Upadek czytelnictwa

„Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem.”
- Kornel Makuszyński
Awatar użytkownika
Natta
Lokalizacja: Allenstein
Podziękował: 30 razy
Podziękowano: 22 razy
Płeć: Kobieta

Re: Kącik książkomaniaka - nasze kolekcje i wszystko o książkach

Postautor: Natta » 13 lutego 2017, 10:37

Kulturę czytania wynosi się w większości przypadków z domu. Jeżeli w domu były czytane książki, ale przede wszystkim - czytane dziecku od najmłodszych lat, to jest duże prawdopodobieństwo, że taki osobnik wyrośnie na mola książkowego. Dla mnie książki były największą rozrywką, zwłaszcza te kuszące ładną okładką, popularne, z wciągającą historią. Wszystko dlatego, że mama codziennie na dobranoc mi czytała, bez żadnych wymówek, codziennie, i jestem jej za to wdzięczna :) Ale tak jak powiedziałaś, Sushi, rodzice wolą dać dziecku tablet albo posadzić przed TV i puścić bajki, bo sami nie czytają. I tak się hoduje kolejne pokolenia. "Gen" czytelnictwa lub awersji do książek jest przenoszony z pokolenia na pokolenie. Smutne, ale prawdziwe.
Awatar użytkownika
Sushi
Lokalizacja: Mordor
Podziękował: 2 razy
Podziękowano: 7 razy
Płeć: Kobieta

Re: Kącik książkomaniaka - nasze kolekcje i wszystko o książkach

Postautor: Sushi » 15 lutego 2017, 19:55

Kulturę czytania wynosi się w większości przypadków z domu. Jeżeli w domu były czytane ksiażki, ale przede wszystkim - czytane dziecku od najmłodszych lat, to jest duże prawdopodobieństwo, że taki osobnik wyrośnie na mola książkowego. Dla mnie ksiażki były największą rozrywką, zwłaszcza te kuszące ładną okładką, popularne, z wciągającą historią. Wszystko dlatego, że mama codziennie na dobranoc mi czytała, bez żadnych wymówek, codziennie, i jestem jej za to wdzięczna :)

U nas tez zawsze było pełno książek i rodzice czytali zarówno mi, jak i bratu. Ciekawe jest to, że mój brat nigdy nie lubił książek i nigdy go to nie kręciło, wręcz obrażał się, jak ktoś mu pokazywał książkę (ciotce do tej pory wypomina, że mu kiedyś kupiła książkę pod choinkę ^^), natomiast ja bez książek się nie ruszałam i tak mi zostało. Różnie to bywa, natomiast szkoła też wydaje mi się ważna pod tym względem- bardzo łatwo jest zrazić dzieci do książek, czy do nauki w ogóle.
"Monsters are real, and ghosts are real too. They live inside us, and sometimes, they win."
Awatar użytkownika
ecia
Lokalizacja: Hajduki
Podziękował: 16 razy
Podziękowano: 7 razy
Płeć: Kobieta

Re: Kącik książkomaniaka - nasze kolekcje i wszystko o książkach

Postautor: ecia » 15 lutego 2017, 20:58

Natta pisze:Kulturę czytania wynosi się w większości przypadków z domu. Jeżeli w domu były czytane ksiażki, ale przede wszystkim - czytane dziecku od najmłodszych lat, to jest duże prawdopodobieństwo, że taki osobnik wyrośnie na mola książkowego. Dla mnie ksiażki były największą rozrywką, zwłaszcza te kuszące ładną okładką, popularne, z wciągającą historią. Wszystko dlatego, że mama codziennie na dobranoc mi czytała, bez żadnych wymówek, codziennie, i jestem jej za to wdzięczna :) Ale tak jak powiedziałaś, Sushi, rodzice wolą dać dziecku tablet albo posadzić przed TV i puścić bajki, bo sami nie czytają. I tak się hoduje kolejne pokolenia. "Gen" czytelnictwa lub awersji do książek jest przenoszony z pokolenia na pokolenie. Smutne, ale prawdziwe.

Nawet jeśli nie wyrośnie z takiej osoby mól książkowy, to na pewno dziecko któremu się dużo czyta dobrze się rozwija. Jak Darek był mniejszy, to moja siostra i mama dużo mu czytały. Bardzo mu się to podobało, do tego stopnia, że jak wracałam z pracy, to czekał aż zjem obiad i przynosił mi książkę żebym mu czytała - chyba mu się podobało, że "wcielałam się w role bohaterów" ;) Nieraz prawie zasypiałam nad tymi bajami, bo wiadomo jak to po obiadku, godzina 16 i czytaj człowieku setny raz to samo :czyta: Ale za to jak już zaczął mówić, to było widać, że ma bardziej urozmaicone słownictwo. Jak się bawi choćby samochodzikami, to prowadzi narrację jak w książkach :D Najbardziej lubię patrzeć jak się sam bawi i opowiada jakąś historię, nawet jak jest sam w pokoju :kocham:
Ja nigdy nie lubiłam czytać czegoś co miałam narzucone, więc w podstawówce i gimnazjum każda lektura to była katorga, mama mnie ganiała żebym czytała, a ja nic. Generalnie nie lubiłam czytać aż do momentu jak wpadł w moje ręce "Władca Pierścieni" :D Byliśmy wtedy na wakacjach u wujka, ja ciągle siedziałam z książką i mama się zastanawiała czy jej dziecko podmienili :lol: Miałam wtedy 12 może 13 lat i wtedy się przekonałam do czytania, chociaż szkolne lektury, zwłaszcza później w liceum, dalej czytałam w bólach.
Powiedzieć wszystko?
Nie to niemożliwe.
Zawsze zostaje to co najważniejsze
i co się nie da okpić powiedzeniem.
Awatar użytkownika
Viento
Lokalizacja: Łódź
Podziękował: 20 razy
Podziękowano: 7 razy
Płeć: Kobieta

Re: Kącik książkomaniaka - nasze kolekcje i wszystko o książkach

Postautor: Viento » 16 lutego 2017, 12:13

Ja zawsze nienawidziłam czytania lektur - większość z nich jest kompletnie oderwana od obecnej rzeczywistości, część z nich jest taka sama jak inne (np. wszystkie książki Sienkiewicza powielają ten sam schemat, zmieniają się tylko imiona bohaterów i czasy historyczne), a część to po prostu bełkot (np. Mickiewicz napisał Dziady będąc w więzieniu i chorując wtedy na zapalenie płuc, co wynika z jego listów do przyjaciół z tamtego okresu). Myślę, że omawianie fragmentów tych książek by wystarczyło, a większy nacisk powinien być położony na współczesną literaturę, chociażby noblistów. My np. omówiliśmy zaledwie po 2 wiersze Miłosza i Szymborskiej, a za to wszystko co napisali Mickiewicz, Słowacki czy Żeromski. Ponadto pomogłoby gdyby uczniowie chociaż jedną książkę na semestr mogli wybrać sami poprzez głosowanie i nauczyciel opracowałby do niej pytania do dyskusji.

Wróć do „Czytelnia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości