Co się świeci na małym ekranie, czyli TV i seriale.

„Żal mi czasów niemego filmu. Cóż to była za radość widzieć, jak kobiecie otwierają się usta, a głosu nie słychać.” - Charlie Chaplin
Awatar użytkownika
Vinlett
Lokalizacja: Układ Tatooine
Podziękował: 56 razy
Podziękowano: 81 razy
Płeć: Kobieta

Re: Co się świeci na małym ekranie czyli TV i seriale.

Postautor: Vinlett » 05 września 2017, 21:57

Podzielam Twoje odczucia w stu procentach. Co do interpretacji, to wczoraj po obejrzeniu finału miałam w głowie tylko jedno pytanie. Cytując Gordona Cole'a: what the hell just happened?!. Dzisiaj pojawiło się coś, co chyba można nazwać w miarę składną myślą, ale taką ogólną, bez wdawania się w szczegóły. Na rozbieranie wszystkiego na czynniki pierwsze jeszcze przyjdzie pora. Na razie podchodzę do tego co obejrzałam bardziej na płaszczyźnie emocjonalnej niż analitycznej.

POKAŻ SPOILER
Ostatnio zmieniony 07 września 2017, 22:00 przez Vinlett, łącznie zmieniany 1 raz.
I am the FBI.
Awatar użytkownika
Natta
Lokalizacja: Allenstein
Podziękował: 39 razy
Podziękowano: 35 razy
Płeć: Kobieta

Re: Co się świeci na małym ekranie czyli TV i seriale.

Postautor: Natta » 06 września 2017, 09:48

Vinlett pisze:POKAŻ SPOILER


POKAŻ SPOILER
Awatar użytkownika
Vinlett
Lokalizacja: Układ Tatooine
Podziękował: 56 razy
Podziękowano: 81 razy
Płeć: Kobieta

Re: Co się świeci na małym ekranie czyli TV i seriale.

Postautor: Vinlett » 06 września 2017, 17:53

POKAŻ SPOILER

Na pocieszenie (bo to już koniec) ma wyjść kolejna książka Frosta. Z Wikipedii:
A follow-up to "The Secret History of Twin Peaks", titled "The Final Dossier" and written by Mark Frost, will be released on October 31, 2017. The novel will fill in details of the 25 years between the second and third seasons, as well as expanding on some of the mysteries raised in the new episodes.
Jasne, a inne sprawy zamota ;).

Ja mam tylko dwie rzeczy do powiedzenia po tym sezonie. Po pierwsze Lynch z Frostem są geniuszami i sadystami jednocześnie :D. Po drugie jak Kyle MacLachlan nie dostanie nagrody Emmy albo Złotego Globu za to, jak zgrał w "Twin Peaks", to znaczy, że te nagrody nic nie są warte.
I am the FBI.
Awatar użytkownika
Viento
Lokalizacja: Łódź
Podziękował: 28 razy
Podziękowano: 11 razy
Płeć: Kobieta

Re: Co się świeci na małym ekranie czyli TV i seriale.

Postautor: Viento » 14 września 2017, 08:25

Obejrzałam serial Strike - The Cuckoo's Calling. Pierwszy sezon to trzy odcinki, ekranizacja "Wołania kukułki". Drugi sezon będzie dotyczył "Jedwabnika", a kolejny "Żniw zła". Po obejrzeniu zwiastuna nie pasował mi aktor, który zagrał Cormorana, ale zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie kiedy oglądałam serial - jego sposób mówienia, poruszania się oddaje cechy charakterystyczne postaci w książce. Całość ma super klimat, zadbano o szczegóły, dopieszczono dialogi i scenariusz. Super robota.
Awatar użytkownika
Natta
Lokalizacja: Allenstein
Podziękował: 39 razy
Podziękowano: 35 razy
Płeć: Kobieta

Re: Co się świeci na małym ekranie czyli TV i seriale.

Postautor: Natta » 15 września 2017, 18:13

Też obejrzałam "Wołanie kukułki", a także pierwszy odcinek "Jedwabnika", który ma być dwuodcinkowym mini-sezonem. "Żniwa zła" podobno już zostały nakręcone, ale emisję przewidują na 2018 rok :( A szkoda, bo jak do tej pory serial też mi się podoba. Tom Burke w roli Cormorana robi czasami troszkę aż za często te smutne oczy, ale ostatecznie świetnie się sprawdził, tak samo jak Holly Grainger w roli Robin. Serial jest ślicznie nakręcony, podobają mi się pomysłowe ujęcia, np. widzimy Cormorana śledzącego jakichś ludzi, obraz dziwnie się zniekształca, a potem kamera odjeżdża w bok i okazuje się, że to co widzieliśmy to było odbicie w szybie samochodu.
Awatar użytkownika
Viento
Lokalizacja: Łódź
Podziękował: 28 razy
Podziękowano: 11 razy
Płeć: Kobieta

Re: Co się świeci na małym ekranie czyli TV i seriale.

Postautor: Viento » 16 września 2017, 09:02

Gdzie można obejrzeć Jedwabnika?
Awatar użytkownika
Natta
Lokalizacja: Allenstein
Podziękował: 39 razy
Podziękowano: 35 razy
Płeć: Kobieta

Re: Co się świeci na małym ekranie czyli TV i seriale.

Postautor: Natta » 16 września 2017, 09:54

Hm... To nielegalne ;P ale można poszukać na the piratebay. Podejrzewam że niedługo będzie na wszystkich tych serwisach typu cda, trt czy kinoman, które jak dla mnie nie za bardzo się różnią od TPB pod kątem legalności, tylko na nich wszystko jest później.
Oczywiście jak serial będzie dostępny legalnie w Polsce, to chętnie zrobię rewatch z legalnego źródła ;)
Awatar użytkownika
Vinlett
Lokalizacja: Układ Tatooine
Podziękował: 56 razy
Podziękowano: 81 razy
Płeć: Kobieta

Re: Co się świeci na małym ekranie czyli TV i seriale.

Postautor: Vinlett » 24 września 2017, 23:55

Również obejrzałam "Strike'a" i zgadzam się z Wami, że to dobry, dopieszczony serial. Szkoda, że na kolejne odcinki trzeba tak długo czekać. Identyczna sprawa jak z "Sherlockiem". BBC coś nie lubi się spieszyć.


Serial „Wielkie kłamstewka” rozpoczyna się intrygująco, bo od morderstwa na przyjęciu zorganizowanym w szkole dla rodziców uczniów. Kto jest ofiarą, widzowie dowiedzą się dopiero w ostatnim, siódmym odcinku. Nie jest to jednak kryminał, więc jak ktoś po drodze odgadnie, kto tu okaże się największym antagonistą, to nie powinien być z siebie zbyt dumny, bo nie o to chodzi. To przede wszystkim serial obyczajowy i dramat o ludziach żyjących w urokliwej miejscowości, posiadających piękne domy, z pozoru idealne życie, u których z dnia na dzień narastają konflikty, a życie wcale nie jest sielanką. Tarcia są na każdym froncie: mąż – żona, matka – nastoletnia córka, matka z inną matką, obecna żona – była żona itd. Na szczęście są też szczere przyjaźnie.

„Wielkie kłamstewka” jest przede wszystkim serialem o kobietach. Śledzimy rozterki i problemy pięciu z nich, w głównych rolach świetna Reese Witherspoon i jeszcze lepsza Nicole Kidman. Mężczyźni są tu ukazani w złym świetle, jako ci, przez których kobiety cierpią. Jak już się znajdzie jakiś porządny, to jedna z bohaterek stwierdzi, że musi być gejem. Nie zgadzam się z tak czarno – białym odwzorowaniem świata, wydaje mi się on trochę przesadzony na niekorzyść mężczyzn, ale serial powstał na podstawie książki autorstwa kobiety Liane Moriarty, więc jak ktoś wnosi pretensje to do niej ;). Poza tą niesprawiedliwością to serial jest udaną produkcją ze świetnie grającą obsadą (nie tylko Witherspoon i Kidman, dobre są też Laura Dern i Shailene Woodley). Mimo, że zwykle nie przepadam za obyczajówkami, tę pochłonęłam w weekend.
I am the FBI.
Awatar użytkownika
Viento
Lokalizacja: Łódź
Podziękował: 28 razy
Podziękowano: 11 razy
Płeć: Kobieta

Re: Co się świeci na małym ekranie czyli TV i seriale.

Postautor: Viento » 05 października 2017, 10:41

Można obejrzeć Jedwabnika na youtube. Drugi sezon o Striku też był świetny i jestem zachwycona.

Obejrzałam tez Wielkie kłamstewka i serial bardzo mi się podobał. W miarę oglądania zmieniało się moje nastawienie do bohaterów, zwłaszcza do Madeline, którą na początku miałam ochotę udusić.

Mężczyźni są tu ukazani w złym świetle, jako ci, przez których kobiety cierpią. Jak już się znajdzie jakiś porządny, to jedna z bohaterek stwierdzi, że musi być gejem.


Moim zdaniem nie wszyscy mężczyźni są ukazani w złym świetle. POKAŻ SPOILER
Awatar użytkownika
Natta
Lokalizacja: Allenstein
Podziękował: 39 razy
Podziękowano: 35 razy
Płeć: Kobieta

Re: Co się świeci na małym ekranie czyli TV i seriale.

Postautor: Natta » 09 listopada 2017, 11:01

Skończyłam właśnie "The Crown". Widziałam, że Viento i Sushi też oglądały. Mnie się spodobał, zwłaszcza, że niedawno skończyłam też oglądać "Downton Abbey", a zaraz potem "Victorię" - 2 sezony serialu o początkach władzy królowej Wiktorii. "Victoria" na początku bardzo fajnie się zapowiada, bo nie ma Alberta... Pokazana jest izolacja młodej królowej, jej matka spiskująca ze swoim kochankiem sir Conroyem, który jest na początku kreowany na głównego szwarccharaktera. W sukurs młodej Victorii przychodzi premier, lord Melbourne, grany przez Rufusa Sewella. I on kradnie tak naprawdę całe show. Mimo starszego wieku jest bardzo przystojny, ma wyraziste oczy i świetnie wpasowuje się w rolę pierwszego zauroczenia Victorii, która zwie go Lordem M. Niestety, jak potem wchodzi aktor grający Alberta, a Lord M. odchodzi w cień, to robi się trochę nudno i serial zamienia się w romansidło. Cały czas się całują, uprawiają seks, kochają i godzą. I tak przez dwa sezony. Niby fabula jest prowadzona w kierunku problemów, z jakimi zmaga się Victoria, poruszono też w jednym odcinku problem Gorta Mor, czyli wielkiego głodu w Irlandii (trochę królową idealizując), ale wciąż wszystko skupia się na miłości Victorii i Alberta i to się naprawdę zaczyna robić nudne. Widać też, że scenarzyści "Victorii" postawili na pomysł z "Downton Abbey", żeby w opowieść o życiu arystokratów wpleść też losy służby. No i są tutaj zarysowane wątki garderobianej panny Skerret, kucharza Francatelliego itp. Ale niestety nie potrafią one porwać tak jak wątki z "Abbey", gdzie bardzo przywiązaliśmy się do pani Patmore, Batesów, Thomasa czy pana Carsona i pani Hughes. Obejrzę Christmas Special, bo ma być niedługo, ale to chyba już dlatego, że się przyzwyczaiłam do "Victorii". Poza tym serial jeżeli chodzi o kostiumy i scenografię jest śliczny, muzyka też jest piękna, zwłaszcza suita przewodnia, więc jeśli ktoś lubi kostiumowe to może spróbować :) Może będzie miał inne wrażenia.

"The Crown" jest miłą odmianą, bo tam z kolei relacja między Elżbietą a Filipem jest bardzo delikatnie i bardziej życiowo zarysowana, nie wchodzimy bohaterom do sypialni i nie obściskują się non stop. Poza tym nacisk kładziony jest jednak na problemy, z którymi Elżbieta musi się zmierzyć jako monarchini. Genialna jest postać Winstona Churchilla grana przez Johna Lithgowa. To jest świetny aktor i jak najbardziej zasłużenie zgarnął statuetkę Emmy za tę rolę. Najbardziej podobał mi się odcinek czwarty "Siła wyższa" poświęcony wielkiemu londyńskiemu smogowi. Był bardzo dramatyczny, a ciemny, spowity gęstym, szarym i duszącym smogiem Londyn naprawdę wywarł przytłaczające wrażenie. Na uwagę zasługuje też fakt, że nie unikano niewygodnych tematów, takich jak książę Windsoru i Wallis Simpson, kryzys między Elżbietą a Filipem odnośnie nazwiska rodziny królewskiej czy dramat księżniczki Małgorzaty, której zabroniono poślubić ukochanego, bo był rozwodnikiem. Pomimo tego jednak serial robi to z wyczuciem i delikatnie. Nie bazuje na skandalach, tylko na potwierdzonych i powszechnie wiadomych informacjach. Nie wchodzi Elżbiecie i Filipowi do sypialni. Wszystko jest ze smakiem i z szacunkiem, twórcy mają na uwadze fakt, że przedstawiane postaci to żyjące i prawdziwe osoby. Plotki głoszą, że królowej Elżbiecie serial się podobał. Miała określić go jako wierny, choć nieco przedramatyzowany. I ja też go polecam :)

Oczywiście oglądałam także 2 sezon "Stranger Things". Pochłonęliśmy go w dniu premiery, zaczynając o 16:00 a kończąc o 1 w nocy, z przerwą na kolację i spacer dla psa. Też mi się bardzo, bardzo podobał. Twórcy udźwignęli presję, jaką wszyscy wyczekujący fani wywierali na nich po świetnym drugim sezonie. Nowi bohaterowie bardzo mi się spodobali, zwłaszcza Billy oraz Bob, nowy chłopak Joyce, którego zagrał Sean Astin, czyli jeden z dzieciaków z "Goonies" i hobbit Sam z "Władcy pierścieni" :) Był rewelacyjny i od razu go pokochałam.

POKAŻ SPOILER

Teraz siedzę i zastanawiam się, co nowego zacząć. Mam dostęp do Showmaxa, Netflixa i HBO GO jednocześnie i od dobrobytu aż głowa boli :D

Wróć do „Kinomania”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość