Poezja

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem.”
- Kornel Makuszyński
Awatar użytkownika
Bastet
Lokalizacja: Królewskie Miasto Kraków
Płeć: Kobieta

Re: Poezja

Postautor: Bastet » 02 lipca 2011, 07:47

Środowisko literackie zawsze było podzielone pod tym względem :) Choć w większej mierze chodziło o postawy polityczne i światopoglądowe. I o to, kto powinien dostać Nobla. Coś jak, kto zacz lepsiejszym wieszczem - Mickiewicz czy Słowacki :D

A propos Herberta - jeszcze dwa wiersze, nad którymi ostatnio siedziałam, oglądając je. Dwa wiersze, dwa obrazy:

Madonna z lwem

Przez ziemię można na osiołku
ale naprawdę jedzie Maria
na księżycu tłustym jak karp
i błyszczącym jak talerz golibrody
Drzewa Rodzaju podnoszą głowy
inicjałowe kwiaty wzdychają cudnie
bądź pochwalona - wołają ptacy
- dzień dobry - odpowiada królowa proroków
żona cieśli
Maria

ale najbardziej lubi podróżować
na płowym i wygimnastykowanym lwie
który idzie łagodnie i lekko
a kiedy grzywą potrząsa
strzelają oswojone pioruny
Ten lew jest nieludzko dobry
wszystko bierze poważnie
pod każdym drzewem węszy symbole

za Marię kroczy Angiel obosieczny
pełen słów ostatecznych
a trochę za nim ulubieniec Marii - Janioł
niesie za nią płaszcz i cień jej złożony we czworo
Janioł jest pulchny i dobroduszny
nie ma tylko słuchu

Już dojeżdżają
lew porykuje czując oborę pełną marchwi
na końcu bukszpanowego szpaleru
kolorowa bariera raju


i

Wit Stwosz: Uśnięcie NMP

Jak namioty przed burzą marszczą się złote opończe
przybór gorącej purpury odsłania piersi i stopy
cedrowi apostołowie unoszą ogromne głowy
nad wysokoscią zawisa broda ciemna jak topór

Kwitną snycerskie palce. Cud się dłoniom wymyka
więc kładą je na powietrzu - powietrze się burzy jak struny
Gwiazdy się mącą na niebie z gwiazd jest także muzyka
lecz nie dosięga ziemi i trwa wysoko jak luna.

A Panna Maria usypia. Idzie na dno zdziwienia
trzymają ją w wątłej siatce umiłowane oczy
upada coraz wyżej jak strumień przez palce przenika
a oni schylają się z trudem nad wstępującym obłokiem


Opis zasypiania Marii zapiera dech w piersi. Maria rozpływa się. Można poczuć, jak jej ciało wiotczeje, ona, zdumiona, osuwa się, zatapia w śnie. Odpływa wewnątrz siebie. Jej ciało, przygotowujące się do niebowstąpienia, przełamuje prawa fizyki. A zatem - osuwa się, ale unosząc w górę. Ile w tym łagodności, ile wdzięki, ile słodyczy.
You're always so perceptive about everyone but yourself.
Awatar użytkownika
wisdom_tooth
Lokalizacja: Olkusz
Podziękował: 1 raz
Płeć: Mężczyzna

Re: Poezja

Postautor: wisdom_tooth » 02 lipca 2011, 11:26

Przepiękne. A pro pos Nobla, to o nagrodzie dla Herberta pierwsza informacja pojawiła się w 1968 roku, kiedy w Polsce gościł przedstawiciel Akademii Szwedzkiej i wtedy w rozmowie z Iwaszkiewiczem padło nazwisko Herberta i również Gombrowicza. Informację tą znaleziono w archiwach SB, wiadomo też, że Iwaszkiewicz był rozczarowany, ponieważ oficjalnymi kandydatami ZLP byli wtedy Andrzejewski, Parandowski i właśnie Iwaszkiewicz. Nie wiadomo, co spowodowało to, że Herbert nie dostał nagrody. Raczej ZLP ani opinie SB nie miały raczej na to wpływu. Szkoda, jak dla mnie to Herbert był tym największym polskim poetą.

Dróżnik
"Nazywa się 176 i mieszka w dużej cegle z jednym oknem.
Wychodzi - mały ministrant ruchu i rękami ciężkimi jak z ciasta
salutuje przelatujace pociagi.
Na wiele mil wkoło - pustka. Równina z jednym garbem i grupa
samotnych drzew posrodku. Nie trzeba mieszkać tu trzydziesci
lat, aby wyliczyć, że jest ich siedem."
( z tomiku Hermes, Pies i Gwiazda)

Leżę, czytam te słowa i wyobrażam sobie coś najzwyklejszego w świecie, co ubrane w słowa i ukazane na nowo nabiera zupełnie innego wymiaru. Piękno odnalezione w szarości.

Jest wreszcie wiersz, który kiedy byłem w szkole, kiedy :oops: w Polsce panował jeszcze socjalizm, wiersz, który wtedy miał szczególne znaczenie...teraz pewnie też takie ma.

Potęga smaku
Pani Profesor Izydorze Dąmbskiej

To wcale nie wymagało wielkiego charakteru
nasza odmowa niezgoda i upór
mieliśmy odrobinę koniecznej odwagi
lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
Tak smaku
w którym są włókna duszy i chrząstki sumienia
Kto wie gdyby nas lepiej i piękniej kuszono
słano kobiety różowe płaskie jak opłatek
lub fantastyczne twory z obrazów Hieronima Boscha
lecz piekło w tym czasie było jakie
mokry dół zaułek morderców barak
nazwany pałacem sprawiedliwości
samogonny Mefisto w leninowskiej kurtce
posyłał w teren wnuczęta Aurory
chłopców o twarzach ziemniaczanych
bardzo brzydkie dziewczyny o czerwonych rękach
Zaiste ich retoryka była aż nazbyt parciana
(Marek Tulliusz obracał się w grobie)
łańcuchy tautologii parę pojęć jak cepy
dialektyka oprawców żadnej dystynkcji w rozumowaniu
składnia pozbawiona urody koniunktiwu
Tak więc estetyka może być pomocna w życiu
nie należy zaniedbywać nauki o pięknie
Zanim zgłosimy akces trzeba pilnie badać
kształt architektury rytm bębnów i piszczałek
kolory oficjalne nikczemny rytuał pogrzebów
Nasze oczy i uszy odmówiły posłuchu
książęta naszych zmysłów wybrały dumne wygnanie
To wcale nie wymagało wielkiego charakteru
mieliśmy odrobinę niezbędnej odwagi
lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
Tak smaku
który każe wyjść skrzywić się wycedzić szyderstwo
choćby za to miał spaść bezcenny kapitel ciała głowa


(z tomu "Raport z oblężonego Miasta", 1983)
Nie wiem, czy ten wiersz jest obecnie w programie szkoły średniej, niemniej warto go znać. Taki albo w wykonaniu Przemysława Gintrowskiego
Przemysław Gintrowski "Potęga Smaku"

Jeszcze jeszcze jeden wiersz z tomu "Napis" z 1969 roku, tym razem w interpretacji Jacka Kaczmarskiego.
"Przesłuchanie Anioła"

I wreszcie optymistyczne ;) i praktyczne porady

Praktyczne przepisy na wypadek katastrofy

Zaczyna się zwykle niewinnie od niezauważalnego zrazu
przyśpieszenia obrotu Ziemi. Należy natychmiast opuścić dom i nie
zabierać nikogo z bliskich. Wziąć parę niezbędnych przedmiotów.
Ulokować się jak najdalej od centrum, w pobliżu lasu, morza lub
gór, zanim ruch wirowy, potężniejący z minuty na minutę, nie
zacznie zasypywać od środka, dusząc w gettach, szafach, piwnicach.
Trzymać się mocno obwodu zewnętrznego. Głowę nosić nisko. Mieć
stale wolne obie ręce. Pielęgnować mięśnie nóg.
Ostatnio zmieniony 02 lipca 2011, 11:43 przez wisdom_tooth, łącznie zmieniany 2 razy.
Mieszkam w pałacu Możliwości -
Piękniejszy to dom od Prozy -
O wiele więcej Okien -
Drzwi można szerzej otworzyć - E. Dickinson
Awatar użytkownika
Natta
Lokalizacja: Allenstein
Podziękował: 30 razy
Podziękowano: 22 razy
Płeć: Kobieta

Re: Poezja

Postautor: Natta » 02 lipca 2011, 11:42

Bastet pisze:Środowisko literackie zawsze było podzielone pod tym względem :) Choć w większej mierze chodziło o postawy polityczne i światopoglądowe. I o to, kto powinien dostać Nobla.


No, niestety, polityka wciska się nawet do sztuki, dlatego mnie to tak razi. W ostatnim przypadku (Nobel) porównania są jak najbardziej uzasadnione.

Ja nie miałam "Potęgi smaku" w programie, w ogóle prawie nie było Herberta w podręczniku, ale moja ukochana polonistka dawała nam wiersze Herberta na kserówkach i za to jej dziękuję. Dzięki niej też przeczytałam świetny zbiór esejów "Barbarzyńca w ogrodzie" który każdemu polecam.
Najbardziej zapadł mi w pamięci "Apollo i Marsjasz". Herbert, kiedy chciał, potrafił uderzyć odbiorcę obuchem w łeb.

Apollo i Marsjasz


właściwy pojedynek Apollona
z Marsjaszem
(słuch absolutny
kontra ogromna skala)
odbywa się pod wieczór
gdy jak już wiemy
sędziowie
przyznali zwycięstwo bogu

mocno przywiązany do drzewa
dokładnie odarty ze skóry
Marsjasz
krzyczy
zanim krzyk jego dojdzie
do jego wysokich uszu
wypoczywa w cieniu tego krzyku

wstrząsany dreszczem obrzydzenia
Apollo czyści swój instrument

tylko z pozoru
głos Marsjasza
jest monotonny
i składa się z jednej samogłoski
A

w istocie
opowiada
Marsjasz
nieprzebrane bogactwo
swego ciała

łyse góry wątroby
pokarmów białe wąwozy
szumiące lasy płuc
słodkie pagórki mięśni
stawy żółć krew i dreszcze
zimowy wiatr kości
nad solą pamięci

wstrząsany dreszczem obrzydzenia
Apollo czyści swój instrument

teraz do chóru
przyłącza się stos pacierzowy Marsjasza
w zasadzie to samo A
tylko głębsze z dodatkiem rdzy

to już jest ponad wytrzymałość
boga o nerwach z tworzyw sztucznych

żwirową aleją
wysadzaną bukszpanem
odchodzi zwycięzca
zastanawiając się
czy z wycia Marsjasza
nie powstanie z czasem
nowa gałąź
sztuki - powiedzmy - konkretnej

nagle
pod nogi upada mu
skamieniały słowik

odwraca głowę
i widzi
że drzewo do którego przywiązany był Marsjasz
jest siwe

zupełnie
Awatar użytkownika
TypOnNegatywny
Lokalizacja: Wrocław
Płeć: Nie wybrano

Re: Poezja

Postautor: TypOnNegatywny » 06 lipca 2011, 14:53

Charles Baudelaire Sed Non Satiata

Dziwne bóstwo o cerze brązowej jak noce,
O zapachu zmieszanym z piżma i hawany,
Ty dzieło urojone przez Fausta Sawany,
Czarownico z hebanu, poczęta w pomroce.

Wolę niż opium, burgund - oszałamiające
Eliksiry ust twoich miłością pijanych,
Gdy ku tobie zdążają mych żądz karawany,
Poisz w cysternie oczu twych moje niemoce.

Przygaś w tych wielkich czarnych oczach, oknach duszy
Płomienie, o, diablico, której nic nie wzruszy.
Jam nie Styks, by cię objąć dziewięćkroć ramieniem.

Och, Megiero rozpustna, nie moją winą,
Że nie umiem, by zmienić twój żar w odrętwienie,
W piekle twojego łoża stać się Prozerpiną!

* * *

Mam cały tomik poezji Imć Baudelaire'a, wiele razy przeczytałem go wzdłuż i wszerz to jednak ten wiersz najbardziej do mnie przemawia. Bardzo zmysłowy, erotyczny. Naświetlony półmrokiem, sporadycznymi świecami, o zapachu gęsiej skórki. Zresztą sonet ten zainspirował mnie do napisania swoich pięciu z czego trzy również były poświęcone kochance, a pozostałe dwa tak do towarzystwa. Jeden o mnie (będący tym samym kolejnym hołdem dla niego), drugi o muzyce.
Wiersze Baudelaire'a odkąd go znam nasuwały mi pomysły, inspirowały (co czynią zresztą nadal).
A powyższy wiersz, zamiar mam kiedyś wyrecytować komuś ze wszelkimi tego skutkami.
Why so positive? Stay negative!

Obrazek
Awatar użytkownika
Sushi
Lokalizacja: Mordor
Podziękował: 2 razy
Podziękowano: 7 razy
Płeć: Kobieta

Re: Poezja

Postautor: Sushi » 17 października 2011, 17:10

Wow, Typon, ten ostatni wiersz jest genialny. Świetnie erotyczny, subtelny i mocny jednocześnie. Lubię taką poezję.

A swoją drogą ostatnio zakochuje się w "Erotyku niemodnym" Jarosława Marka Rymkiewicza. Przepiękny wiersz, bezczelnie smutny... Polecam.

Oto jest czas, bym znowu prosił
O jedno westchnienie gałęzi bez zieleni
Nad moją biedną rozpaloną głową, moją trzeźwą głową.
Załamanie rąk i długi spacer w wieczornej mgle.

Ten ruch, którym poprawia włosy,
Ten, którym zdejmuje bransoletę w kształcie podkowy,
Wargi, na które patrzeć tylko mogłem
I szelest spłoszonych liści pod moimi stopami.

Oto ja, dwudziestoletni,
Wobec spraw, które rozumiem niezbyt jasno,
Zaglądający w oświetlone okna miłości,
Szukający schronienia pod brunatnym niebem,

Tu, gdzie pasmo dymu oplata moje serce,
Które już na zawsze jest, jak na starej pocztówce:
Przebite strzałą i w wieńcu różyczek.
"Monsters are real, and ghosts are real too. They live inside us, and sometimes, they win."
Awatar użytkownika
Vinlett
Lokalizacja: Układ Tatooine
Podziękował: 38 razy
Podziękowano: 59 razy
Płeć: Kobieta

Re: Poezja

Postautor: Vinlett » 10 listopada 2012, 12:15

Piękny wiersz, Su ;).

Wczoraj wpadłam na taki oto liryk Tuwima, od razu się w nim zakochałam:

ZAKOCHANY BIBLIOFIL

Ballada Tragiczna

Na co mam przysiąc, Piękna, że z żądzy umieram?
Że mi się na Twój widok serce w pieśń rozdzwania?
Na komplety Kolberga, “Wisły”, Estreichera!
Na dziadowskich kantyczek groszowe wydania!
Na “Bandytę z miłości” (a miałem go, drania!)
Na “Kwiaty” Rozbickiego – z ryciną! Rzecz drobna,
Ale nie do zdobycia – jak ty do kochania…
- Przysięgam na te książki, na każdą z osobna!

Jakże cię mam przekonać, że mi sen odbiera
Wspomnienie o twych oczach i świat mi przesłania?
Klnę się na Syreniusza, Siennika, Kirchera
(“Mundus Subterraneus”), na “Podróże Frania”,
Na obscoenum sprzed wieku “Hrabina Melania”,
Na panegiryk “Muza weselnie- żałobna
W dźwięczno-wdzięcznych melodiach tkliwego gruchania”-
-Przysięgam na te książki, na każdą z osobna!

Ginę, Pani! Jak pragnę zdobyć Guliwera
W edycji M.Glucksberga! Przysięgam na “Zdania
I uwagi moralne Starego Fryzjera”,
Na “Młot na czarownice”, na traktat “De mania
Scribendi in latrinis”… Ginę z miłowania…
Zapomnieć? Nie! Zapomnieć Ciebie nie podobna!
A że kocham – przysięgam Ci w chwili rozstania
Na wszystkie książki razem i każdą z osobna.

Przesłanie
Pani! Żegnam raz jeszcze i pięknie się kłaniam…
Gdy nie chcesz bibliofila – niech Cię jakiś snob ma…
Jedno wiedz: dziesięć takich oddam bez wahania
Za każdą z owych książek, za każdą z osobna.


Obrazkowy dodatek
I am the FBI.
Awatar użytkownika
Natta
Lokalizacja: Allenstein
Podziękował: 30 razy
Podziękowano: 22 razy
Płeć: Kobieta

Re: Poezja

Postautor: Natta » 10 listopada 2012, 13:50

Vinlett pisze:Na komplety Kolberga, “Wisły”, Estreichera!


Uroczy wiersz, ale Estreichera mam na tyle dosyć przez moje studia, że tutaj troszkę zwątpiłam :lol:
Awatar użytkownika
Vinlett
Lokalizacja: Układ Tatooine
Podziękował: 38 razy
Podziękowano: 59 razy
Płeć: Kobieta

Re: Poezja

Postautor: Vinlett » 10 listopada 2012, 14:39

Natta pisze:(...) ale Estreichera mam na tyle dosyć przez moje studia, że tutaj troszkę zwątpiłam :lol:
Eee... gość przecież był bezbłędny :D, proszę:

Druk i papier szkaradne.
Styl napuszysty.
Rzadko o wiersze bardziej bezsensowne.
Wiersz nader lichy i w śmieszność wpadający.
Rzecz obrzydliwie schlebiająca (...). Aż wstyd, że uczony mógł takie bezeceństwo napisać.


Ten ostatni to mój faworyt. No który uczony dzisiaj odważyłby się w równie bezpretensjonalny sposób puentować niektóre dzieła? :lol:
I am the FBI.
Awatar użytkownika
Natta
Lokalizacja: Allenstein
Podziękował: 30 razy
Podziękowano: 22 razy
Płeć: Kobieta

Re: Poezja

Postautor: Natta » 10 listopada 2012, 15:15

No był, był bezbłędny, fajnie siebie określił w jednym z wierszyków swoich:

Wściekły gryzmoła — jedna z twardych natur,
Choć o nim milczą dzieje literatur,
Choć o nim nie wie legion dziennikarzy —
On pcha w świat dzieła, świstki i broszury,
Każdej sprzedając po sześć egzemplarzy...
Resztę w lamusie nadgryzają szczury.


Mimo wszystko długo przed i po zaliczeniu z nauk pomocniczych śnił mi się po nocach, on i jego dorobek bibliograficzny. Do spółki z Nowym Korbutem. Nie były to miłe sny :shock: Zaliczenie też nie.
Awatar użytkownika
Vinlett
Lokalizacja: Układ Tatooine
Podziękował: 38 razy
Podziękowano: 59 razy
Płeć: Kobieta

Re: Poezja

Postautor: Vinlett » 10 listopada 2012, 16:12

Choć pewnie miało wyjść satyrycznie, to ten wierszyk chyba został zaprawiony lekką goryczą ;).

Natta pisze:Mimo wszystko długo przed i po zaliczeniu z nauk pomocniczych śnił mi się po nocach, on i jego dorobek bibliograficzny. Do spółki z Nowym Korbutem. Nie były to miłe sny :shock: Zaliczenie też nie.
Domyślam się. Uczenie się na pamięć budowy Bibliografii Estreichera do najprzyjemniejszych zajęć na pewno nie należy. Ale kiedy już się zakuje, to jaka satysfakcja ;D.

Korbuta też sobie cenię. Nic nie poradzę, że mam słabość do bibliografii xD.

Estreicherowie to botanicy, lekarze, znawcy teatru, historycy sztuki, bibliografowie. Ich wkład w naukę i historię, zwłaszcza Krakowa, jest nieoceniony.
I am the FBI.

Wróć do „Czytelnia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość