Wieje grozą czyli horrory, thrillery i pochodne

„Żal mi czasów niemego filmu. Cóż to była za radość widzieć, jak kobiecie otwierają się usta, a głosu nie słychać.” - Charlie Chaplin
Awatar użytkownika
Vinlett
Lokalizacja: Układ Tatooine
Podziękował: 57 razy
Podziękowano: 81 razy
Płeć: Kobieta

Re: Wieje grozą czyli horrory, thrillery i pochodne

Postautor: Vinlett » 16 lutego 2016, 23:20

Obejrzałam dziś sobie film "Honeymoon". Również podobał mi się jego klimat oraz wszechobecna tajemniczość - do ostatnich chwil nie wiadomo o co chodzi, dlaczego Bea tak dziwnie się zachowuje, a pewnie i sam finał można by interpretować na wiele sposobów. Nie wiem, skąd taka dramatycznie niska ocena na Filmwebie. Możliwe, że po prostu taki niszowy obraz, w którym stosuje się minimalistyczne środki wyrazu i wypełnia przestrzeń praktycznie tylko dwójką aktorów, wydał się ludziom zbyt skromny. Mnie w każdym razie przekonał i nie powiem, że mi się miło oglądało, ale oglądało mi się dobrze, bo cały czas w napięciu. A o to chyba chodzi w horrorach.
I am the FBI.
Awatar użytkownika
Luna
Lokalizacja: Elliðaey
Podziękował: 79 razy
Podziękowano: 55 razy
Płeć: Kobieta

Re: Wieje grozą czyli horrory, thrillery i pochodne

Postautor: Luna » 05 marca 2016, 03:15

Cieszę się, że Tobie również spodobał się ten film :). Czytałam niektóre opinie na Filmwebie. W takich miejscach ludzie wyrażają swoje zdanie w najróżniejszy sposób, często ignorancki, prymitywny, czy zwyczajnie chamski i podnosi mi się ciśnienie, dlatego na ogół omijam te fora szerokim łukiem, żeby się nie denerwować. Ale tym razem byłam bardzo ciekawa, bo nie mogłam pojąć, skąd tak niska ocena. Generalnie ludziom chodzi o to, że... nie wiadomo o co chodzi i dziwnie się kończy, tak, że nie wiadomo :lol:. Czyli film jest obrzucany błotem za to, co moim zdaniem jest jego największym atutem :). Próbowałam jakoś pojąć taki tok myślenia, ale nie jestem w stanie postawić się w sytuacji, w której, zamiast czekać cierpliwie do końca, wściekam się w połowie filmu, że nie wiem, o jaką tajemnicę chodzi, albo, że w klimatycznym dreszczowcu kluczowe znaczenie ma dla mnie czarno-białe zakończenie :D. Poza tym wydaje mi się, że zakończenie, to akurat było dość jednoznaczne, chociaż można je sobie interpretować na wiele sposobów.

Bast pisze:Guillermo del Toro robi nowy film, tiruriru. O wampirach, hohoho. W tonacji gotyckiej as fuck, parampampam. Podobno ma być to powrót do klimatu jego pierwszych filmów, tarara. Premiera w 2015.

Zapewne chodziło o "Crimson Peak", który wcale o wampirach nie był, choć tak się mogło i chyba miało wydawać ;). Oglądałam ten film i niestety, moim zdaniem, jedyne, co tam było godne uwagi, to Jessica Chastain czasami wyglądająca, jak Lana Del Rey i zgrabne pośladki Toma Hiddlestona ;). A, że Lanę wolę w oryginale i fanką aparycji Toma nie jestem (chociaż, może zmienię zdanie po tych pośladkach), to łatwo się domyślić jaką wagę miały dla mnie jedyne plusy. Film jest strasznie, strasznie głupi. Trudno uwierzyć, że ktoś jeszcze robi takie rzeczy i w dodatku godzą się w tym uczestniczyć całkiem dobrzy aktorzy. Podobno żenującą fabułę, absolutny brak napięcia i wklęsłe postacie rekompensować miał klimat, jednak moim zdaniem tak jakoś paskudnie zagrano tam światłem, że imponująca scenografia, zamiast jawić się jako zapleśniałe, zakurzone zamczysko, zamieniła się w plastikową makietę.


Ostatnio obejrzałam kilka horrorów i thrillerów, jednak godne uwagi okazały się tylko dwa.

Pierwszy, to "Babadook", o którym dość obszernie pisała tu kiedyś Bastet. Na tym filmie można się przejechać i rozczarować, bo jeżeli ktoś obejrzał sobie mroczny zwiastun i zobaczył tę przepiękną, upiorną książeczkę o Babadooku, zapewne będzie się spodziewał czegoś przerażającego, jak Buka, a film nie straszy w ogóle. Kto jednak nie nastawia się na gatunek, a na dobre kino, z pewnością będzie zadowolony z seansu. "Babadook", to tak naprawdę żaden horror, tylko bardzo gęsty, ciężki, psychologiczny i naprawdę błyskotliwy dramat. Trzyma w ogromnym napięciu, ale wywołanym ludzkimi emocjami, a nie zmyślonymi potworami. Zakończenie jest niesamowite i niesztampowe. W pierwszej chwili to było dla mnie jedno wielkie: "WTF?", ale troszeczkę pomyślałam i aż mi się łzy w oczach zakręciły, jak to się wszystko pięknie, wzruszająco, emocjonalnie i metaforycznie poskładało. Warto też zwrócić uwagę na świetną grę aktorską, zarówno Essie Davis, jak i małego Noah Wisemana.

Drugim, ciekawym dla mnie filmem okazał się austriacki "Widzę, widzę". To historia o dwóch małych chłopcach, bliźniakach, których mama wraca ze szpitala po operacji, owinięta bandażami, jak mumia i zachowuje się bardzo dziwnie, jakby wcale nie była ich mamą. Film niesamowicie estetyczny, bardzo spokojny i tajemniczy. Dałam się wciągnąć w ten zwodniczy klimat i zakończenie mną tąpnęło, ale nawet jeśli ktoś się zacznie domyślać rozwiązana, to i tak nie szkodzi, bo film dostarcza tylu wrażeń wizualnych, że można sobie spokojnie obserwować bieg wydarzeń, smakować warstwę psychologiczną i obyć się bez szokującego twista.
Awatar użytkownika
Vinlett
Lokalizacja: Układ Tatooine
Podziękował: 57 razy
Podziękowano: 81 razy
Płeć: Kobieta

Re: Wieje grozą czyli horrory, thrillery i pochodne

Postautor: Vinlett » 06 marca 2016, 21:34

Luna pisze:Generalnie ludziom chodzi o to, że... nie wiadomo o co chodzi i dziwnie się kończy, tak, że nie wiadomo :lol:. Czyli film jest obrzucany błotem za to, co moim zdaniem jest jego największym atutem :). Próbowałam jakoś pojąć taki tok myślenia, ale nie jestem w stanie postawić się w sytuacji, w której, zamiast czekać cierpliwie do końca, wściekam się w połowie filmu, że nie wiem, o jaką tajemnicę chodzi (...)
Wiem, zupełny bezsens :lol:. Mnie się podobało, że w trakcie oglądania nie domyśliłam się o co chodzi. Cóż, najwyraźniej pewnych ludzi bardziej usatysfakcjonowałyby banały podane na tacy ;).

Luna pisze:Zapewne chodziło o "Crimson Peak" (...) Ciężko uwierzyć, że ktoś jeszcze robi takie rzeczy i w dodatku godzą się w tym uczestniczyć całkiem dobrzy aktorzy.
Tu akurat nie byłabym taka surowa dla aktorów ;). Ta grupa artystyczna ma to nieszczęście, że do końca nie wie, jak dany produkt, w którym godzi się brać udział, będzie wyglądał w finalnej wersji. Naturalnie można kierować się własną intuicją, marką reżysera i dobrym scenariuszem, a i tak nie będzie się mieć wpływu na efekt końcowy. Wydaje się, że przy "Crimson Peak" były podstawy, by zaufać wizji reżysera, a może po prostu dostali dobre gaże :D. Film nie jest jakiś tragiczny i można go obejrzeć z raz, ale nie dziwię się, że niektórzy ludzie mogą zaklasyfikować go do kategorii tych horrorów, które wywołują bardziej uśmiech na twarzy niż strach w oczach.

Luna pisze:Pierwszy, to "Babadook", o którym dość obszernie pisała tu kiedyś Bastet. (...) Zakończenie jest niesamowite i niesztampowe. W pierwszej chwili to było dla mnie jedno wielkie: "WTF?", ale troszeczkę pomyślałam i aż mi się łzy w oczach zakręciły, jak to się wszystko pięknie, wzruszająco, emocjonalnie i metaforycznie poskładało.
To ja z kolei domyśliłam się prawdy w trakcie trwania filmu. POKAŻ SPOILER
I am the FBI.
Awatar użytkownika
Luna
Lokalizacja: Elliðaey
Podziękował: 79 razy
Podziękowano: 55 razy
Płeć: Kobieta

Re: Wieje grozą czyli horrory, thrillery i pochodne

Postautor: Luna » 06 marca 2016, 23:17

Vinlett pisze:Tu akurat nie byłabym taka surowa dla aktorów ;).

W sumie racja. Pamiętam, że przed premierą widziałam w kinie zwiastun i byłam nim dosyć podekscytowana. Spodziewałam się czegoś na miarę "Wywiadu z wampirem" :).

Vinlett pisze:To ja z kolei domyśliłam się prawdy w trakcie trwania filmu.

No to dobra jesteś :D. Ja przyznaję, że jeżeli jakiś film mi się spodoba i mnie wciągnie, to łykam wszystko, jak dziecko. Dopiero po seansie zaczynam myśleć, a przynajmniej próbuję :D. Pewnie z tego powodu też zaskoczyło mnie zakończenie "Widzę, widzę". A może dlatego, że przez długi czas nie mogłam oglądać horrorów i zapomniałam o reżyserskich trendach w tym gatunku ;). Ostatnio odkryłam, że te filmy znów, zamiast przygnębienia, wywołują we mnie ekscytację i przyjemny dreszczyk i na nowo się zachłysnęłam :D.

POKAŻ SPOILER
Awatar użytkownika
Vinlett
Lokalizacja: Układ Tatooine
Podziękował: 57 razy
Podziękowano: 81 razy
Płeć: Kobieta

Re: Wieje grozą czyli horrory, thrillery i pochodne

Postautor: Vinlett » 07 marca 2016, 22:44

Luna pisze:Pewnie z tego powodu też zaskoczyło mnie zakończenie "Widzę, widzę".
Jeszcze nie oglądałam filmu "Widzę, widzę", ale mam taki zamiar, bo jestem właśnie ciekawa tego zaskakującego zakończenia.

POKAŻ SPOILER
I am the FBI.
Awatar użytkownika
Luna
Lokalizacja: Elliðaey
Podziękował: 79 razy
Podziękowano: 55 razy
Płeć: Kobieta

Re: Wieje grozą czyli horrory, thrillery i pochodne

Postautor: Luna » 09 marca 2016, 04:04

POKAŻ SPOILER
Awatar użytkownika
Luna
Lokalizacja: Elliðaey
Podziękował: 79 razy
Podziękowano: 55 razy
Płeć: Kobieta

Re: Wieje grozą czyli horrory, thrillery i pochodne

Postautor: Luna » 09 lipca 2017, 05:01

"To przychodzi po zmroku" w reżyserii Treya Edwarda Shultsa - dość głośno ostatnio o tym filmie. Promowany jest, jako najbardziej przerażający, postapokaliptyczny horror tego roku. Z jednej strony robiłam sobie nadzieje, a z drugiej coś mi mówiło, że będzie jak zawsze. Dziś miałam okazję się przekonać. Było i jedno, i drugie :) Jak zawsze, bo to psychologiczny dreszczowiec, który w ogóle nie straszy, ale oczekiwaniom sprostał w stu procentach.

Z bohaterami spotykamy się, kiedy palą zwłoki w lesie. Przy życiu pozostał Paul, jego partnerka Sarah, syn Travis i pies. Rodzina ukrywa się w domu zabitym deskami, ściśle przestrzegając ustalonych procedur, gdyż świat opanował nieznany wirus i wybił niemal całą ludzkość. Co to takiego, skąd się wzięło, jak z tym walczyć, czy ktoś pozostał przy życiu i szuka lub znalazł lekarstwo - nie wiadomo absolutnie nic. Jedynym rozwiązaniem jest trzymanie się blisko domu, zakładanie masek w wyjątkowych okolicznościach, dokładne mycie się i wyczekiwanie w napięciu na to, co się wydarzy. Pewnej nocy do domu Paula ktoś próbuje się włamać...

Można się spodziewać apokalipsy zombie, mutantów ukrywających się w lesie i innych, znanych nam rozwiązań, jednak film zaskakuje minimalizmem. Koncentruje się głównie na emocjach bohaterów, ich nieszczęściu, desperacji i tym, do czego człowiek może się posunąć w tak przerażających okolicznościach. Obraz dojrzewa w głowie po czasie, pojawiają się pytania, gdyż film jest zachwycająco niedomówiony. Całość jest podana tak prosto, że niemal namacalnie i aż ciarki przechodzą na myśl o tym, że mogłoby nas coś takiego spotkać. Ponura, oszczędna ścieżka dźwiękowa, urzekająco mroczny klimat. Mnie zamroziło podczas oglądania. Nie mogłam się poruszyć, nie mogłam oderwać wzroku, chłonęłam obraz. Polecam :)
Awatar użytkownika
Viento
Lokalizacja: Łódź
Podziękował: 28 razy
Podziękowano: 11 razy
Płeć: Kobieta

Re: Wieje grozą czyli horrory, thrillery i pochodne

Postautor: Viento » 11 czerwca 2018, 12:02

Wczoraj byliśmy na Przebudzeniu dusz. Film miło mnie zaskoczył - spodziewałam się standardowego horroru i rzeczach nadprzyrodzonych, a tymczasem oprócz trzech tajemniczych i strasznych historii jest też fenomenalne i całkowicie zaskakujące zakończenie. To właśnie ono wbiło mnie w fotel i poruszyło najbardziej. Gorąco polecam!

Widział ktoś już ten film?
Awatar użytkownika
Vinlett
Lokalizacja: Układ Tatooine
Podziękował: 57 razy
Podziękowano: 81 razy
Płeć: Kobieta

Re: Wieje grozą czyli horrory, thrillery i pochodne

Postautor: Vinlett » 19 sierpnia 2018, 18:10

Dla mnie zakończenie „Przebudzenia dusz” było mało zaskakujące, bo do tego typu rozwiązań przyzwyczaiły już nas horrory. Tzn. było ok, rozumiem chęć połączenia historii o duchach, które w filmie nam opowiedziano, takiego spięcia ich jedną klamrą, ale dla mnie to było niepotrzebne. Te trzy historie same w sobie były najlepsze i mnie one w zupełności by wystarczyły. Broniły się pomysłowością, stylem, klimatem, pobawiono się tu formą. Najlepsza z nich to środkowa historia młodego chłopaka. Już samo przebywanie głównego bohatera w jego domu było wystarczająco creepy. Szkoda, że nie pociągnięto wątku, bo ten epizod był najbardziej kreatywny.

Lubię takie dreszczowce jak „To przychodzi po zmroku”, o którym pisała Luna. Utrzymane w minimalistycznym stylu, budujące gęstą atmosferę nie przy pomocy flaków i krwi, ale bardziej subtelnych środków wyrazu. Dlatego ucieszyłam się na kolejny film w takim stylu czyli „Ciche miejsce”. Fabuła jest podobna do „To przychodzi po zmroku”, bo też mamy rodzinę, która musi sobie jakoś poradzić w postapokaliptycznym świecie, żeby przeżyć. Zamiast tajemniczego wirusa, który zabija, tym razem wrogiem ludzkości są istoty (kosmici/ mutanty stworzone na Ziemi/ nowy gatunek drapieżników – nie powiedziano kim są), które reagują na każdy dźwięk. Drobny błąd jak np. przewrócenie naczynia sprawia, że potwory zwabione hałasem tłuczonego szkła przybywają na miejsce. To dosyć oryginalny koncept, dający spore pole manewru osobom zaangażowanym w powstawanie filmu. Pozbawiona soundtracku cisza, która towarzyszy niektórym scenom sprawia, że widzowie wchodzą w skórę bohaterów. Natomiast aktorzy musieli wygrać poszczególne sceny przede wszystkim mimiką twarzy, gestami, zamiast dialogami. I wszystko fajnie, tylko że zmarnowano ten potencjał nielogicznym zachowaniem się postaci. Nie jestem osobą, która na siłę doszukuje się logicznych wad w fabule. Raczej przymykam oczy na to, kiedy bohater robi coś głupiego, o czym z góry wiadomo, że źle się to dla niego skończy, ale w „Cichym miejscu” jest tego po prostu za dużo. W pewnym momencie przyłapałam się na tym, że zamiast kibicować bohaterom zastanawiam się, jakim cudem ta rodzina tak długo przetrwała, bo patrząc na ich beztroskę w niektórych sytuacjach, powinni byli raczej paść jako pierwsi. Niemniej jednak zachęcam do obejrzenia, bo sam pomysł, jak pisałam, jest dosyć oryginalny.

Obejrzałam też „Dziedzictwo. Hereditary”. Film zaczyna się od pogrzebu babci, w którym uczestniczy rodzina starszej pani, a więc córka, zięć, nastoletni wnuk i jego młodsza siostra. Wkrótce potem do domu tejże rodziny oraz w ich wzajemne relacje wkrada się niepokój, który równie dobrze może być spowodowany chorobą psychiczną lub nadprzyrodzonym nie wiadomo czym. Trudno więcej powiedzieć bez spoilerowania. Plusami filmu są bez wątpienia aktorstwo oraz tajemnica, którą przez około dwie trzecie filmu miło się odkrywa krok po kroku, scena za sceną, aż do przekombinowanego finału. Mimo, że jest w tej historii jakaś spójność narracyjna i zakończenie nie jest całkiem od czapy, to jednak końcowe sceny świadczą o tym, że twórcy za bardzo odlecieli. Trochę szkoda, bo przez większą część seansu było naprawdę dobrze i film miał mocne momenty jak np. scena szaleńczej jazdy do szpitala. Jak dla mnie najbardziej szokujący fragment filmu. Mimo wszystko polecam choćby dla tej sceny.
I am the FBI.
Awatar użytkownika
Viento
Lokalizacja: Łódź
Podziękował: 28 razy
Podziękowano: 11 razy
Płeć: Kobieta

Re: Wieje grozą czyli horrory, thrillery i pochodne

Postautor: Viento » 20 sierpnia 2018, 10:53

Dla mnie zakończenie „Przebudzenia dusz” było mało zaskakujące, bo do tego typu rozwiązań przyzwyczaiły już nas horrory. Tzn. było ok, rozumiem chęć połączenia historii o duchach, które w filmie nam opowiedziano, takiego spięcia ich jedną klamrą, ale dla mnie to było niepotrzebne. Te trzy historie same w sobie były najlepsze i mnie one w zupełności by wystarczyły.


Nie oglądam dużo horrorów więc mnie to zaskoczyło na plus. Właściwie to, co działo się z głównym bohaterem było bardziej przerażające niż to, co się działo w tych trzech historiach.

Wróć do „Kinomania”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość