Musicale

„Kultura jest tym, co sprawiło, że człowiek stał się czymś innym niż tylko przypadkowym wydarzeniem w przyrodzie.” - André Malraux
Awatar użytkownika
Natta
Lokalizacja: Allenstein
Podziękował: 38 razy
Podziękowano: 34 razy
Płeć: Kobieta

Musicale

Postautor: Natta » 10 marca 2009, 00:18

Może nie do końca typowy teatr i nie do końca opera, ale coś z pogranicza.

Za Wikipedią:
Musical – typ angloamerykańskiej sztuki muzycznej. Geneza musicalu sięga drugiej połowy XIX wieku, jednak dopiero w latach 20. XX wieku gatunek zyskał prawdziwą popularność, a przez następne dekady nadal jeszcze kształtowała się jego formuła. Wraz z nastaniem ery kina i telewizji zaczęły powstawać musicale filmowe.

Tradycyjny musical zawiera sceny mówione, śpiewane i tańczone. Od tej konwencji odszedł jednak rewolucjonista gatunku, Andrew Lloyd Webber, rezygnując całkowicie z kwestii mówionych.

Współczesny musical jest formą eklektyczną i wielotworzywową. Korzysta z różnych gatunków muzycznych (od hard rocka przez jazz, calypso, rap aż do muzyki klasycznej) i różnych rodzajów tańca (od baletu klasycznego po taniec nowoczesny). W produkcjach musicalowych na porządku dziennym jest użycie efektownych i monumentalnych dekoracji, technik multimedialnych i pełnego nagłośnienia akustycznego. W musicalach występują różnorodne typy orkiestr – od niewielkich combo (np. Grease, Chicago, Rent) aż po duże orkiestry musicalowe (np. Miss Saigon, Taniec Wampirów, Upiór w operze).


Nie powiem, żebym lubiła wszystkie musicale, bo niektóre są naprawdę strasznie denne {np. są dzieła, które nazywam musicalami klasy B - np. polskie Romeo i Julia czy jeszcze gorszy Boyband, albo te filmowe produkcje typu High School Musical - to jest totalne DNO i uwłacza całemu gatunkowi).

Ale, ale. Są musicale - perełeczki. Takie jak na przykład Upiór w Operze. Czy ktoś może widział film Joela Schumachera, albo był na spektaklu w Teatrze Muzycznym Roma w Warszawie? Ja widziałam i film, i spektakl. Niesamowity, bardzo efektowny musical - film pełen przepychu bardzo widowiskowy, spektakl tak samo. Dodam, że na scenie robi to jeszcze większe wrażenie, a scenografia powala. Do tego warstwa muzyczna - kompozycje może chwytliwe, ale ze wspaniałą orkiestracją, monumentalne i zapadające w pamięć. Na pewno każdy zna motyw przewodni z tego musicalu - piosenkę tytułową. Bardzo wdzięczne do śpiewania jest też Think of Me (Wspomnij mnie), albo duet musicalowych Christine i Raoula - All I Ask of You (O tyle proszę Cię)


Obrazek


Tak jeszcze ogólnie o całym gatunku - wielu aktorów musicalowych ma naprawdę rewelacyjne głosy, które połączone ze zdolnościami aktorskimi stanowią prawdziwą mieszankę wybuchową. Jako osoba która sama śpiewa, podziwiam bardzo, kiedy oni śpiewają siedząc, leżąc, skacząc, tańcząc, biegając po scenie - a dźwięk wciąż jest czysty i perfekcyjny.
Moi ulubieni aktorzy musicalowi to Łukasz Dziedzic, Jakub Wocial, Tomasz Steciuk, Edyta Krzemień, Barbara Melzer, a z zagranicznych Emmy Rossum, Emmanuel Moire, Bruno Pelletier, Helene Segara, Christophee Mae.
Nie wiem, czy te nazwiska Wam coś mówią, ale jeżeli znajdzie się osoba która się w tym orientuje, będzie mi miło ; )Czy ktoś z Was zna, lubi musicale? Może jakiś widział? Zapraszam do dyskusji.
Awatar użytkownika
Luna
Lokalizacja: Elliðaey
Podziękował: 75 razy
Podziękowano: 53 razy
Płeć: Kobieta

Re: Musicale

Postautor: Luna » 10 marca 2009, 00:36

Natta pisze:Ale, ale. Są musicale - perełeczki. Takie jak na przykład Upiór w Operze. Czy ktoś może widział film Joela Schumachera, albo był na spektaklu w Teatrze Muzycznym Roma w Warszawie?

Film widziałam, jak najbardziej, jednakże dla mnie prawdziwy musical, to ten na deskach teatru, kiedy wszystko rozgrywa się na twoich oczach, nie ma dubli, zaglądania do scenariusza itp. Właśnie dlatego film nie wywarł na mnie większego wrażenia, natomiast spektakl w Romie - powalił na łopatki. Scenografia faktycznie niesamowita. Aż się wierzyć nie chce, że można osiągnąć TAKI efekt przy pomocy kilku kawałków materiału, kostiumów, makiet i gry świateł. Największe wrażenie zrobiła na mnie scena podczas utworu "Maskarada". Zachwycające.
Awatar użytkownika
DarkMoonlight
Lokalizacja: Góry
Podziękował: 2 razy
Podziękowano: 19 razy
Płeć: Mężczyzna

Re: Musicale

Postautor: DarkMoonlight » 10 marca 2009, 00:47

Ja również byłem w Romie na "Upiorze" i przez parę dni byłem oszołomiony, tam wszytsko było dopracowane, ten słoń był sprowadzany nawet, żeby wszystko wyglądało jak najbardziej realistycznie;) a kto był głównym bohaterem jak byliście? Bo u mnie Damian Aleksander i jak najbardziej wywołał u mnie pozytywne wrażenia, dobry głos, gra aktorska;)
Wracając do musicali to kocham, Jesus Christ Superstar, Phantom Of The Opera, Moulin Rouge, Hair, Romance & Cigarettes - musical braci Cohen naładowany humorem, absurdem ale mi się podobał;) i wiele innych a także Rent, oglądałem go niedawno i bardzo mi się spodobał. Dziś bardzo trudno o "dobry" musical, który powala na kolana, ale na szczęście mamy wiele wpsaniałych musicali, które możemy oglądać i się nimi zachwycać.
Wszystko jest gównem prócz moczu./wisdom/
Awatar użytkownika
Sushi
Lokalizacja: Mordor
Podziękował: 3 razy
Podziękowano: 7 razy
Płeć: Kobieta

Re: Musicale

Postautor: Sushi » 10 marca 2009, 00:58

Niestety na "Upiorze" nie byłam... Oczywiście mam zamiar iść i to zrobię ;)
Natomiast najlepszym musicalem na jakim byłam, był "Taniec Wampirów". Absolutnie genialny spektakl, pełen ekspresji. Tematyka też świetna. Te wszystkie głosy, muzyka, coś niesamowitego. "Koty" Też były rewelacyjne, chociaż już nie takie, jak TW ;)
"Monsters are real, and ghosts are real too. They live inside us, and sometimes, they win."
Awatar użytkownika
Luna
Lokalizacja: Elliðaey
Podziękował: 75 razy
Podziękowano: 53 razy
Płeć: Kobieta

Re: Musicale

Postautor: Luna » 10 marca 2009, 01:11

DarkMoonlight pisze:a kto był głównym bohaterem jak byliście? Bo u mnie Damian Aleksander i jak najbardziej wywołał u mnie pozytywne wrażenia, dobry głos, gra aktorska;)

Ja byłam na "Upiorze...", kiedy grał Tomasz Steciuk. Co prawda jego aparycja i mimika twarzy sprawiały, że momentami miałam ochotę wybuchnąć śmiechem (tak, wiem, jestem brutalna ;)), jednak mimo wszystko gra i jego głos bardzo mi się podobały. Jedyne, co mnie drażniło, to postać Idy Nowakowskiej. Odniosłam wrażenie, że wylansowała się udziałem w "You Can Dance" i na siłę dali jej rolę Meg Giri, aby się pokazała. Tańczyć potrafi, ale piszczy, jak osamotnione kocię. No, ale może się czepiam ;).
Awatar użytkownika
DarkMoonlight
Lokalizacja: Góry
Podziękował: 2 razy
Podziękowano: 19 razy
Płeć: Mężczyzna

Re: Musicale

Postautor: DarkMoonlight » 10 marca 2009, 01:13

Nie widziałem "Tańca Wampirów" ;/ a bardzo bym chciał;) ale mam soundtrack z tego;) i bardzo mi się podoba;)
Wszystko jest gównem prócz moczu./wisdom/
Awatar użytkownika
Natta
Lokalizacja: Allenstein
Podziękował: 38 razy
Podziękowano: 34 razy
Płeć: Kobieta

Re: Musicale

Postautor: Natta » 10 marca 2009, 01:36

DarkMoonlight pisze:a kto był głównym bohaterem jak byliście? Bo u mnie Damian Aleksander i jak najbardziej wywołał u mnie pozytywne wrażenia, dobry głos, gra aktorska;)


U mnie też Aleksander w roli Upiora, Marcin Mroziński jako Raoul {mam z nimi zdjęcia, zaczailiśmy się wtedy po spektaklu za kulisami i dorwałam ich}, i Edyta Krzemień jako Christine.
Ida Nowakowska jest naprawdę świetną tancerką i myślę że mogłaby dostać tą rolę i bez udziału w YCD, bo wcześniej uczestniczyła w Romowych produkcjach takich jak Taniec Wampirów czy Koty. Ale głos ma rzeczywiście słaby, piszczący : )

Niestety miałam okazję obejrzeć tylko dwa musicale w teatrze - był to właśnie Upiór w Operze i Footloose. W kwietniu wybieram się z klasą na My Fair Lady, do Teatru Muzycznego w Gdyni (świetny teatr, przebijający czasem nawet produkcje z Romy). Ale oczywiście zapoznałam się ze spektaklami na DVD, np. Romeo i Julia (Polska), Le Roi Soleil, Romeo et Juliette, Notre Dame de Paris (Francja), Koty (Wlk. Brytania) czy Wicked (USA). Oglądałam też musicale sfilmowane - Jesus Christ Superstar, Hairspray, Grease, West Side Story, Across the Universe, Sweeney Todd, Enchanted, Moulin Rouge i jeszcze kilka. Oczywiście jestem też osłuchana z nagraniami - Dracula, Taniec Wampirów, Les Miserables czy Miss Saigon - naprawdę świetne rzeczy.

Nie wiem czy słyszeliście o Equilibrio - to jest holenderski metalowy musical stworzony przez przez grupę Xystus (http://www.lastfm.pl/music/Xystus) i orkiestrę US Concert. Do udziału została zaproszona wokalistka zespołu Epica, Simone Simons, i znany z Orphanage George Oosthoek. Obecnie poluję na DVD z tego spektaklu : )
Awatar użytkownika
Luna
Lokalizacja: Elliðaey
Podziękował: 75 razy
Podziękowano: 53 razy
Płeć: Kobieta

Re: Musicale

Postautor: Luna » 10 marca 2009, 01:48

Natta pisze:Nie wiem czy słyszeliście o Equilibrio - to jest holenderski metalowy musical stworzony przez przez grupę Xystus (http://www.lastfm.pl/music/Xystus) i orkiestrę US Concert. Do udziału została zaproszona wokalistka zespołu Epica, Simone Simons, i znany z Orphanage George Oosthoek. Obecnie poluję na DVD z tego spektaklu : )

Ja również poluję na to od jakiegoś czasu. Zdjęcia i kilka kiepskiej jakości nagrań na youtube prezentują się imponująco. Natta, jeżeli uda ci się to zdobyć, to koniecznie podziel się wrażeniami, bo umieram z ciekawości ;).
Awatar użytkownika
DarkMoonlight
Lokalizacja: Góry
Podziękował: 2 razy
Podziękowano: 19 razy
Płeć: Mężczyzna

Re: Musicale

Postautor: DarkMoonlight » 10 marca 2009, 01:49

Ja również poluje no to dvd;) także nie jesteście same;)
Wszystko jest gównem prócz moczu./wisdom/
Awatar użytkownika
Natta
Lokalizacja: Allenstein
Podziękował: 38 razy
Podziękowano: 34 razy
Płeć: Kobieta

Re: Musicale

Postautor: Natta » 09 kwietnia 2009, 03:15

Macie relację na świeżo - właśnie wróciłam z My Fair Lady, z TM imienia D. Baduszkowej w Gdyni.
Jak na Gdynię przystało - wykonanie świetne, oczywiście obsada naprawdę doborowa, scenografia i choreografia cudnie, kostiumy też bardzo pomysłowe - szczególnie w scenie wyścigów konnych w Ascot.
Ale nic nie jest idealne. Obsada doborowa, ale ciągle na główne role dają tych samych aktorów. Naprawdę, to się już człowiekowi opatrzyło, w kolejnych musicalach po prostu ci sami aktorzy zmieniają kostiumy. A mogliby dać szansę komuś nowemu.
Główna rola - Eliza Doolittle, kwiaciarka z Mayfair - została obsadzona przez dziewczynę, która śpiewała świetnie - ale tylko górne partie. Te takie niemalże operowe. Wyciągnęła świetnie i czysto wszystkie góry. Ale doły... W sumie było ok, ale w momentach kiedy musiała jeszcze dodać szczyptę emocji.. wszystko siadało. I głos jej skakał, jechała po dźwiękach trochę. Szkoda.
Poza tym świetny Higgins, Freddy Einsford - Hill i pan Doolittle oraz jego dwaj kumple : )

Ale nawet tak dobry teatr muzyczny jak TM w Gdyni nie zrobi cuda z takiego musicalu... To bardzo stary musical, i jest taki retro - muzyka, sceny zbiorowe... Ale fabuła kuleje. Zazwyczaj jest tak, że drugi akt jest lepszy od pierwszego. A tutaj - pierwszy akt świetny, pierwsza połowa drugiego aktu też dobra, ale potem to już tendencja spadkowa. I zakończenie - beznadziejne. Naprawdę, beznadziejne. Jakbyście oglądali film i pod sam koniec ktoś wyłączył wam prąd.

Ale w sumie mi się podobało... W końcu Gdynia to Gdynia, trzymają poziom : )
A teraz idę spać. O ile zdołam, bo właśnie się dowiedziałam że Opeth i Dream Theater grają 30 września w Bydgoszczy. I nie wiem czy dam radę z tego podekscytowania *^^*

EDIT

Jako że serwer na którym miałam zapisane parę moich tekstów po prostu jakimś cudem zmartwychwstał po uprzednim Wielkim Padzie, odzyskałam moją - bardzo subiektywną - relację z "Upiora w Operze" w TM Roma.
Jeżeli ktoś ma ochotę się pomęczyć to zapraszam do lektury.

{napisane 15 czerwca 2008 roku}
Ojej. Ojej.
Byłam na Upiorze w Operze. Wczoraj. Piszę na świeżo. I nie mogę przestać powtarzać "Upiór!" i "Ojej!"
Odkąd dwa lata temu usłyszałam "Music of the Night" w wykonaniu Michaela Crawforda, zgłupiałam na punkcie Upiora. Pomimo ropuchowatego głosu Sarah Brightman przebiłam się przez pierwsze nagranie, i byłam oczarowana. Potem był film, który obejrzałam z sześć czy siedem razy. Film ostatecznie podbił moje serce - te wspaniałe scenerie Opery Populaire, genialna Minnie Driver w roli Carlotty i w końcu Gerard Butler...
Kiedy dowiedziałam się, że Roma ma realizować Upiora, umarłam ze szczęścia. Potem zmartwychwstałam, żeby ściągnąć materiały castingowe i śpiewać piosenki z Upiora do romowych podkładów. W marcu cudem udało się zarezerwować bilety. Niestety - im bliżej było wyjazdu, tym większej głupawki dostawałam.
I w końcu. Miejsca na balkonie nie są takie złe, widziałam w sumie wszystko - tylko twarze trochę za słabo. I już od początku magia. Licytacja, eksponaty - żyrandol wjeżdża na górę, uwertura, nastrój. A ja w 45363 wymiarze - spełnia się moje wielkie marzenie. Nie wiem, na co patrzeć. Dekoracje boskie, wręcz fruwające przed oczami, zmieniające się niepostrzeżenie. Scena schodzenia do lochów pod Operą jest "beyond your imagination", jak powiedział Upiór w angielskim musicalu. Po prostu czysta magia. Dekoracje dopieszczone. Żyrandol spada, huk, fajerwerki... Mosiężne dłonie podpierające nuty na Upiorkowych organach, dym unoszący się ze strzelby żandarma, walka na szpady. Schody Opery Paryskiej dopieszczone w każdym calu, wielkie, monumentalne. W ogóle cała scena maskarady - schody, kostiumy, choreografia - zapiera dech w piersiach. Co ja mówię - CAŁE przedstawienie zapiera dech w piersiach. I Upiór znikający w fotelu.
I drugi akt sprawił mi nieco niespodzianek - dwie sceny, których nie było w filmie. Listy II i Próba do Don Juana. Świetne. Christine rzucająca się do Carlotty i krzycząca "nie wolno, nie chcę mieć z tym nic wspólnego"...
Aktorzy boscy. Bałam się, że Aleksander i Krzemieniowa będą słabi. Na singlu mnie nie zachwycili. A było wspaniale po prostu... Parę niedociągnięć, dla niewprawnego ucha praktycznie niesłyszalnych... ale przecież to są ludzie. Carlotta genialna wokalnie, aktorsko też super, chociaż zabrakło mi włoskiego akcentu (taki był w filmie). Ubaldo Piangi za mało rubaszny, ale w scenie próby był genialny : D Mroziński w roli Raoula był taki, jaki powinien być Raoul - męski i zachwycający, nie taki wymoczek jak w filmie. I sam Upiór - kiedy wyśpiewywał najmocniejsze partie, był boski, a podczas "Muzyki nocy" się rozpłynęłam. Krzemień jako Christine - śliczny głos, aktorsko słabiej, ale naprawdę nie było źle.
A po spektaklu - koczowanie na tyłach Romy. Dorwałyśmy Mrozińskiego! I dorwałyśmy Aleksandra! Mam z nimi zdjęcia.
To pisane tak na świeżo. Jestem pod WIELKIM wrażeniem i myślę o kolejnym wyjeździe. W listopadzie.
The Phantom of the Opera is there, inside my mind...

Wróć do „Kultura”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość