Anime!

„Żal mi czasów niemego filmu. Cóż to była za radość widzieć, jak kobiecie otwierają się usta, a głosu nie słychać.” - Charlie Chaplin
Awatar użytkownika
Natta
Lokalizacja: Allenstein
Podziękował: 39 razy
Podziękowano: 35 razy
Płeć: Kobieta

Re: Anime!

Postautor: Natta » 04 czerwca 2015, 23:51

Ja właśnie przejrzalam wątek i muszę powiedzieć jedno - co za wstyd! :lol: Jogi pisał o "Mononoke " 4 lata temu! CZTERY LATA! A my co? Olaliśmy to, a teraz nagle zachwyt i odkrycie ;D ach, napaliłam się na nadrabianie animowych zaległości ;)
Awatar użytkownika
Bastet
Lokalizacja: Królewskie Miasto Kraków
Płeć: Kobieta

Re: Anime!

Postautor: Bastet » 05 czerwca 2015, 00:04

Luna pisze:Nie wiem, może nie mam porównania, ale pierwsze wrażenie było oszałamiające

Zaręczam ci, że nic podobnego nie znajdziesz.

Luna pisze:bogactwo szczegółów, zdobień, wzorów, w rozkosznie pastelowych, jakby akwarelowych, przybrudzonych i przytartych barwach sprawiło, że dostałam oczopląsu. W mej głowie galopowały myśli, jak ten radosny, słodki, ale jednocześnie w jakiś niezrozumiały sposób poskromiony i przyjemny dla oka styl

Styl ten animacji to...japoński drzeworyt. Nawet nie nawiązanie, ale niemal idealna kopia wprawiona w ruch i podkolorowana. Twórcy z resztą podają nam tacy swoje inspiracje. Na ścianach pomieszczeń umieścili autentyczne obrazy z epoki Edo, chińskie znaki zodiaku oraz, co mnie zaskoczyło, secesyjne grafiki. Na początku moje poczucie estetyki, przyzwyczajone do klarownych, ostrych linii współczesnych anime nie mogło się pozbierać po tym szoku. Ale szybko zakochałam się w tej animacji. Jest niezrównana i nieopisanie piękna.

Luna pisze: W dodatku całość jest schizowata dzięki wspomnianej wcześniej ciszy, pauzom, fantastycznemu, nieoczywistemu montażowi i do bólu powściągliwym, nieadekwatnym, niepokojącym reakcjom pięknego sprzedawcy medykamentów.

W Sprzedawcy Medykamentów zakochałam się na śmierć i nic na to nie poradzę :mrgreen:
Po pierwsze uwiódł mnie swoją zjawiskową, acz nieco upiorną urodą. Jego niezwykłe piękno podkreśla też jego obcość. Większość postaci jest karykaturalnie brzydka, kobiety - nawet te urodziwe - raczej lalkowate. Nawet bohaterowie całkiem ładni, choćby lekko kobiecy wróżbita na statku, nie mogą się równać ze Sprzedawcą. On jest stworzeniem z innego świata, obcym. Jego biała, nieskazitelna twarz, migdałowe, jasne oczy podkreślone tatuażem i ostry, zupełnie nie japoński nos przywodzą na myśl kitsune, lisiego demona. Wrażenia dopełniają płowe włosy, smukłe palce o ostrych paznokciach i spiczaste, nieludzkie uszy. Jest piękny, ale inny. Obcy.
Po drugie - nie ma imienia. Zawsze pojawia się znikąd, jaki Kusuriuri, Sprzedawca Medykamentów. Przychodzi znikąd, odchodzi do nikąd. Nie wiadomo, kim jest, skąd ani gdzie zmierza. Widzimy go tylko w danym wycinku czasu, kiedy odsyła mononoke.
Po trzecie - właśnie tego jego reakcje. Choć zawsze jest w centrum wydarzeń nigdy przeważnie nie sprawia wrażenia, żeby go szczególnie obchodziły. Nie ocenia, ale i nie współczuje. Nie krzywdzi, ale i nie pomaga. Jest obserwatorem i aktorem jednocześnie, ale nie pokazuje emocji. Czasem tylko widać, że w danej sytuacji dobrze się bawi.
I w końcu, po czwarte, jego głos. Nigdy nie byłam wielką fanką Takahiro Sakurai, jednak w tej roli facet jest po prostu spektakularny. Ten dziwny, płaski, urywany sposób mówienia Kusuriuri doskonale podkreśla obcość i dystans postaci, a niski, głęboki tembr głosu sprawia, że ciarki przebiegają po plecach.

Pozostałe postacie również są świetnie narysowane i zrobione. Różnią się szczegółowym wyglądem, charakterami i ciekawie dobranymi głosami.

Dla mnie to wyglądało jak teatr. Gesty, artykulacja w ogóle nie siliły się na realizm, ale są czysto teatralne. Co w zestawieniu z grafiką robi piorunujące wrażenie.

Generalnie "Mononoke" to absolutne arcydzieło. Strasznie żałuję, ze to takie krótkie.
You're always so perceptive about everyone but yourself.
Awatar użytkownika
Luna
Lokalizacja: Elliðaey
Podziękował: 79 razy
Podziękowano: 54 razy
Płeć: Kobieta

Re: Anime!

Postautor: Luna » 05 czerwca 2015, 00:48

Natta pisze:Ja właśnie przejrzalam wątek i muszę powiedzieć jedno - co za wstyd! :lol: Jogi pisał o "Mononoke " 4 lata temu! CZTERY LATA! A my co? Olaliśmy to, a teraz nagle zachwyt i odkrycie ;D

No właśnie widziałam :mrgreen:. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że wątek o anime jest jedynym na forum, którego nie czytałam od deski, do deski (a nie, jeszcze wątek Martina, bo roi się tam od spoilerów, a ja jestem mocno do tyłu)... Zawsze tylko zerkałam, czy nie dzieje się tutaj nic niepokojącego i uciekałam :D. Nigdy nie sądziłam, że złapię fazę na "japońskie bajki" :D.


Bastet pisze:Styl ten animacji to...japoński drzeworyt. Nawet nie nawiązanie, ale niemal idealna kopia wprawiona w ruch i podkolorowana.

Tak! Piękny! Piękny! Oglądając to miałam wrażenie, że patrzę na jakąś makietę. Śliczny, kunsztowny domek dla lalek pełen czarujących detali.

Bastet pisze:Ten dziwny, płaski, urywany sposób mówienia Kusuriuri doskonale podkreśla obcość i dystans postaci, a niski, głęboki tembr głosu sprawia, że ciarki przebiegają po plecach.

Pierwsza scena ze Sprzedawcą, kiedy wchodzi do gospody i chce wynająć pokój. Prawie utraciłam przytomność :mrgreen:. Zapomniałaś jeszcze wspomnieć o jego: "Hm." <3.
Awatar użytkownika
Bastet
Lokalizacja: Królewskie Miasto Kraków
Płeć: Kobieta

Re: Anime!

Postautor: Bastet » 05 czerwca 2015, 10:09

Natta pisze:Jogi pisał o "Mononoke " 4 lata temu! CZTERY LATA! A my co? Olaliśmy to, a teraz nagle zachwyt i odkrycie ;D

Też przyznaję, że w ogóle tego wątku nie czytałam. Napisałam tu może ze dwa posty, ale konsekwentnie nie czytałam postów poprzedników :] Ghaaa...
Teraz się cofnęłam i widzę, że jest parę ciekawych rzeczy zarekomendowanych. Np. "5 milimetrów na sekundę", które zbiera same pochlebne recenzje, a ja nie mam odwagi obejrzeć. Bo będę ryczeć i użalać się nad sobą, na benk.

Ogólnie jednak jeśli chodzi o filmy, w tym anime, wolę tę dziedzinę eksplorować sama, korzystając z zestawień i recenzji na tanuki.pl. Skarbnica wiedzy. Oczywiście, korzystam z polecajek, ale nic nie daje takiej uciechy, jak znalezienie jakiejś perełki na własną rękę, własnym nosem. Tak znalazłam "Mononoke" i po części się cieszę, bo zabierałam się za to nastawiona na nic. Horror z ciekawą grafiką, ot, dla zabicia czasu.

Skończyłam zakochana, upodlona, śliniąca się do ekranu, hell yeah.

To jest jakaś dewiacja, nie? :|

Luna pisze:Tak! Piękny! Piękny! Oglądając to miałam wrażenie, że patrzę na jakąś makietę. Śliczny, kunsztowny domek dla lalek pełen czarujących detali.

Ja sobie co jakiś czas robiłam "stop", żeby przyjrzeć się detalom rysunku :D Na początku drażnił mnie ten filtr nałożony na obraz, który sprawia, że całość jest jakaś taka rozmyta i ziarnista. Wygląda, jakby rysunki były wykonane na poruszającym się papierze ryżowym...z resztą, kto ich tam wie, może faktycznie są. W każdym razie przez jakiś czas drażnił, a potem był już jak pieszczota. Fantastycznie się sprawdził zwłaszcza w części o kadzidłach. Ta szaro-biało-brunatna kolorystka, zimowe krajobrazy, klaustrofobiczne poczucie wyobcowania - ależ to było graficznie piękne! Pod kątem estetycznym moja ulubiona opowieść.

Luna pisze:Pierwsza scena ze Sprzedawcą, kiedy wchodzi do gospody i chce wynająć pokój. Prawie utraciłam przytomność :mrgreen:. Zapomniałaś jeszcze wspomnieć o jego: "Hm." <3.

Teraz mi się przypomniało, że w na widok Sprzedawcy kobiety się rumienią. W anime grypsie znaczny to tyle "obżemój, jakie ciacho". Wcześniej tego nie zarejestrowałam i nie wydało mi się istotne, ale teraz ten kontrast między pierwszym "obożemój, żądza, chuć", a końcowym wypaleniem po egzorcyzmach jest zabawny. W bardzo pokręconym sensie, ale jednak zabawny.

To jego "Hm." działa bezpośrednio na układ limbiczny :D W ogóle jestem zaskoczona, że Sakurai jest tak wszechstronny. Znałam go do tej pory z innych ról, w których nie był taki...ekhm...seksy.

Jeszcze o obcości i nieludzkiej proweniencji Kusuriuri (Kusuriuriego? Jak to się do diabła odmienia?). W mojej interpretacji jest kitsune. Nie wiem, czy lisy zajmowały się uzdrowieniami, ale poza tym wszystko się zgadza - biała skóra, nietypowy kolor włosów, ostry, spiczasty nos, ostre paznokcie, przenikliwe, "elfie" oczy i lisie uszy. Plus, oczywiście, te niesamowite, ostre, drobne zęby. Przyglądałam się im od początku z głęboką fascynacją. Sprzedawca ma lisie, drapieżne ząbki i bardzo dziwne, wąskie wargi. Współgra to idealnie z jego bardzo. szczególnym sposobem. artykułowania...i akcent...owania...słów. Do tego kilka razy pojawiają się symbole i przedmioty związane z kistune. Ale to tylko moje wymysły.

Jakby ktoś chciał dłużej poobcować z Kusuriuri, to odsyłam do innej, podobno bardzo dobrej serii "Ayakashi ~Japanese Classic Horror~". To zbiór trzech klasycznych japońskich opowieści grozy. Każda jest inaczej animowana i inaczej prowadzona. Podobno znakomita rzecz. Sprzedawca pojawia się w trzeciej opowieści. Z resztą, taka ciekawostka, "Mononoke" narodziło się jako spin-off "Ayakashi", gdyż ta trzecia, najdziwaczniejsza historia zyskała ogromną popularność, a widzowie pokochali Sprzedawcę.

Muszę się zebrać i to obejrzeć, recenzje są bardziej niż zachęcające. A poza tym kilka chwil dłużej z lisim egzorcystą to nie byle co :D
You're always so perceptive about everyone but yourself.
Awatar użytkownika
Luna
Lokalizacja: Elliðaey
Podziękował: 79 razy
Podziękowano: 54 razy
Płeć: Kobieta

Re: Anime!

Postautor: Luna » 05 czerwca 2015, 17:14

Bastet pisze:Ja sobie co jakiś czas robiłam "stop", żeby przyjrzeć się detalom rysunku :D

Ja też :mrgreen:.

Bastet pisze:Na początku drażnił mnie ten filtr nałożony na obraz, który sprawia, że całość jest jakaś taka rozmyta i ziarnista.

Ja zawsze kochałam takie brudne, przytarte pastele, więc od początku byłam tym zachwycona :).

Bastet pisze:Pod kątem estetycznym moja ulubiona opowieść.

Moja też. Graficznie piękna i świetne głosy.

Bastet pisze:W mojej interpretacji jest kitsune.

Tak, ewidentnie. Tzn. ewidentnie ma wzbudzać takie podejrzenia, bo oczywistego nic w tej postaci nie ma. Była jedna, czy dwie takie sceny, kiedy Sprzedawca trzymał swój miecz w taki sposób, że jego włosy (miecza) powiewały na wietrze tak, iż wyglądały zupełnie, jak lisia kita.

Bastet pisze:Jakby ktoś chciał dłużej poobcować z Kusuriuri, to odsyłam do innej, podobno bardzo dobrej serii "Ayakashi ~Japanese Classic Horror~". To zbiór trzech klasycznych japońskich opowieści grozy. Każda jest inaczej animowana i inaczej prowadzona. Podobno znakomita rzecz. Sprzedawca pojawia się w trzeciej opowieści. Z resztą, taka ciekawostka, "Mononoke" narodziło się jako spin-off "Ayakashi", gdyż ta trzecia, najdziwaczniejsza historia zyskała ogromną popularność, a widzowie pokochali Sprzedawcę.

Wczoraj miałam ochotę to obejrzeć, ale w końcu wzięłam się za "Mushishi". Czy ktoś to oglądał? Skusiłam się, bo czytałam mnóstwo zachwytów nad grafiką, że tła prześliczne. Może i faktycznie mają sporo uroku:

Obrazek

Obrazek


ale ja po dwóch odcinkach skapitulowałam. Ta kolorystyka po chwili stała się dla mnie zbyt prześwietlona, mdła i mydlana. Nie spodobały mi się również postacie. Ta kreska jakaś taka toporna... do tego stopnia, że aż mnie odpychała. Sama tematyka, hm, no nie powiem, jest w niej coś pociągającego. Te stworzenia, "mushi", nie są ani straszne, ani mroczne... klimat jest raczej spirytystyczny, magiczny, taki trochę science woo :lol:. Dźwięk przyjemny. Ogólnie może się podobać, ale ja zaczęłam się nudzić. Nie wciągnęło mnie to na tyle, żeby pociągnąć 26 odcinków. Jeżeli ktoś to oglądał i mi powie, że to anime się jakoś super rozwija, to może jeszcze do tego wrócę, ale na razie nie mam ochoty.
Awatar użytkownika
Bastet
Lokalizacja: Królewskie Miasto Kraków
Płeć: Kobieta

Re: Anime!

Postautor: Bastet » 06 czerwca 2015, 23:45

Luna pisze:Ja zawsze kochałam takie brudne, przytarte pastele, więc od początku byłam tym zachwycona :).

Pastele tak, ale ten "brud" na obrazku się ruszał i śnieżył :D Kontakt z grafiką "Mononoke" po długim okresie oglądania sterylnej, wyrazistej współczesnej animacji to naprawdę wstrząs.
Luna pisze:Tak, ewidentnie. Tzn. ewidentnie ma wzbudzać takie podejrzenia, bo oczywistego nic w tej postaci nie ma. Była jedna, czy dwie takie sceny, kiedy Sprzedawca trzymał swój miecz w taki sposób, że jego włosy (miecza) powiewały na wietrze tak, iż wyglądały zupełnie, jak lisia kita.

O, a tego akurat nie zauważyłam.
Boże, jak ja go kocham.
Nieważne.
Podobno jest też manga "Mononoke", ale jakoś średnio to sobie wyobrażam. Chyba, że manga rozumiana jako album graficzny. Wprawdzie te historie same w sobie są niesamowite, klimatyczne i wspaniałe, ale bez kolorów mogą wiele tracić.
Luna pisze:Wczoraj miałam ochotę to obejrzeć, ale w końcu wzięłam się za "Mushishi". Czy ktoś to oglądał? Skusiłam się, bo czytałam mnóstwo zachwytów nad grafiką, że tła prześliczne. Może i faktycznie mają sporo uroku:

Też czytałam mnóstwo pień na temat tego anime, ale jeszcze się za nie zabrałam. W kolejce czeka za dużo innych rzecz.

Jeśli chodzi o porażająco piękną grafikę to takową może się pochwalić mojego ukochane "Kuroshitsuji". Zupełnie inny rodzaj urody niż artystyczne zabawy "Mononoke" czy "Mushishi". Zupełnie inny kierunek, zupełnie inny rodzaj anime, zupełnie inny rodzaj wyobraźni, ale tak piękny...

Kuroszowi też należy się tutaj parę słów.
You're always so perceptive about everyone but yourself.
Awatar użytkownika
Luna
Lokalizacja: Elliðaey
Podziękował: 79 razy
Podziękowano: 54 razy
Płeć: Kobieta

Re: Anime!

Postautor: Luna » 11 czerwca 2015, 05:14

Proszę, opisujcie i polecajcie tu te najfajniejsze anime, zwłaszcza odjechane komedie, bo ja nie jestem w stanie szukać ich sama, brak mi cierpliwości... Wszystko porzucam po jednym, lub dwóch odcinkach, bo wydaje mi się durne i tandetne. Tak miało być z "Ouran Highschool Host Club". Po pierwszym odcinku byłam bardzo zmartwiona stanem umysłu Bast :D. Ale ciągnęłam to dalej, bo w końcu zachwalała... i się zakochałam :). Zakochałam się w całej paczce, ale szczególnie w tym biednym, słodkim, upośledzonym stworzonku Tamakim :D. W jego depresjach, histeriach, ojcowskim instynkcie i rozbrajająco ignoranckich próbach życzliwej eksploracji świata biedoty :mrgreen:. W ogóle cały ten klub przypominał mi piwnicę Formana. A jeśli o Formanie mowa, to wiadomo, który z hostów był Kelso :mrgreen:. Na początku nie było zbyt wielu śmiesznych scen, ale z czasem wszystko zaczęło się rozkręcać i potem kilka razy płakałam ze śmiechu. Cały czas mam przed oczami tę japońską wersję "Raz, dwa, trzy, Baba Jaga patrzy!". Naprawdę urocze...

Obejrzałam również "Gugure! Kokkuri san!", ale do tego nie musiałam się przekonywać. Byłam kupiona po pierwszych scenach, kiedy Kohina ze stoickim spokojem postanowiła wyprosić Kokkuriego. To jest takie... takie... Jezu, co to jest. Leżę czołem do posadzki przed tym cudownym, absurdalnym dowcipem. Przed tą beznamiętną, samotną dziewczynką uzależnioną od chińskich zupek i przepędzającą duchy solą oraz przed kochanym, opiekuńczym, zatroskanym gosposiem Panem Lisem. Co prawda później potencjał trochę przysiadł, bo pojawiło się więcej postaci, a dla mnie najcudniejsze były dialogi tej dwójki. Jednak i tak oglądałam do samego końca w bardzo dziwnym stanie ducha, kiedy to człowiek ma ochotę kwiczeć ze śmiechu, ale przegrzewają mu się styki i tylko patrzy z rozdziawioną japą i pół płaczem - pół zacieszem. Przesłodkie, prześmieszne i przedziwne <3 <3 <3.
Awatar użytkownika
Natta
Lokalizacja: Allenstein
Podziękował: 39 razy
Podziękowano: 35 razy
Płeć: Kobieta

Re: Anime!

Postautor: Natta » 11 czerwca 2015, 14:02

Ja co prawda już dawno nie oglądałam żadnego anime, ale mogę Ci polecić hm... może z 2-3. Nie takie odjechane i nie komedie, ale może Ci się spodobają.

Chi's Sweet Home - to w zasadzie anime dla dzieci, ale słodkie, kochane i uroczo zabawne :) Bohaterem jest mała koteczka Chi, a jej imię w wolnym tłumaczeniu brzmi "Siusiu" :lol: Narracja jest prowadzona z perspektywy kotka, a jego sposób komentowania otoczenia i miny robią całe anime. Odcineczki są krótkie, 3-minutowe. Świetne lekarstwo na chandrę i smuty, zwłaszcza słodziaszna pioseneczka z openingu.

Spice and Wolf (Ookami to Koushinryou) - anime, którego do tej pory ukazały się 2 sezony po 13 odcinków. Akcja toczy się gdzieś w średniowiecznej Europie. Kupiec Lawrence podróżuje od kilku lat od miasta do miasta, trudniąc się sprzedawaniem, kupowaniem i zgłębianiem tajników ekonomii. Pewnego dnia na swojej drodze spotyka Horo, pogańską boginkę, która wygląda jak dziewczyna z pięknym wilczym ogonem i uszami. Zaczynają wspólną podróż i przeżywają wiele przygód. Bardzo lubię to anime, bo jest spokojne i pogodne, animacja jest dopracowana i śliczna (zwłaszcza plenery, których jest tu dużo), a duet Lawrence-Horo, ich relacja i dialogi to perełka. Podoba mi się też, że tematem tej anime nie jest raczej przygoda z mordobiciem ani przemoc, tylko podróżowanie, ekonomia, mądrości ludowe i wierzenia. Humoru też nie brakuje, a generuje go głównie apodyktyczna i uparta Horo :) Na zachętę obejrzyj sobie opening z naprawdę piękną piosenką "Tabi no Tochuu": https://www.youtube.com/watch?v=MN_WgwEmRaw
Awatar użytkownika
Bastet
Lokalizacja: Królewskie Miasto Kraków
Płeć: Kobieta

Re: Anime!

Postautor: Bastet » 11 czerwca 2015, 14:14

Luna pisze:Po pierwszym odcinku byłam bardzo zmartwiona stanem umysłu Bast :D.

A tym to się wszyscy martwią...
Enyłej, też na początku miałam problem z "Ourańskim Klubem Hostów". Gdzie bym nie czytałam recenzji, tam zawsze znajdowałam wystawione laurki. A na mnie ten pierwszy odcinek zrobił wrażenie takie "młeh, jak słabo". Ale dałam szansę i skończyło się jak skończyło :D

Luna pisze:Zakochałam się w całej paczce, ale szczególnie w tym biednym, słodkim, upośledzonym stworzonku Tamakim :D. W jego depresjach, histeriach, ojcowskim instynkcie i rozbrajająco ignoranckich próbach życzliwej eksploracji świata biedoty :mrgreen:

Tamaki na początku mnie strasznie irytował, właśnie przez te depresje, histerie i wrzaski. Ale szybko mi przeszło. Jego bezbrzeżny, dobroduszny kretynizm i chwile odosobnienia w kącMie zaczęły mnie bawić do łez. Poza tym dwa słowa - Mamoru Miyano. Gość jest w ścisłej czołówce moich ulubionych seyuu. Nie do wiary, jak facet może mieć tak słodki głos. <3 Uwielbiam go jako Lighta Yagami z "Death Note", jako Jokera z "Kuroshitsuji" i jako Masaomi Kida w "Durarara!" też mi się podobał. Ale Tamaki to już jest sama słodycz.

Swoją drogą myślę, że poświęcę osobno trochę miejsca moim ukochanym seyuu, bo uważam, że właściwy aktor głosowy na właściwym miejscu robi postać w znacznie większym stopniu niż animacja, a jest równie ważny jak scenariusz. Mam z resztą kilku takich panów (i dwie czy trzy panie) dla których jestem skłonna obejrzeć każde anime.

Luna pisze:W ogóle cały ten klub przypominał mi piwnicę Formana.

:D
True.
Z paczką Formana miałam to samo co klubem hostów - tak bardzo chciałabym się z wami zaprzyjaźnić! Pomimo - albo może dlatego - że jesteście bandą obłąkanych świrusów.

Zwłaszcza z Kaoru i Hikaru, hehehe...

Luna pisze: przed kochanym, opiekuńczym, zatroskanym gosposiem Panem Lisem.

Kokkuri jest najcudowniejszą, najsłodszą, najśliczniejszą i najmilszą postacią w anime ever. Chcę takiego w domu. Traktowałabym go bez porównania lepiej niż ten dupek Inagumi i reszta.
W dodatku Pan Lis mówi głosem Daisuke Ono (vide "Pierwsza dziesiątka moich ulubionych seyuu"), a to też nie do pogardzenia :D

Luna pisze:Jednak i tak oglądałam do samego końca w bardzo dziwnym stanie ducha, kiedy to człowiek ma ochotę kwiczeć ze śmiechu, ale przegrzewają mu się styki i tylko patrzy z rozdziawioną japą i pół płaczem - pół zacieszem.

Prawda? Nie spotkałam się jeszcze z niczym, co by nieustannie wywoływało taki dysonans poznawczy. Nie raz miałam poczucie, że za chwilę eksploduję, bo totalnie nie wiem, co się wydarza przed moimi oczami. Czasem powinnam czuć niesmak i oburzenie, a nie mogę przestać się śmiać. Czasem powinnam się śmiać, ale właśnie popadam w stupor. Czasem stężenie absurdu wzlatuje pod sufit, a ja jestem już całkowicie bezbronna wobec tego, co się dzieje.

Apogeum osiągnięto przy pojawieniu się W Żadnym Wypadku Kosmiety Yamamoto-kuna. Przy Yamamoto-kunie i jego postrzeganiu przez Kohinę naprawdę trzymałam się za głowę, wydawałam dziwne dźwięki, a łzy płynęły mi ciurkiem.

Uwielbiam to anime za niedościgniony poziom absurdu. To jest japoński Monty Python.
You're always so perceptive about everyone but yourself.
Awatar użytkownika
Luna
Lokalizacja: Elliðaey
Podziękował: 79 razy
Podziękowano: 54 razy
Płeć: Kobieta

Re: Anime!

Postautor: Luna » 12 czerwca 2015, 16:48

Natta pisze:Chi's Sweet Home - to w zasadzie anime dla dzieci, ale słodkie, kochane i uroczo zabawne :)

Słodki ten kocio, ale nie byłam w stanie obejrzeć więcej, niż jednego, trzyminutowego odcinka :D. Może zaczekam na taki czas, kiedy będę miała wypalony mózg i wtedy coś lekkiego i uroczego bardzo się przyda :).

Natta pisze:Spice and Wolf (Ookami to Koushinryou) (...) Na zachętę obejrzyj sobie opening z naprawdę piękną piosenką "Tabi no Tochuu": https://www.youtube.com/watch?v=MN_WgwEmRaw

Jakoś mnie nie ruszają te openingi.... Widziałam, że ludzie często komentują je i przeżywają z takim samym zaangażowaniem, co oglądają anime, ale dla mnie to nuda. Tzn. nie widziałam jeszcze takiego, który by mnie swoją estetyką zajął. Oglądam tylko raz, żeby się zapoznać i sprawdzić, ile taki wstęp trwa i w kolejnych odcinkach od razu je przeskakuję ;).
Zaczęłam oglądać "Spice and Wolf" i na razie jest bardzo fajne :). Postaci nie zdążyłam jeszcze jakoś specjalnie polubić, ale cała reszta jest dla mnie bardzo przyjemna i relaksująca. Ta ciągła wędrówka, subtelna magia, ludowe wierzenia i średniowieczna muzyczka. Bardzo mi się kojarzy ze Strongholdem. Wątki ekonomiczne są niepozorne, spokojne, ale wciągają tak, że nie zauważam, kiedy zlatuje odcinek :). Bardzo przyjemne i potrzebne są takie normalne, ciekawe animacje w przerwach między tymi porytymi :D.

Bastet pisze:Poza tym dwa słowa - Mamoru Miyano. Gość jest w ścisłej czołówce moich ulubionych seyuu. Nie do wiary, jak facet może mieć tak słodki głos. <3

To prawda, jest niesamowity. W życiu nie pomyślałabym, że japoński głos może być tak barwny i subtelny.

Wróć do „Kinomania”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość