeśli chrześcijanie zniszczą coś z innego wyznania to cisza ? To jest okej ?


Nie jest.
Ale właściwa droga nie wiedzie przez "oko za oko", na miłość nomen omen boską... To prowadzi tylko do wzajemnego radosnego wyrzynania się i siania zniszczenia.
So you ride yourselves over the fields and
You make all your animal deals and
Your wise men don't know how it feels
To be thick as a brick.
Awatar użytkownika
Ivanhoe
Płeć: Mężczyzna

Re: Kontrowersje wokół metalu

Postautor: Ivanhoe » 10 listopada 2009, 22:24

Fristron pisze:I tak odpowiadając na pytanie zadane przez Ivana pepkowi: IMO aktor ateista wcielający się w księdza jest w porządku. On odtwarza to, co już zostało zaplanowane, ma to zinterpretować, pokazać. W muzyce można go przyrównać do wokalisty, który śpiewa tekst napisany przez instrumentalistę.

Natomiast kupy się IMO nie trzyma, kiedy twórca pisze coś kompletnie sprzecznego ze swoimi przekonaniami (nie mając na celu wykpienia czy czegoś takiego). Zagorzały katolik piszący teksty satanistyczne czy scenariusz paszkwilu na papieża jest moim zdaniem dziwny albo nieszczery.


Rozumiem takie rozróżnienie, ale zaczęło się od przykładu Slayera. A tutaj jest tak, że antyreligijne teksty pisze ateista Kerry King, a katolik Tom Araya jest jedynie ich odtwórcą, podobnie jak aktor, który realizuje scenariusz napisany przez kogoś innego i recytujący dialogi nie będące jego autorstwa.
Awatar użytkownika
Fristron
Płeć: Nie wybrano

Re: Kontrowersje wokół metalu

Postautor: Fristron » 10 listopada 2009, 22:28

Ivanhoe pisze:Rozumiem takie rozróżnienie, ale zaczęło się od przykładu Slayera. A tutaj jest tak, że antyreligijne teksty pisze ateista Kerry King, a katolik Tom Araya jest jedynie ich odtwórcą, podobnie jak aktor, który realizuje scenariusz napisany przez kogoś innego i recytujący dialogi nie będące jego autorstwa.


No to wszystko w porządku. Nie wiem w ogóle skąd w takim układzie zarzuty do Arayi o nieszczerość (no, tu można jeszcze mieć wątpliwości co do szczerości interpretacji, ale jeśli wychodzi to dobrze i przekonująco, to tylko pokazuje kunszt wokalisty) i hipokryzję, skoro to nie są jego teksty.
So you ride yourselves over the fields and
You make all your animal deals and
Your wise men don't know how it feels
To be thick as a brick.
Awatar użytkownika
Siemowit
Lokalizacja: Lasy Łodzi
Płeć: Mężczyzna

Re: Kontrowersje wokół metalu

Postautor: Siemowit » 10 listopada 2009, 22:29

Araya jest katolikiem? No nie wiedziałem, nieźle. Ciekawe jakie ma podejście do tematu.

Owszem, to prowadzi jedynie do krwawej wojny, a takich było na tej ziemi cała masa od wieków. Co tu zrobić ? W końcu któraś ze stron ustąpi, albo po prostu - mądrzejszy nie będzie odwzajemniał się tym samym, a załatwi sprawę prawnie. I za tym jestem, chociaż nie raz otwiera mi się nóż w kieszeni i nachodzą mnie ciemne myśli. Wiadomo jak jest.
Awatar użytkownika
Ivanhoe
Płeć: Mężczyzna

Re: Kontrowersje wokół metalu

Postautor: Ivanhoe » 10 listopada 2009, 22:32

Fristron pisze:Nie wiem w ogóle skąd w takim układzie zarzuty do Arayi o nieszczerość (no, tu można jeszcze mieć wątpliwości co do szczerości interpretacji, ale jeśli wychodzi to dobrze i przekonująco, to tylko pokazuje kunszt wokalisty) i hipokryzję, skoro to nie są jego teksty.


Otóż to. A odnośnie tego, że wychodzi nadzwyczaj przekonująco można przekonać się tu:
Muzyka + tekst: http://joejumpstyle.wrzuta.pl/audio/7Os ... yer_-_cult
Tekst: http://www.oldielyrics.com/lyrics/slayer/cult.html
Awatar użytkownika
Pepuś
Lokalizacja: Szczecin
Płeć: Mężczyzna

Re: Kontrowersje wokół metalu

Postautor: Pepuś » 10 listopada 2009, 23:55

Jest sporo tekstów napisanych przez Araye, albo przy współpracy z nim. Wprawdzie King i Hanneman mają więcej, ale Araya też tworzył liryki.
All I Want to Hear is the Sound of My Own Heart Stopping.
Awatar użytkownika
Viento
Lokalizacja: Łódź
Podziękował: 28 razy
Podziękowano: 11 razy
Płeć: Kobieta

Re: Kontrowersje wokół metalu

Postautor: Viento » 11 listopada 2009, 09:11

Floe napisała:

Dżizas, i NA PRAWDĘ wierzysz, że na Ostatniej Wieczerzy widnieje kobieta?? Muszę Cię z przykrością uświadomić: to jest święty Jan. Od dawna w malarstwie kościelnym przedstawiany jako bardzo młode, wręcz kobiece chłopię. Nie wierzysz: przejrzyj sobie inne obrazy przedstawiające tego apostoła.

Naczytają się ludzie kodów, a potem w to wierzą


Tu zdania są podzielone. Swoją wiedzę na ten temat czerpię nie z Kodu, ale z albumów o sztuce dotyczących Leonarda. Kiedyś (dawno, w podstawówce i liceum) bardzo interesowałam się sztuką renesansu i z tamtych czasów pamiętam tę informację. Nigdzie jednak nie było napisane, że to na pewno kobieta, albo, że to na pewno Jan.

Pierwsze primo: Nergal się za katolika nie uważa. Nie dokonał aktu apostazji, bo, jak sam powiedział, za dużo z tym szarpania się i zachodu, a on ma dużo więcej do roboty, niż użerać się z klerem.


Nergal dopóki nie zrobi apostazji formalnie JEST katolikiem, bo był ochrzczony. Ale to był luźny przykład, bo wiem, że Negral nie jest wierzący i tylko formalnie należy do kk.

Czyli, przypuszczalnie, gdyby przyszło Ci uczyć dzieci, zrezygnowałabyś z pracy?


Tak, zresztą już to zrobiłam - powiedziałam w mojej szkole jasno, że nie chcę więcej uczyć
dzieci i że chcę mieć grupy tylko dorosłych. Przez pierwsze dwa lata pracy miałam grupy dzieci w wieku 11-14, bo chciałam zobaczyć, jak to jest i przekonałam się, że to nie dla mnie. Od zeszłego roku mam tylko grupy dorosłych. W szkołach językowych na szczęście nie ma tylko grup dziecięcych, a pracy w podstawówce i gimnazjum nigdy nie rozważałam. Gdyby załóżmy rypła bomba i zniknęły by wszystkie szkoły językowe to założyłabym nową lub szukała innej pracy. Mam oszczędności, które pozwoliłyby mi przeżyć dłuższy czas bez pracy, a przecież mogłabym dawać korki i tłumaczyć i dorabiać w ten sposób. Prędzej poszłabym do pracy do Tesco na kasie niż uczyłabym dzieci.

Fristron napisał:

Viento napisał(a):
Mówię o twórcach, a nie odtwórcach czyli np. aktorach czy odbiorcach sztuki.



Bardzo dobrze, że to rozróżniłaś.
I tak odpowiadając na pytanie zadane przez Ivana pepkowi: IMO aktor ateista wcielający się w księdza jest w porządku. On odtwarza to, co już zostało zaplanowane, ma to zinterpretować, pokazać. W muzyce można go przyrównać do wokalisty, który śpiewa tekst napisany przez instrumentalistę.

Natomiast kupy się IMO nie trzyma, kiedy twórca pisze coś kompletnie sprzecznego ze swoimi przekonaniami (nie mając na celu wykpienia czy czegoś takiego). Zagorzały katolik piszący teksty satanistyczne czy scenariusz paszkwilu na papieża jest moim zdaniem dziwny albo nieszczery. Oczywiście, istnieje podmiot liryczny, który nie musi mieć wiele wspólnego z twórcą. Ale utwór powinien wyrażać jakąś myśl (emocję, whatever), a myśl ta nie rodzi się przecież w głowie abstrakcyjnego podmiotu lirycznego tylko w głowie twórcy. To go właśnie odróżnia od odtwórcy (aktora, wokalisty), który może swobodnie dystansować się względem treści dzieła.


Podzielam twój punkt widzenia.
Awatar użytkownika
Ivanhoe
Płeć: Mężczyzna

Re: Kontrowersje wokół metalu

Postautor: Ivanhoe » 11 listopada 2009, 10:51

pp3088 pisze:Jest sporo tekstów napisanych przez Araye, albo przy współpracy z nim. Wprawdzie King i Hanneman mają więcej, ale Araya też tworzył liryki.


Jasne, ale tu chodziło o te antyreligijne, które są domeną Kinga (tak samo jak za teksty o nazistach odpowiada Hanneman).

Wróć do „Kultura”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość