Ostatnio obejrzane filmy

„Gdy rozmawia się o danym filmie, należy rozmawiać o nim tak, jakby był jedynym filmem na świecie, a nie porównywać go z innymi.”
- Maria Kalinowska
Awatar użytkownika
Sushi
Lokalizacja: Mordor
Podziękował: 2 razy
Podziękowano: 7 razy
Płeć: Kobieta

Ostatnio obejrzane filmy

Postautor: Sushi » 01 marca 2009, 21:23

Czyli temat, w którym rozmawiamy o filmach, które mają wejść, lub właśnie się ukazały na wielkim ekranie :)
"Monsters are real, and ghosts are real too. They live inside us, and sometimes, they win."
Awatar użytkownika
Viento
Lokalizacja: Łódź
Podziękował: 20 razy
Podziękowano: 7 razy
Płeć: Kobieta

Re: Co słychać na wielkim ekranie?

Postautor: Viento » 02 marca 2009, 09:16

Imo zdecydowanie warto obejrzeć "Przypadek Benjamina Buttona" choć nie jest to bardzo optymistyczny film i nie ma klasycznego szczęśliwego zakończenia. Jest refleksyjny i wzruszający, ale momentami zabawny. To przede wszystkim piękna historia o miłości, przyjaźniach i przemijaniu, o tym, co w życiu ludzkim jest nieuniknione tak jak np. śmierć bliskich. Mimo tego, że przedstawiona w filmie historia jest dość smutna to film podniósł mnie na duchu, bo jego ogólny wydźwięk jest optymistyczny - nigdy nie jest za późno, by zmienić swoje życie, nigdy nie jest za późno, by uwierzyć w siebie i w to, że marzenia się spełniają.
Awatar użytkownika
Sushi
Lokalizacja: Mordor
Podziękował: 2 razy
Podziękowano: 7 razy
Płeć: Kobieta

Re: Co słychać na wielkim ekranie?

Postautor: Sushi » 02 marca 2009, 11:19

No to z mojej strony mogę powiedzieć, że jeśli ktoś jeszcze nie był na "Slumdog. Milioner z ulicy", to powinien jak najszybciej iść. Jak na moje oko film bardzo dobry, opowiada historię chłopaka z biedoty, który wygrał główną nagrodę w hinduskiej edycji Milionerów. Podczas gry Jamala (bo tak zwał sie główny bohater), poznajemy jego życie. Odpowiedz na każde pytanie jest historią z jego życia.
Gorąco polecam, piękny film, naturalistyczny (czasami aż za bardzo ;) ).
"Monsters are real, and ghosts are real too. They live inside us, and sometimes, they win."
Awatar użytkownika
Viento
Lokalizacja: Łódź
Podziękował: 20 razy
Podziękowano: 7 razy
Płeć: Kobieta

Re: Co słychać na wielkim ekranie?

Postautor: Viento » 07 marca 2009, 19:32

Zgadzam się z Sushi co do Slumdoga. Świetna historia, żywa akcja i niebanalne bawienie się konwencjami filmowymi, np. Bollywoodu to główne zalety tego filmu.

Dziś obejrzałam francuską komedię "Jeszcze dalej niż północ". Philippe Abrams jest naczelnikiem poczty w Salon-de-Provence. Ma synka i żonę Julie o skłonnościach depresyjnych, która marzy, by zamieszkać na Lazurowym Wybrzeżu. Philippe pragnie uszczęśliwić ją za wszelką cenę więc udaje niepełnosprawnego, aby zwiększyć swoje szanse na przeniesienie do pracy na Riwierę. Niestety podstęp wychodzi na jaw i Philippe za karę zostaje oddelegowany do Bergues, małego miasteczka na północy Francji, gdzie, jak wyobraża sobie Philippe, ludzie mówią niezrozumiałym dialektem, jest cholernie zimno i wszyscy piją na potęgę, aby sie rozgrzać. Rzeczywistość jak to zwykle bywa diametralnie różni się od tych stereotypów. Zalety filmu to świetne dialogi, masa pomyłek rodem z czeskich komedii i ciepły klimat.
Awatar użytkownika
Sushi
Lokalizacja: Mordor
Podziękował: 2 razy
Podziękowano: 7 razy
Płeć: Kobieta

Re: Co słychać na wielkim ekranie?

Postautor: Sushi » 07 marca 2009, 22:33

A ja właśnie wróciłam z kina. Byłam na filmie "Kochaj i Tańcz" ze znajomymi. Spodziewałam się tandetnej komedii romantycznej, w polskim stylu. Otrzymałam fantastyczny film, pełen ekspresji i magii tańca. Bałam się, że będzie to powielenie filmu Step up. Widziałam zjawiskowe dzieło, piękną historię w niebanalnej otoczce. Jestem strasznie zaskoczona i oszołomiona tym filmem. Ogólny wydźwięk jest bardzo pozytywny. Jestem naładowana pozytywną energią i wszystko we mnie buzuje ;) Polecam film i podpisuję się pod nim wszystkimi kończynami jakie posiadam. Polacy jednak potrafią!
Btw. polubiłam Damięckiego, a to jest istny cud! :mrgreen:
"Monsters are real, and ghosts are real too. They live inside us, and sometimes, they win."
Awatar użytkownika
Viento
Lokalizacja: Łódź
Podziękował: 20 razy
Podziękowano: 7 razy
Płeć: Kobieta

Re: Co słychać na wielkim ekranie?

Postautor: Viento » 23 marca 2009, 18:52

Polecam dramat z Willem Smithem "Siedem dusz". Ben Thomas spowodował wypadek samochodowy, w którym zginęło siedem osób, postanawia więc odkupić swoje winy drastycznie zmieniając życie innych siedmiu osób - zmieniając je na lepsze. Pomaga nieznajomym w najróżniejsze sposoby, poznaje nowe osoby i konsekwentnie realizuje swój plan, który prowadzi do ... Nie mogę zdradzić, bo zepsułabym wam przyjemność oglądania filmu. Dość powiedzieć, że zakończenie filmu, ostatnie minuty w których wszystko się wyjaśnia i rozwiązuje są wstrząsające, głęboko poruszające i całkowicie zaskakujące. Wbrew pozorom nie jest to łzawy film o człowieku nękanym wyrzutami sumienia, ale o poświęceniu i odważnych wyborach. Will Smith doskonale pasuje do tej roli.

EDIT:

Lektor

To dramat opowiadający historię Hanny Schmitz – byłej strażniczki więźniów w obozie koncentracyjnym. Hannę poznajemy, gdy pomaga na ulicy nieznajomemu chłopcu, który jest chory. Michael wraca później do jej mieszkania, aby jej podziękować. Ten wrażliwy uczeń i sporo starsza od niego kobieta mają romans, który kończy się niespodziewanym zniknięciem kobiety. Mija osiem lat. Michael jest studentem prawa i w ramach praktyk zasiada na widowni podczas procesu Hanny. Dopiero wtedy dowiaduje się, kim jest ta kobieta i jakie zbrodnie popełniła.

Wstrząsające jest to, że Hanna, którą oskarżono o wysyłanie więźniów na śmierć oraz o zabójstwo 100 więźniarek. Te kobiety w kościele, który zaczął płonąć podczas bombardowania. Żadna ze strażniczek nie otworzyła drzwi kościoła, aby więźniarki mogły się uratować. Kobiety spłonęły żywcem. Podczas procesu widać, że Hanna nie rozumie tego, że źle postąpiła i nie pojmuje swojej zbrodni. Nie rozumie nawet, o co ją tak naprawdę pytają i o co mają pretensje. Jest przekonana, że to była praca, że dobrze wykonywała swoje obowiązki, a drzwi nie otworzyła, ponieważ jako strażniczka nie mogła dopuścić, aby więźniarki uciekły. Mówi, że była za nie odpowiedzialna, więc nie mogła pozwolić im uciec (to pokrętna logika bo przecież pozwoliła im umrzeć). Hanna zostaje skazana na dożywocie. Dopiero po wielu latach spędzonych w więzieniu pojmuje ogrom swojej zbrodni, ale zdaje sobie sprawy, że to niczego nie zmieni, bo nie można wskrzesić tych, którzy umarli.

Kate Winslet, która wcieliła się w rolę Hanny, dostała za nią Oskara. W pełni zasłużonego moim zdaniem.
Awatar użytkownika
Bastet
Lokalizacja: Królewskie Miasto Kraków
Płeć: Kobieta

Re: Co słychać na wielkim ekranie?

Postautor: Bastet » 23 marca 2009, 19:03

Bardzo chętnie obejrzę ten film. Interesuję się tematyką Holocaustu, nazizmu i II wojny a szczególnie ciekawi mnie aspekt emocji i motywów zbrodniarzy. Mam tylko nadzieję, że ten film nie spłycił zagadnienia po hollywodzku.
You're always so perceptive about everyone but yourself.
Awatar użytkownika
Viento
Lokalizacja: Łódź
Podziękował: 20 razy
Podziękowano: 7 razy
Płeć: Kobieta

Re: Co słychać na wielkim ekranie?

Postautor: Viento » 30 marca 2009, 15:11

Mam tylko nadzieję, że ten film nie spłycił zagadnienia po hollywodzku.


Moim zdaniem nie, właśnie sfera emocjonalna jest imo najmocniejszą stroną filmu. Nie pada zbyt wiele słów, ale te, które są wypowiedziane trafnie określają sedno sprawy, są mocne. Wielu rzeczy trzeba się domyślić, nie wszystko jest podane jak kawa na ławę i całe szczęście.

Obecnie czekam na dwa filmy - "Marley i Ja" i "Miasto Ślepców". Pierwszy to adaptacja książki o małżeństwie, które kupiło sobie labradora. Film przedstawia historię ich relacji, kłopotów i radości. Nie jest to coś ambitnego, ale ja kocham psy i dla mnie to pozycja obowiązkowa. ;) "Miasto ślepców" wydaje się być ciekawym filmem apokaliptycznym. Akcja dzieje się we współczesnym świecie, jedno z miast opanowała epidemia ślepoty. Ludzie nagle i z niewyjaśnionych przyczyn tracą wzrok. Chorzy zostają odizolowani i poddani kwarantannie. Czytałam, że film pokazuje, co wychodzi z człowieka, gdy inni nie patrzą, pokazuje ciemną stronę natury ludzkiej. Na uwagę zasługuje odtwórca głównej roli - Gael Garcia Bernal. To meksykański aktor, który zagrał m.in. Che guevarę w "Dziennikach motocyklowych". Na pewno napiszę coś więcej o tym filmie, gdy go już obejrzę - w ten weekend wchodzi do kin.

EDIT: Obejrzałam wczoraj „Miasto ślepców” i mam mieszane uczucia. Film skupia się na tym, co się dzieje z człowiekiem, gdy puszczają hamulce obyczajów, cywilizacji, gdy inni nie patrzą. Niektórzy ślepcy brutalnie wykorzystują sytuacją, dbając o własne korzyści materialne cudzym kosztem. Dopuszczają się kradzieży, gwałtów, morderstw. Film jest mocny, brutalny, momentami wręcz naturalistyczny, co moim zdaniem jest jego dobrą stroną. Natomiast nie "odkrywa Ameryki" czyli w sumie nie pokazuje niczego nowego. O wiele lepsza jeśli chodzi o ten temat jest książka "Władca móch", ale to arcydzieło i inna półka. Nie podobało mi się zakończenie "Miasta ślepców", zupełny brak konsekwencji.
Awatar użytkownika
Viento
Lokalizacja: Łódź
Podziękował: 20 razy
Podziękowano: 7 razy
Płeć: Kobieta

Re: Co słychać na wielkim ekranie?

Postautor: Viento » 14 kwietnia 2009, 12:02

W święta zamiast siedzieć cały dzień za stołem siedzieliśmy tylko ze dwie godziny i wybraliśmy się do kina na "Zpowiedź" (Knowing) z Nicholasem Cagem. Film mocno średni i wiele razy mnie rozczarował, ale też ma kilka plusów. Dzieciaki w szkole podstawowej zbierają rysunki przedstawiające ich wyobrażenia dotyczące przyszłości i wkładają je do kapsuły czasu, którą zakopują. Kapsuła zostaje wyjęta po 50 latach i okazuje się, że jedna dziewczynka napisała ciąg liczb. Cage dochodzi do tego, że są to daty i lokalizacje największych katastrof, które miały miejsce na ziemi w ciągu ostatnich 50 lat. Jeszcze 3 przepowiednie się nie spełniły i Cage usiłuje im zapobiec.

Kto nie widział, a chciałby obejrzeć niech dalej nie czyta tego posta, bo będzie spoiler.

Podobało mi się to, jak akcja jest poprowadzona w pierwszej połowie filmu - dynamicznie i z fantazją. Świetny montaż, dobra gra aktorska Cage'a to kolejne zalety, ale na tym koniec. Sceny katastrof są momentami tandetnie zrobione komputerowo, co widać i co bardzo razi. Zabrakło konsekwencji - ostatnią katastrofą okazuje się być koniec świata. Ciekawe jest to, że faktycznie do niego dochodzi. Wszystko byłoby super, gdyby nie to, że syn Caga doznał wcześniej objawienia i zaczął spisywać listę dat kolejnych katastrof od roku obecnego w przyszłość. Po co ta lista i te przepowiednie skoro kilka godzin później nastąpił koniec świata :?: :shock: Zakończenie jest plastikowe, telenowelowo wzroszające (rozmowa syna z ojcem w stylu: Nie odejdę bez ciebie, nie zostawiaj mnie! - Musisz być dzielny, synu! I ojciec daje mu medalik ze zdjęciem całej rodziny. Chodzi mi o to, że coś takiego było już w kinie milion razy i nie sprawdza się, chyba że w Bollywood) i moim zdaniem naiwne bo z nieba spadają aniołowie i zabierają z Ziemii Wybranych, których transportują do raju, akuratnie pod drzewo poznania dobra i zła.
Awatar użytkownika
Viento
Lokalizacja: Łódź
Podziękował: 20 razy
Podziękowano: 7 razy
Płeć: Kobieta

Re: Co słychać na wielkim ekranie?

Postautor: Viento » 17 maja 2009, 18:35

Rany, czy nikt tutaj nie chodzi do kina lub nawet nie ściąga filmów i nie ogląda? ;)

Dziś wybrałam się na "Grę dla dwojga" aby odstresować się po egzaminach. Film jest klasyfikowany jak thriller / kryminał, ale dla mnie był bardziej komedią. Opowiada historię dwóch szpiegów korporacyjnych - Claire (Julia Roberts) i Ray'a (Clive Owen), którzy pracują dla rywalizujących ze sobą firm. Łączący ich przelotny romans, który miał na celu zdobycie pewnych tajnych informacji stopniowo przeradza się w miłość. Claire ma szczwany plan, aby po cichu przechytrzyć obie firmy i obłowić się na oszustwie. Ray naturalnie zostaje jej wspólnikiem. Jednak gdy stawka idzie w górę i sytuacja robi się coraz bardziej niepewna nie wiadomo komu można ufać i kto tak naprawdę jest kim.

Wygląda to jak typowa hollywoodzka produkcja, ale reżyser Tony Gilroy dobrze się spisał. Film często zaskakuje i dzięki licznym retrospekcjom stopniowo poznajemy bohaterów i jesteśmy wtajemniczni w ich plan. Lubię gdy akcja filmu wybiega w czasie do przodu lub się cofa. Finał intrygi był dla mnie absolutnym zaskoczeniem i świetnie pokazał do czego można się posunąć, aby wykończyć konkurencję. "Gra dla dwoja" to dobrze opowiedziana, przemyślana i zabawna historia. Miło, że Julia Roberts nadal jest w doskonałej formie i że do roli jej partnera nie wybrano jakiegoś znanego "lowelasa" pokroju Pitta, Banderasa, Craiga itd.

W piątek weszły do kin "Anioły i demony" - kolejna adaptacja powieści D. Browna. Nie wybieram się na ten film, ponieważ czytałam książkę i była to totalna porażka (przewidywalne schematy, niespójna fabuła, błędy językowe). Być może jednak reżyserowi i reszcie ekipy udało się zrobić z niej niezły film. Jeśli ktoś widział "Anioły i demony" to byłabym wdzięczna za parę słów komentarza. Czy warto obejrzeć ten film?

Wróć do „Kinomania”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość