Filmy godne polecenia

„Żal mi czasów niemego filmu. Cóż to była za radość widzieć, jak kobiecie otwierają się usta, a głosu nie słychać.” - Charlie Chaplin
Awatar użytkownika
Vinlett
Lokalizacja: Układ Tatooine
Podziękował: 57 razy
Podziękowano: 81 razy
Płeć: Kobieta

Re: Filmy godne polecenia

Postautor: Vinlett » 14 września 2016, 16:59

To prawda, że technologia dostępna dla naszej wygody, ma na nas wpływ. Tak samo jak ludzie, których spotykamy, miejsca, które odwiedzamy, złe i dobre doświadczenia, jak i wszystko inne. Dla mnie w tym przykładzie nie ma żadnej winy technologii ;). Zastanawiam się, czy gdyby ci ludzie z restauracji nie mieli przy sobie telefonów, to faktycznie by ze sobą rozmawiali, czy też w ciszy czekali na talerze z jedzeniem. Może niektórzy po prostu nie mają sobie za wiele do powiedzenia, albo po prostu się nie lubią :lol:. O podobną rzecz zapytano kiedyś Neila deGrasse Tysona, który na to tak odpowiedział: 1:49:20 - 1:51:10. Ta argumentacja mnie przekonuje.
I am the FBI.
Awatar użytkownika
Viento
Lokalizacja: Łódź
Podziękował: 28 razy
Podziękowano: 11 razy
Płeć: Kobieta

Re: Filmy godne polecenia

Postautor: Viento » 21 września 2016, 17:27

Dla mnie w tym przykładzie nie ma żadnej winy technologii ;). Zastanawiam się, czy gdyby ci ludzie z restauracji nie mieli przy sobie telefonów, to faktycznie by ze sobą rozmawiali, czy też w ciszy czekali na talerze z jedzeniem. Może niektórzy po prostu nie mają sobie za wiele do powiedzenia, albo po prostu się nie lubią


Pewnie, że to nie jest wina telefonów jako takich. Dla mnie nadal taka sytuacja jest dziwna, ponieważ po prostu nie spotykam się z ludźmi, których nie lubię i z którymi nie miałabym jak i o czym rozmawiać.

EDIT: Obejrzałam wreszcie Boską Florence i będę zawiedziona jeśli Meryl Streep nie dostanie Oskara za rolę w tym filmie. Zagrała fenomenalnie - słuchałam "śpiewu" prawdziwej Madame Florence i Streep śpiewała bardzo podobnie. Myślę, że naprawdę trzeba mieć talent aktorski, żeby zagrać fałszowanie przy natchnionym wyrazie twarzy - przecież Meryl ma niezły głos, w innym filmie zagrała piosenkarkę rocka i wymiatała na scenie. Jest też fragment, w którym Streep jako Madame Florence śpiewa ładnie (takie wyobrażenia Madame Florence miała o sobie samej). Inni aktorzy też są świetni - Hugh Grant po raz pierwszy nie działał mi na nerwy ;) Simon Helberg jako Cosme pokazał wielkie możliwości mimiczne, był przezabawny. Sama historia Florence Jenkins jest bardzo interesująca - była bajecznie bogata i ludzie z jej otoczenie stworzyli iluzję, że Florence jest doskonałą śpiewaczką. W sumie współcześnie jest podobnie - byleby jako tako wyglądać, a resztę się zmiksuje i pójdzie z playbacku ;) Jest to komedia (i bardzo śmieszna!), ale też wzruszający film.
Awatar użytkownika
Vinlett
Lokalizacja: Układ Tatooine
Podziękował: 57 razy
Podziękowano: 81 razy
Płeć: Kobieta

Re: Filmy godne polecenia

Postautor: Vinlett » 21 września 2016, 19:06

Zgadzam się z opisem Viento i również polecam film "Boska Florence". Meryl Streep zagrała w taki sposób, że czuło się coraz większą serdeczność dla poczynań madame Florence. Z sympatii dla niej samej kibicowałam jej, by spełniała swoje muzyczne marzenia, choć oczywiście wiedziałam, że nic z tego nie będzie.

Viento pisze:(...) słuchałam "śpiewu" prawdziwej Madame Florence i Streep śpiewała bardzo podobnie.
Również sobie to porównywałam. Byłam pod wrażeniem, jak Meryl precyzyjnie wychwyciła każdy niuans śpiewu madame. Nawet rytmikę, bo opóźniała swój wokal w stosunku do tempa utworu w tych samych momentach, w których madame mijała się z rytmem :lol:.

Viento pisze:Sama historia Florence Jenkins jest bardzo interesująca - była bajecznie bogata i ludzie z jej otoczenie stworzyli iluzję, że Florence jest doskonałą śpiewaczką.
Doczytałam i obejrzałam sobie potem, co mogło być przyczyną tego, że Florence tak bezkrytycznie podchodziła do swojego śpiewu. Jako młoda osóbka zapowiadała się na niezłą pianistę, ale kontuzja ręki uniemożliwiła jej karierę pianistki, co było trochę pokazane w filmie. A że Florence kochała muzykę ponad wszystko i nie potrafiła z niej tak łatwo zrezygnować, to z pianina przerzuciła się na to nieszczęsne śpiewanie. Niestety. Od pierwszego męża kobieta zaraziła się syfilisem, którego w tamtym czasie błędnie leczono rtęcią. Przypuszcza się, że taka kuracja mogła spowodować u niej utratę słuchu.
I am the FBI.
Awatar użytkownika
Viento
Lokalizacja: Łódź
Podziękował: 28 razy
Podziękowano: 11 razy
Płeć: Kobieta

Re: Filmy godne polecenia

Postautor: Viento » 22 września 2016, 07:49

POKAŻ SPOILER
Awatar użytkownika
Vinlett
Lokalizacja: Układ Tatooine
Podziękował: 57 razy
Podziękowano: 81 razy
Płeć: Kobieta

Re: Filmy godne polecenia

Postautor: Vinlett » 22 września 2016, 19:43

POKAŻ SPOILER
I am the FBI.
Awatar użytkownika
Viento
Lokalizacja: Łódź
Podziękował: 28 razy
Podziękowano: 11 razy
Płeć: Kobieta

Re: Filmy godne polecenia

Postautor: Viento » 23 września 2016, 07:19

Cosme jest świetną postacią - faktycznie potrzebuje pieniędzy i dlatego pracuje dla Florence, ale nigdy jej nie kadzi, że jest wspaniała. Po prostu jej akompaniuje i wykonuje polecenia. On mnie rozśmieszał najbardziej - jego mimika, reakcje na śpiew Florence.

EDIT: POKAŻ SPOILER
Awatar użytkownika
Vinlett
Lokalizacja: Układ Tatooine
Podziękował: 57 razy
Podziękowano: 81 razy
Płeć: Kobieta

Re: Filmy godne polecenia

Postautor: Vinlett » 23 września 2016, 17:17

Wiem tylko tyle, co przeczytałam i obejrzałam o Florence. Na przypadłościach związanych ze słyszeniem się nie znam :).

Wikipedia opisuje przypuszczalną przyczynę kłopotów Florence w taki sposób:

In retrospect, Jenkins's performance difficulties were possibly attributable to the effects of syphilis which, in the era before antibiotics, caused progressive deterioration of the central nervous system.[22] Nerve damage due to the disease may have been compounded by toxic side effects—such as hearing loss—from mercury and arsenic, the prevailing syphilis remedies of the time.[23]

W krótkim reportażu poświęconym filmowi, dokumentalista powtarza to samo, jednocześnie dodając, że nawet na początku Florence nie zapowiadała się na dobrą śpiewaczkę. Jednak ona na początku celowała w pianino, a przecież nie trzeba mieć dobrego głosu, by zostać pianistą. Mogła wtedy mieć słuch muzyczny. Wystąpiła nawet w Białym Domu i zyskała sympatyczny przydomek 'Little Miss Foster', więc przypuszczam, że miała jakiś talent. Trzeba by pewnie dorwać jakąś porządną biografię i doczytać.
I am the FBI.
Awatar użytkownika
Luna
Lokalizacja: Elliðaey
Podziękował: 79 razy
Podziękowano: 55 razy
Płeć: Kobieta

Re: Filmy godne polecenia

Postautor: Luna » 02 października 2016, 02:15

POKAŻ SPOILER

Vinlett pisze:Dla mnie tyle w nim sci-fi co kot napłakał

Masz rację. W filmie przedstawiono rozwiązania, które nie są jeszcze obecne w codziennym życiu przeciętnego człowieka, ale fikcji tam nie ma ;) No, może poza fikcyjnymi uczuciami.

Viento pisze:Np. dla mnie dziwne jest to, co dość często widzę w restauracjach - ludzie siedzą przy jednym stoliku, czekają na jedzenie i zamiast rozmawiać to klikają na komórkach. Po co w takim razie się spotkali?

Eee... tam. Czy z człowiekiem, którego bardzo dobrze się zna i spędza się z nim dużo czasu trzeba ciągle rozmawiać? Wydawało mi się, że właśnie przywilejem bliskiej relacji jest to, że w towarzystwie drugiego człowieka czujemy się dobrze, swobodnie i nic nie musimy. My np. często śmiejemy się razem z Sushi z naszych uroczych spotkań, kiedy nie mamy już o czym gadać i właśnie gapimy się w telefony. Ale przyjemniej jest mi gapić się w telefon, kiedy ktoś koło mnie siedzi i robi to samo, tak samo jak przyjemniej ogląda się z kimś film, czy czyta książkę w towarzystwie drugiego czytającego. Tak samo nie krytykuję ludzi, którzy mają nosy w telefonach wędrując po mieście w pojedynkę. Gdybym wierzyła w boga, to miałby na imię Internet i rozumiem osoby, które wolą przeglądać zdjęcia pięknych rzeczy na Pintereście, niż gapić się na obsikane przystanki. W dodatku ludzie mają mało czasu i chętnie korzystają z dobrodziejstwa mobilności urządzeń, dokarmiając mózg kiedy się da. Oczywiście, zdarzają się niekomfortowe sytuacje, kiedy ktoś tak odrywa się od rzeczywistości, że włazi pod tramwaj łapiąc Pokemona, albo ignoruje drugą osobę gapiąc się w telefon, ale tak jak zauważyła Vinlett, tacy ludzie powinni raczej poszukać innego towarzystwa, zamiast się oszukiwać. Ja sama lubię obserwować otaczający mnie świat, więc telefonem robię zdjęcia, sprawdzam trasę i szukam obiektów w mieście, zamiast bezrefleksyjnie scrollować Facebooka, ale i tak uważam, że telefony, to nie problem. Problem ma człowiek, który nie chce wyjść z domu, bo woli siedzieć przed komputerem i zaczyna mieć to negatywny wpływ na jego życie emocjonalne.


Nie oglądałam jeszcze "Boskiej Florence", ale w weekend nadrobię zaległości :)



Edit: Obejrzałam Florence :) Wiedziałam, że to nie będzie jakaś powalająca śmiechem komedia, ale nie spodziewałam się, że film okaże się aż tak słodko-gorzki... Niesamowicie mnie wzruszył. Najbardziej chyba moment, w którym Florence i Cosmé grali razem preludium e-moll. Aktorstwo oczywiście świetne, chociaż nie uważam, żeby to była oscarowa rola Meryl.

POKAŻ SPOILER
Awatar użytkownika
Vinlett
Lokalizacja: Układ Tatooine
Podziękował: 57 razy
Podziękowano: 81 razy
Płeć: Kobieta

Re: Filmy godne polecenia

Postautor: Vinlett » 03 października 2016, 21:16

Luna pisze:
Vinlett pisze:Dla mnie tyle w nim sci-fi co kot napłakał

Masz rację. W filmie przedstawiono rozwiązania, które nie są jeszcze obecne w codziennym życiu przeciętnego człowieka, ale fikcji tam nie ma ;) No, może poza fikcyjnymi uczuciami.
To prawda, choć ja jeszcze coś innego miałam na myśli :). Dla mnie sci-fi to taki gatunek, w którym jakaś idea, myśl czy technologia bardzo wyprzedzają obecne czasy. W taki sposób, że wydają się nie niemożliwe, ale dość mgliste, by myśleć o nich jako o czymś, co za chwilę może pojawić się w życiu codziennym. A odnoszę wrażenie, że taki program jak Samantha to kwestia wcale nie taka odrealniona. Naturalnie nie potrafię podać daty, ale patrząc jak to się wszystko szybko rozwija, to myślę, że mamy szansę ujrzeć coś podobnego na własne oczy.

Luna pisze:Aktorstwo oczywiście świetne, chociaż nie uważam, żeby to była oscarowa rola Meryl.
Chyba za wcześnie, żeby obstawiać. Zobaczymy, jaka w ogóle będzie konkurencja, na razie za mało danych ;).

POKAŻ SPOILER
I am the FBI.
Awatar użytkownika
Natta
Lokalizacja: Allenstein
Podziękował: 39 razy
Podziękowano: 35 razy
Płeć: Kobieta

Re: Filmy godne polecenia

Postautor: Natta » 11 października 2016, 14:00

Zapewne mało kto z Was nie słyszał o "Ostatniej rodzinie" w reżyserii Jana P. Matuszyńskiego. Film opowiada dzieje rodziny Beksińskich - malarza Zdzisława, jego żony Zosi i ich syna, radiowca i tłumacza Tomka, od momentu wyprowadzki z Sanoka do Warszawy do tragicznego końca.
Nie mogłam nie obejrzeć tego filmu, bo postacie były mi bardzo bliskie - bardzo cenię zarówno malarstwo Zdzisława, jak i muzyczne zainteresowania Tomka (byłam za mała, żeby słuchać jego audycji "na żywo", ale jako nastolatka i wielki miłośnik całonocnych audycji radiowych odkryłam felietony, archiwalne audycje i recenzje Tomasza w internecie, m. in. za pośrednictwem strony http://krypta.whad.pl). Warto pamiętać, że to dzięki Tomkowi, który był bardzo dobrym tłumaczem, w naszym kraju mogliśmy oglądać filmy o Bondzie czy Monty Pythona w tłumaczeniu wyśmienicie oddającym finezję brytyjskiego humoru. Na jutubie jest bardzo dużo materiałów dokumentalnych o Beksińskich, w dużej mierze stworzonych przez samego Zdzisława, który z uporem maniaka najpierw rejestrował swoje życie rodzinne, najpierw, już w latach 50., w postaci zapisu audio, a potem również wideo. Powstało kilka książek, najważniejszą dla mnie pozycją jest biografia "Beksińscy. Portret podwójny" Magdaleny Grzebałkowskiej i dzienniki Zdzisława. Ostatnio Wiesław Weiss wydał także biografię Tomka, szumnie nazwaną "Portret prawdziwy", ale jej akurat jeszcze nie czytałam. Na pewno to zrobię, ale póki co odstrasza mnie trochę agresywna forma jej promocji, jakby kosztem filmu - pan Weiss nie pozostawia we wstępie suchej nitki na obrazie Matuszyńskiego i korzysta z szumu, jaki wywołał film, pojawiając się w mediach i mówiąc, że to właśnie w JEGO książce, a nie w filmie, poznamy prawdziwego Tomasza. Być może tak jest, ale póki co wolę dać temu dziełu czas.

Tak czy inaczej, materiału na którym mogli bazować twórcy filmu, było mnóstwo. Jak im wyszło zekranizowanie losów tej niezwykłej rodziny? Uważam, że bardzo dobrze. Głównie za sprawą niesamowitych aktorów, zwłaszcza Andrzeja Seweryna w roli Zdzisława i Aleksandry Koniecznej w roli Zosi. Bardzo kontrowersyjna jest gra Dawida Ogrodnika, który wcielił się w Tomasza - niektórzy jego znajomi twierdzą, że "przekłamał", "przeszarżował" Tomka, zrobił z niego "głupka, małpiszona, z nadaktywnością ruchową". Zadziwia mnie, że teraz ci znajomi mówią, że byli jego przyjaciółmi, podczas gdy bezpośrednio po jego samobójstwie w mediach wypowiadali się jako "koledzy" lub "dobrzy znajomi", jak np. pan Wiesław Weiss. Inni przyjaciele, tacy jak Anja Orthodox, mówią, że to był wierny portret. Jak było naprawdę, moim zdaniem ciężko stwierdzić, jeśli się nie znało Tomka osobiście, i to nie tylko z jednej strony - radiowej, służbowej, gdzieś tam w gronie znajomych. Film przedstawia przede wszystkim relacje Tomasza z rodzicami i babciami, a do tych relacji rodzinnych zapewne mało który znajomy był dopuszczany.

Pozostaje nam jedynie ocena kreacji aktorskiej i tyle. Ogrodnik świetnie oddał głos Tomka, bardzo dobrze mi znany z archiwalnych nagrań, sposób mówienia, widać trochę też gestów i mimiki, jakie możemy obserwować na taśmach Zdzisława. Mam wrażenie, że chciał przede wszystkim zrobić to po swojemu, nie przejmując się opinią publiczną, i doceniam go za taką odwagę. W końcu to film fabularny i aktor ma prawo do samodzielnej interpretacji swojej roli.

Poza tym ujęła mnie scenografia. Z pietyzmem odtworzono wnętrze mieszkania Beksińskich na Sonaty 6 i "krypty" Tomasza. W przeszłość pozwoliły się też przenieść bardzo dobrej jakości efekty specjalne przygotowane przez polskich twórców. Po seansie (ale dopiero po) polecam obejrzeć making of efektów specjalnych: KLIK - zaskoczycie się, jak wiele z tego, co widzieliście w filmie, to był render. I to świadczy o tym, że efekty specjalne były dobre - jeżeli ich nie widać podczas seansu.

Charakteryzacja i ubiór postaci też były świetne, wszyscy byli bardzo podobni do pierwowzorów. Andrzeja Chyrę tak udatnie ucharakteryzowano na Piotra Dmochowskiego, że go nie poznawałam, a mój kolega dopiero w napisach końcowych dowiedział się, że to był Chyra. :lol:

Na koniec dobór muzyki - bardzo polecam ścieżkę dźwiękową, którą wydano na dwupłytowym albumie. Pierwszy krążek skomponowano z utworów lubianych przez Tomasza, a drugi - Zdzisława.
Ogólnie film oceniam bardzo wysoko, uważam, że to jeden z lepszych polskich filmów, podejmujący się tematu z delikatnością i szacunkiem, na jaki zasługuje ta wyjątkowa rodzina, a jednocześnie nie przekłamujący trudnych tematów i nie idealizujący tych postaci. Należy tylko pamiętać, że nie jest to film dokumentalny, a fabularny. Dla utrzymania tempa akcji i zmieszczenia tej historii w 124 minutach należało pewne rzeczy zmodyfikować, ale nie znaczy to, że film kłamie. To po prostu fabuła i nie oglądałoby jej się tak dobrze. Cieszę się, że nie zrobili z tego wizji lokalnej, tylko filmową sagę, którą pochłania się jednym tchem i którą się przeżywa z wypiekami na twarzy.

Wróć do „Kinomania”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość