Kosmos, ostatnia granica. Załoga statku Enterprise...

„Żal mi czasów niemego filmu. Cóż to była za radość widzieć, jak kobiecie otwierają się usta, a głosu nie słychać.” - Charlie Chaplin
Awatar użytkownika
Bastet
Lokalizacja: Królewskie Miasto Kraków
Płeć: Kobieta

Re: Kosmos, ostatnia granica. Załoga statku Enterprise...

Postautor: Bastet » 14 lipca 2014, 09:24

Nie czaję w ogóle klimatu Star Treka, serial oglądałam w zamierzchłych czasach, ale nie było to coś, co pochłonęło mnie bez reszty. Filmów kinowych też w sumie nie oglądałam, moja znajomość tematu opiera się tylko na cyklu, który zrobił Nostalgie Critic.

"W ciemności" obejrzałam zachęcona pozytywnymi recenzjami. Nawet dla takiego zupełnie nie startrekowego laika jak ja jest przyjemny w odbiorze. Porządne since fiction.

Jednak, moim zdaniem, największy atut filmu zawiera się w dwóch słowach - Benedict Comberbath.
You're always so perceptive about everyone but yourself.
Awatar użytkownika
Viento
Lokalizacja: Łódź
Podziękował: 28 razy
Podziękowano: 11 razy
Płeć: Kobieta

Re: Kosmos, ostatnia granica. Załoga statku Enterprise...

Postautor: Viento » 14 lipca 2014, 11:12

Jednak, moim zdaniem, największy atut filmu zawiera się w dwóch słowach - Benedict Comberbath.


Nie da się ukryć, że jest doskonały :)
Awatar użytkownika
Vinlett
Lokalizacja: Układ Tatooine
Podziękował: 57 razy
Podziękowano: 81 razy
Płeć: Kobieta

Re: Kosmos, ostatnia granica. Załoga statku Enterprise...

Postautor: Vinlett » 15 lipca 2014, 17:44

Bastet pisze:"W ciemności" obejrzałam zachęcona pozytywnymi recenzjami. Nawet dla takiego zupełnie nie startrekowego laika jak ja jest przyjemny w odbiorze. Porządne since fiction.
"W ciemność", jak i poprzedzający go film zatytułowany po prostu "Star Trek", to reeboty całej serii wyreżyserowane przez Abramsa. Ten oryginalny ST to przede wszystkim seriale i filmy kręcone do 2002 roku. W nich jest cały urok i klimat gwiezdnej wędrówki. Filmy Abramsa z nową obsadą są niezłe, wpisują się w obecne kino, ale to już zupełnie coś innego. Widać w nich dokonaną zmianę pokoleniową w podejściu do tematu.

Bastet pisze:Jednak, moim zdaniem, największy atut filmu zawiera się w dwóch słowach - Benedict Comberbath.
Rzeczywiście był świetny. Zresztą nie przypominam sobie filmu, w którym ten aktor zagrałby źle.
I am the FBI.
Awatar użytkownika
Bastet
Lokalizacja: Królewskie Miasto Kraków
Płeć: Kobieta

Re: Kosmos, ostatnia granica. Załoga statku Enterprise...

Postautor: Bastet » 15 lipca 2014, 17:59

Cumberbatch! On się nazywa Cumberbatch :D czemu nikt mnie nie poprawia, jak robię takie babole? :D
You're always so perceptive about everyone but yourself.
Awatar użytkownika
Vinlett
Lokalizacja: Układ Tatooine
Podziękował: 57 razy
Podziękowano: 81 razy
Płeć: Kobieta

Re: Kosmos, ostatnia granica. Załoga statku Enterprise...

Postautor: Vinlett » 08 listopada 2015, 10:21

Nie zauważyłam tej literówki ;).


Star Trek powróci do telewizji w 2017 roku! KLIK

Bardzo mnie cieszy ten news. Lubię filmy fabularne z tej serii, ale bazą dla Star Treka zawsze były seriale, które najlepiej oddawały ducha gwiezdnej wędrówki. Poza ostatnim, "Star Trek: Enterprise", ale miejmy nadzieję, że twórcy drugi raz, nie popełnią tego błędu ;).
I am the FBI.
Awatar użytkownika
Sushi
Lokalizacja: Mordor
Podziękował: 3 razy
Podziękowano: 7 razy
Płeć: Kobieta

Re: Kosmos, ostatnia granica. Załoga statku Enterprise...

Postautor: Sushi » 14 listopada 2015, 09:19

Też mnie to niezmiernie cieszy. Ale i wzbudza niepokój.
Od czasu "następnego pokolenia" serialowy Star Trek mnie rozczarowuje. Do tego po ćmierci Leonarda Nimoya każdy film i serial będzie bez jego, chociażby minimalnej, wkładki i jakoś mi przykro ;)
Ale jakby nie było cieszę się i chciałabym już zobaczyć co wymyślili.
W ogóle raduje mnie fakt, ze w universum Star Treka ciągle coś się dzieje - jak nie filmy, to seriale. Dobrze, że nikt nie zapomina o tym, co zaczął Roddenberry.
"Monsters are real, and ghosts are real too. They live inside us, and sometimes, they win."
Awatar użytkownika
Vinlett
Lokalizacja: Układ Tatooine
Podziękował: 57 razy
Podziękowano: 81 razy
Płeć: Kobieta

Re: Kosmos, ostatnia granica. Załoga statku Enterprise...

Postautor: Vinlett » 14 listopada 2015, 10:26

Sushi pisze:Od czasu "nastepnego pokolenia" serialowy star trek mnie rozczarowuje.
Naprawdę? Dlaczego?

Chyba już pisałam, że "Następne pokolenie" jest moim ulubionym serialem. Jednak nie uważam, żeby "Stacja kosmiczna" i "Voyager" jakoś mu ustępowały pod względem aktorskim, scenariuszowym i, co najważniejsze, samego ducha uniwersum. Jeżeli nowy serial będzie utrzymany w tym klimacie, to nie będzie wpadki :).
I am the FBI.
Awatar użytkownika
Vinlett
Lokalizacja: Układ Tatooine
Podziękował: 57 razy
Podziękowano: 81 razy
Płeć: Kobieta

Re: Kosmos, ostatnia granica. Załoga statku Enterprise...

Postautor: Vinlett » 21 maja 2016, 10:39

O nowym serialu coś cicho, za to na horyzoncie szykuje się kolejny film. Premierę "Star Trek: W nieznane" zaplanowano w Polsce na 22 lipca. Na pewno obejrzę w kinie.

Trailer
Trailer 2
I am the FBI.
Awatar użytkownika
Viento
Lokalizacja: Łódź
Podziękował: 28 razy
Podziękowano: 11 razy
Płeć: Kobieta

Re: Kosmos, ostatnia granica. Załoga statku Enterprise...

Postautor: Viento » 11 października 2016, 14:13

Przegapiłam kinową premierę "Star Trek: W nieznane" zaplanowano w Polsce na 22 lipca. Na pewno obejrzę w kinie. Obejrzałam film na komputerze i żałuję, że nie widziałam tych plenerów i efektów na dużym ekranie. Film mi się szaleńczo podobał - poczynając od fabuły, wątku zemsty, po absolutnie piękne statki kosmiczne, stację Yorktown, a kończąc na postaciach - zwłaszcza Kapitan Kirk, Pan Spock, Jaylah.

Vinlett, jak twoje wrażenia?
Awatar użytkownika
Vinlett
Lokalizacja: Układ Tatooine
Podziękował: 57 razy
Podziękowano: 81 razy
Płeć: Kobieta

Re: Kosmos, ostatnia granica. Załoga statku Enterprise...

Postautor: Vinlett » 16 października 2016, 12:37

Wrażenia w większości pozytywne, ale do zachwytów mi daleko ;). Prawda taka, że wszystko co najlepsze w duchu Star Trek, mamy już za sobą i teraz trzeba przestawiać się, że Star Trek to już nie ten Star Trek co dawniej, tylko kinowy blockbuster i jako taki oceniam go 6/10. W fabule brakowało mi oryginalności i momentu zaskoczenia, żeby móc dać wyżej. Na szczęście aktorzy ratowali sytuację; Chris Pine jest dla mnie idealnym Kirkiem. Żałuję, że nie zobaczymy już Antona Yelchina w kolejnym filmie, o ile ten powstanie. Znakiem czasów jest poinformowanie widzów, że jeden z członków załogi Enterprise jest gejem. Przez pół wieku od powołania do życia postaci pana Sulu, wreszcie się tego dowiedzieliśmy. Najwyraźniej twórcy uznali, że informacja ta jest nam teraz niezbędna do szczęścia, ech. Jako całość brakowało klamry spajającej, jakiegoś ostatecznego machnięcia pędzlem, które wieńczy dzieło i nadaje mu charakter. Boję się, że po prostu brakowało Abramsa, który reżyserował poprzednie dwie części. Też nieidealne, ale lepsze.
I am the FBI.

Wróć do „Kinomania”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość