Kontrowersje przemysłu rozrywkowego

„Kultura jest tym, co sprawiło, że człowiek stał się czymś innym niż tylko przypadkowym wydarzeniem w przyrodzie.” - André Malraux
Awatar użytkownika
Pepuś
Lokalizacja: Szczecin
Płeć: Mężczyzna

Re: Kontrowersje wokół metalu

Postautor: Pepuś » 11 listopada 2009, 14:01

W sumie, aż tak bardzo się nie zagłębiałem. Jesteś pewien, że Araya nie brał udziału w powstawaniu żadnego antyreligijnego tekstu?
All I Want to Hear is the Sound of My Own Heart Stopping.
Awatar użytkownika
Ivanhoe
Płeć: Mężczyzna

Re: Kontrowersje wokół metalu

Postautor: Ivanhoe » 11 listopada 2009, 14:54

Dobre pytanie. Po pierwsze trzeba pamiętać, że o swojej religijności mówi od niedawna (może od 10 lat?). Tak więc np. numer "Sex Murder Art" z tekstem "God is dead and I'm alive" niekoniecznie musi być tu brany pod uwagę. Z kolei z 3 ostatnich albumów to generalnie we wszystkich numerach, w których pojawia się Bóg, a za część tekstu odpowiada Araya perspektywa jest taka, że nie miałbyś się do czego przyczepić (np. Bloodline opowiadane przez seryjnego mordercę tudzież wampira ("As you die I'm immortal/Faithless no religion/Stalking prey is my confession"), a więc zupełnie inna sprawa niż w przypadku cytowanego wyżej "Cult", który napisał tylko i wyłacznie K. King (muzyka + tekst).
Awatar użytkownika
Luna
Lokalizacja: Elliðaey
Podziękował: 79 razy
Podziękowano: 55 razy
Płeć: Kobieta

Re: Kontrowersje wokół metalu

Postautor: Luna » 23 sierpnia 2010, 17:54

Siemowit pisze:Satanizm? To raczej coś, co budzi śmiech u średnio inteligentnego człowieka. Nic poważnego, czary mary ave szatan sruty druty. A już na pewno nie można satanizmu kojarzyć z agresją. Bajki o składaniu ofiar z kotów to tylko bajki i większość ludzi dzisiaj to chyba wie. Satanizm powinien być kojarzony raczej z egoizmem i wykorzystywaniem innych do swoich celów, ale to jeszcze nie agresja.

A to dawno temu głośno było o tych wszystkich ekscesach pana Ryszarda Nowaka? Mało miał zwolenników? To oczywiste, że inteligentni ludzie i ci wtopieni w świat muzyki metalowej doskonale zdają sobie sprawę, że nikt już nie bawi się w jakieś satanistyczne obrzędy, a nawet jeśli kilkanaście lat miało to miejsce, to, no właśnie, zazwyczaj okazywało się zabawą jakichś podjaranych, otumanionych szczeniacką pasją dzieciaków, jednak to nie zmienia faktu, że jeszcze trochę tych zdewociałych, niezbyt rozgarniętych ludzi lękających się szatana jest na świecie. Może nie szykują stosów dla niewiernych, ale treści, jakie niesie black metal, a dla tych już kompletnie zidiociałych, metal w ogóle, budzą niepokój.
Awatar użytkownika
Viento
Lokalizacja: Łódź
Podziękował: 28 razy
Podziękowano: 11 razy
Płeć: Kobieta

Re: Kontrowersje wokół metalu

Postautor: Viento » 24 sierpnia 2010, 10:00

Sorry, że będzie nie na poważnie, ale znalazłam coś co idealnie pasuje do tego, że satanizm budzi niepokój. Spójrzcie, niektórzy nawet psy specjalnie trenują, żeby broniły ich przed szatanem ;)

Where is satan?
Awatar użytkownika
Luna
Lokalizacja: Elliðaey
Podziękował: 79 razy
Podziękowano: 55 razy
Płeć: Kobieta

Re: Kontrowersje przemysłu rozrywkowego

Postautor: Luna » 04 marca 2018, 05:26

Vinlett pisze:Nie tylko Kevin Spacey jest obecnie na cenzurowanym. James Franco nie uzyskał nominacji za "Disaster Artist”, choć przed skandalem był pewniakiem. Ciemne chmury zebrały się także nad głową Casey’a Afflecka. Moim zdaniem to dobrze, że środowisko odsuwa się od tego syfu, choć z drugiej strony można mieć pretensje, że tak późno. Bo jeżeli te wszystkie zarzuty są prawdziwe, to musiało być o tym głośno w kuluarach od dawna i ludzie z branży musieli o tym wiedzieć. To niestety pokazuje, jaka hipokryzja może panować w Hollywood.

Ja mam nieco odmienne zdanie na ten temat, Vinnie :) Myślę, że znacie mnie na tyle dobrze, iż nie muszę tego robić, ale na wstępie zaznaczę: nigdy nie czułam, żeby moja ogólnie rozumiana empatia silniej skłaniała się w kierunku kobiet i nie czuję się feministką, choć z pewnością nią jestem. Po prostu przekonanie o równości wszystkich ludzi jest we mnie tak mocno zakorzenione, że czasami zapominam, iż należałoby stanąć w obronie jakiejś konkretnej grupy, bo świat postrzega ją inaczej. Niemniej jednak zawsze stanę w obronie człowieka pokrzywdzonego, niezależnie od jego płci, orientacji seksualnej, wyznania, koloru skóry, zawodu, sytuacji, a przynajmniej będę starała się tę sytuację trzeźwo ocenić i zrozumieć. Tego, co się teraz dzieje, a co zapoczątkowała ważna i nieoczekiwanie wylewająca dziecko z kąpielą akcja #metoo (z której zrodziło się Time's Up, jeśli czegoś nie pokręciłam), nie rozumiem. Aż mi ciężko to jakoś poskładać do kupy i napisać właściwie, bo sprawa jest delikatna, a ja nie chciałabym zostać źle zrozumiana. Chodzi o to, że obecnie obserwuję zwyczajne polowanie na czarownice. Nagle okazuje się, że każda kobieta była molestowana, a każdy facet jest totalnym zbokiem, którego trzeba napiętnować. Ni z tego, ni z owego można przeczytać w necie tysiące historii o tym, że ten i ten znany i bardzo bogaty aktor jest gwałcicielem, bo kiedyś w jakiejś limuzynie po pijaku się obnażył i coś proponował. Sorry, ale ja sama musiałam kiedyś ewakuować się z namiotu, bo mój nawalony kolega nieoczekiwanie ściągnął gacie i wymachiwał swym przyrodzeniem, ale nie poczułam się molestowana. Raczej ubawiona całą sytuacją. Ale dobra, nie chcę brnąć w tę stronę, bo wiem, że w tym całym morzu pomyj, jak to bywa w takich przypadkach, można zapomnieć o najważniejszym i ukręcić dobrej sprawie łeb. I tak się właśnie dzieje. Jedni pochylają się nad biednymi oszustkami, które opowiedziały o swoich zmyślonych tragediach, a inni bronią prawdziwych oprawców, nazywając ich ofiary wywłokami, które same pchały się komuś do łóżka dla roli. Każdy, kto ma dostęp do Internetu stał się sędzią wygłaszającym prawomocne wyroki. Wystarczy jeden tweet jakiejś laski i kolejna osoba trafia na czarną listę, artykuły krzyczą, że ten TEŻ! Wiadomo, są sprawy, w których i bez wyroku sądowego widać gołym okiem, że coś jest nie teges i taki Harvey Weinstein, to najprawdopodobniej odrażający śmieć, ale wolałabym, żeby w innych przypadkach ludzie zachowywali większą powściągliwość. Wystarczy przyjrzeć się historii panów z zespołu Decapitated, którzy zostali oskarżeni o zbiorowy gwałt. Na początku roku zostali oczyszczeni z zarzutów - brzmi jak happy end. Tylko, że ci mężczyźni spędzili trzy miesiące w areszcie, na pewno przerażeni (bo jakby samo więzienie nie było wystarczająco przerażające, to dochodzi jeszcze obcy kontynent i strach przed niesprawiedliwym wyrokiem). Już nawet nie wspominam o tym, jak to wszystko odbiło się na finansach (przerwana trasa) i karierze zespołu. Jedna wielka trauma. I właśnie dlatego szkoda mi teraz Jamesa Franco. Uważam, że "Disaster Artist", to świetny film, a sama kreacja Franco po prostu wybitna. Facet miał szansę na wielki sukces i docenienie jego talentu, a tymczasem wszyscy zaczęli wypinać na niego tyłek, promocja została przerwana, bo na Twitterze jakieś pierdoły pocisnęła panna, która kilka miesięcy wcześniej pisała nomen omen: "I like planning ways to ruin someone's life the moment I meet them." i wiele innych bzdur, dopraszając się o uwagę. Gdyby sprawa trafiła do sądu, a James Franco został uznany winnym, nie byłoby o czym mówić, ale póki co boli mnie, że ktoś w przerwie między podrapaniem się po dupie, a przełączeniem kanału w tv wyrzygał coś na serwisie społecznościowym, a to natychmiast odbiło się szerokim echem. No i to, jak zareagowała Akademia Filmowa może okazać się niepokojącym precedensem. Jeszcze trochę i Oscar straci te resztki miana nagrody filmowej, które mu pozostały, a stanie się orderem porządnego, moralnego, religijnego i o odpowiednim kolorze skóry obywatela. I tylko szkoda, że większość naprawdę skrzywdzonych osób nikomu o swej krzywdzie nie powie, a medialny szum tym bardziej je onieśmieli. Ewentualnie zwierzy się przyjaciółce/rodzinie i zgłosi sprawę na policję, a nie do pana Twittera. Jestem absolutnie za tym, żeby złe rzeczy nagłaśniać i z nimi walczyć, ale nie w taki sposób.
Awatar użytkownika
Vinlett
Lokalizacja: Układ Tatooine
Podziękował: 57 razy
Podziękowano: 81 razy
Płeć: Kobieta

Re: Kontrowersje przemysłu rozrywkowego

Postautor: Vinlett » 04 marca 2018, 10:27

Przypuszczam, że podobne spojrzenie na sprawę miałaby większość Polaków, gdyby ich zapytać. Tylko że w Stanach jest trochę inne podejście do spraw typu mobbing, nękanie i molestowanie seksualne i uważam, że na to też trzeba wziąć poprawkę, kiedy popatrzy się na tegoroczną galę Oscarową. Tam każda firma ma z góry opracowaną wewnętrzną procedurę w tej sprawie, na wypadek ewentualnego oskarżenia o molestowanie przez pracownika. To pokazuje, jak bardzo Amerykanie są wyczuleni na tym punkcie, skoro prewencyjnie tworzą przepisy, bojąc się takich oskarżeń, nie chcieć wizerunkowo być z tym kojarzonym. Co dopiero mówić o największej imprezie filmowej, o której będzie pisał cały świat. Nasze polskie, europejskie myślenie o tym jest inne, bo też inny mamy system prawny. My tu mamy utrwalone, że winnym jest się dopiero po udowodnieniu winy, a ciężar jej udowodnienia spoczywa na barkach oskarżającego. Dlatego ja, choć swoje podejrzewam, to na razie nie chcę opowiadać się ani po stronie ewentualnych sprawców, ani po stronie ewentualnych ofiar. Mówię tylko o samej imprezie. Producentom chodzi o dobry PR, o to, by wydarzenie pozytywnie się ludziom kojarzyło, a nie o prawdę. Stąd, choćby Franco zagrał najlepiej w tym roku, Akademików to nie wzruszy. Biorąc pod uwagę prestiż imprezy, środowisko filmowe nie zaryzykuje ewentualnej wpadki dla żadnej nie wiem jak świetnej kreacji aktorskiej. Możemy się z takim postępowaniem zgadzać lub nie, ale to, jak i inne wykluczenia artystów, jest reprezentatywnym zachowaniem dla myślenia prezentowanego przez Amerykanów.
I am the FBI.
Awatar użytkownika
Luna
Lokalizacja: Elliðaey
Podziękował: 79 razy
Podziękowano: 55 razy
Płeć: Kobieta

Re: Kontrowersje przemysłu rozrywkowego

Postautor: Luna » 31 października 2018, 03:19

Vinnie, przepraszam, że odpowiadam dopiero teraz, ale przeglądam forum i dokopuję się do wątków, na które dawno temu, w swym letnim nieogarnięciu, odpowiedziałam w głowie, przez co żyłam w przeświadczeniu, że fizycznie również to zrobiłam :natura:
Chciałam tylko dodać, że doskonale zdaję sobie sprawę z tego, jak jest w Stanach. Wiem, że choć wielu ludzi uważa ten kraj za kolebkę rozpusty i seksualizacji wszystkiego, tak naprawdę w strefie publicznej jest bardzo purytański. Podobno niektórych Amerykanów oburzają nawet rodzinne fotografie, na których małe dziewczynki ubrane są w dwuczęściowy kostium kąpielowy i nie chcą czegoś takiego trzymać w domu. Dlatego poczynania Akademii mnie nie dziwią, tzn. nie spodziewałabym się po niej innej reakcji. Nie chcę się też opowiadać ani po stronie Akademii, ani twórców filmowych, bo najważniejsza jest prawda, a tej nie znamy. Ale tego, co się dzieje nie mam ochoty racjonalizować i z wyrozumiałością przyglądać się temu w przyzwalającym milczeniu. Na takie rzeczy reaguję sercem, a niesprawiedliwość zwyczajnie boli mnie i oburza.

Wróć do „Kultura”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość