PODSUMOWANIE MUZYCZNE ROKU 2014

O muzyce ogólnie
Awatar użytkownika
Luna
Lokalizacja: Elliðaey
Podziękował: 54 razy
Podziękowano: 42 razy
Płeć: Kobieta

PODSUMOWANIE MUZYCZNE ROKU 2014

Postautor: Luna » 02 lutego 2015, 21:34

Zapraszam do dodawania swoich podsumowań :). Ja w roku 2014 muzyki słuchałam baaaardzo mało, ale napiszę parę zdań :).
Awatar użytkownika
Natta
Lokalizacja: Allenstein
Podziękował: 30 razy
Podziękowano: 22 razy
Płeć: Kobieta

Re: PODSUMOWANIE MUZYCZNE ROKU 2014

Postautor: Natta » 12 lutego 2015, 03:37

Dobra, lenie, co to ma być? Podsumujmy ten 2014, nie ma że boli :lol: :lol: :lol: Zacznijmy od największego lenia, czyli ode mnie :mrgreen:

Ciężko mi wyróżnić jakiś konkretnie najlepszy album, więc po prostu wymieniam te, które najbardziej mi się spodobały i których najwięcej słuchałam. Wymieniam według kolejności wydania. Na listę trafiła pozycja, którą ciężko jednoznacznie określić mi jako muzykę (np. Mister D.), a także jeden soundtrack.

Warpaint - Warpaint
Kobiecy kwartet z LA stworzył naprawdę cudny krążek. Przyjemny, delikatny i niewymuszony, pełen świeżych, dziewczęcych wokali. Nic, tylko przyszykować ciepłą i pachnącą kąpiel, zanurzyć się w wodzie i moczyć od pierwszej do ostatniej piosenki, od czasu do czasu dolewając gorącej wody. Pełen relaks.

Alcest - Shelter
Na początku miałam mieszane uczucia. Singiel "Opale" wydał mi się zbyt mdły, słodki, wygłaskany, a inne kompozycje na siłę powydłużane i monotonne. Potem jednak coś mnie chwyciło za serducho i polubiłam ten album, może nie tak jak poprzednie dokonania Neigusia, ale jednak ;)

Behemoth - The Satanist
Majstersztyk. Geniusz. Cały ten album jest taki żywy, ciepły, niesamowicie rock&rollowy i melodyjny. Nergal włożył w swoje wokale mnóstwo pasji i życia, a ciepłe i soczyste brzmienie gitar dopełnia całości. Album idealny.

Jozef Van Wissem & Squrl -Only Lovers Left Alive OST
Bez takiej oprawy muzycznej film straciłby ogromnie na swojej wartości. Muzyka zaś broni się sama, bo jest po prostu piękna. Wolne, powtarzalne motywy grane na lutni lub gitarze, minimalizm i orientalne motywy (piękne "Hal" Yasmine Hamdan) sprawiają, że można zapętlić sobie ten album na całą noc.

Mister D. - Społeczeństwo Jest Niemiłe
Muzyka ma tu wartość drugorzedną, choć jest coś hipnotyzującego w tych syntezatorach. Cała wartość tego albumu tkwi w tekstach Masłowskiej, śpiewanych jej sepleniącym, nieszkolonym głosikiem. Nie mogłam się długo od tego oderwać. Album został robiony przede wszystkim dla jajec (i słucha się go w sumie także dla jajec), w ramach jakiegoś przedziwacznego eksperymentu, ale w tekstach udało się mu przemycić tak dużo smutnej prawdy o naszej rzeczywistości.

Starofash - Ghouleh
Kocham Heidi miłością wielką i dlatego bardzo podszedł mi jej elektroniczno-eklektyczny album. Każdy utwór odpowiada jednemu miesiącowi w roku. Heidi umieszczała je po kolei na portalu Soundcloud, dodając do każdego instagramowy pejzaż pasujący do danego miesiąca. Jak zwykle podczas słuchania Ihriel wyobrażam sobie, że bierze mnie za rękę, prowadzi na spacer i opowiada mi jakąś historię swoim prześlicznym, jędzowatym głosem <3

Opeth - Pale Communion
Album jest zajebisty i słuchałam go namiętnie przez jakieś dwa-trzy miesiące po premierze, ale teraz jakoś do niego nie wracam. To już nie jest chyba ta wielka miłość, jaką darzyłam muzykę Szwedów jeszcze parę lat temu. Mimo wszystko bardzo cenię odważną postawę Mikaela i podoba mi się, że zagrzebał się gdzieś głęboko w lata 70-te i póki co nie chce stamtąd wychodzić. Plus za przepiękne perełki takie jak "Faith in Others".

Karen O - Crush Songs
Nie sądziłam, że tak mnie oczaruje taki niespełna półgodzinny album pełen króciuteńkich, minimalistycznych piosenek na wokal i proste akordy gitarowe, brzmiący troszkę jakby był nagrany dyktafonem w pokoju. Karen O jest po prostu urocza.

Myrkur - Myrkur
Była sobie wyniosła, nordycka piękność o blond włosach. Pracowała jako modelka i nagrała kiedyś jakąś popową muzykę, jednakże w sercu zawsze miała Black Metal. W końcu podążyła za swoim marzeniem i w efekcie powstał najlepszy debiut roku 2014. Myrkur ma delikatny, wysoki i czysty głos, którym pięknie śpiewa czyste wstawki, ale potrafi też wydobyć z siebie iście piekielne dźwięki. Zwiewne, folkowe elementy przeplatają się z starym dobrym blackmetalowym brzmieniem z lat 90. Jak sama Myrkur przyznaje, jej największą inspiracją jest mitologia skandynawska i piękna, surowa natura Północy. I to bardzo słychać w jej muzyce. Jest tu jednak jeszcze dużo tego zwiewnego, czystego piękna kojarzącego mi się z pierwszymi dwoma albumami Alcest, więc jeśli komuś brakuje blackmetalowych rozwiązań w muzyce Neige'a, to polecam Myrkur :)

Petter Carlsen - Sirens
Znakiem rozpoznawczym Pettera wciąż pozostaje jego wysoki, delikatny głos, bardziej chłopięcy niż męski. Stworzył piękny, ambitny pop z dużą dozą elektroniki i atmosferycznego brzmienia. Album ukazał się we wrześniu i idealnie wstrzelił się w sezon długich wieczorów, ciepłego koca i niezliczonych kubków gorącej herbaty.

Lunatic Soul - Walking on a Flashlight Beam
Nie potrafię napisać nic konstruktywnego o tym albumie. Po prostu mi się cholernie podoba, jak wszystkie solowe dokonania Mariusza Dudy.

Ordinary Brainwash - #I'mNotAddicted
Muzyczne odkrycie 2014 roku, poczynione za sprawą Macbetha. Ze strony muzycznej jest to solidna dawka progresywnych brzmień, niepozbawionych melancholii i urody, jednak równie ważna jest tematyka tego concept albumu - media społecznościowe i uzależnienie od internetu, ciągłej potrzeby wrzucania selfies, komentowania, bycia online i monitorowania poziomu hejtu. Album został wydany jedynie w wersji elektronicznej, ale autor zadbał starannie o to, żeby pomimo braku książeczki i pudełka album był wydany "na bogato". Oprawę bowiem stanowi strona internetowa http://getaddicted.blue , gdzie można pobrać krążek za darmo, poczytać teksty, a jeżeli ktoś pod ich wpływem poczuł się niekomfortowo ze swoją bytnością na Facebooku, znajdzie się dla niego guziczek, za pośrednictwem którego może usunąć swoje konto na tym portalu.

Bloodbath - Grand Morbid Funeral
Lubię tych oldskulowych wymiataczy. Zaserwowali kolejny dobry krążek, tylko że zamiast rzeźnickiego, mięsnego wokalu Akerfeldta mamy tu wiedźmi, bagienny głos Nicka Holmesa z Paradise Lost. To był dobry wybór.
Awatar użytkownika
Vinlett
Lokalizacja: Układ Tatooine
Podziękował: 38 razy
Podziękowano: 59 razy
Płeć: Kobieta

Re: PODSUMOWANIE MUZYCZNE ROKU 2014

Postautor: Vinlett » 12 lutego 2015, 21:08

W zeszłym roku za mało słuchałam muzyki, żeby w ogóle przymierzać się do napisania jakiegokolwiek podsumowania. Poza tym zawsze mam problem z ogarnięciem całości. Nie pamiętam kto, co i kiedy wydał, chyba że robię notatki lub trafię na czyjąś dobrą ściągę. Dlatego mogę jedynie odnieść się do Waszych uwag.

I tak, przychylam się do zdania Natty co do „Satanist” Behemotha. Kawał solidnej porcji muzyki, choć nie określiłabym tej płyty epitetem „ciepła". Dla mnie ona jest intensywna. "O Father O Satan O Sun!" <3 z poruszająco wykrzyczanym tekstem przez Nergala stanowi tego idealną ilustrację. Jeszcze Myrkur, z którą muszę się bliżej zapoznać. Słyszałam jakiś utwór, dzięki uprzejmości Macbetha, i pamiętam, że wpadł mi wtedy w ucho.

Nie pisałam o „Nexus Artificial” Defying w głównym temacie, to może teraz trochę się zrehabilituję. Album po wielokrotnym przesłuchaniu jawi mi się dzisiaj jako udane połączenie młodzieńczej pasji, jaka powinna cechować każdego debiutanta, z muzyczną rozwagą. Słychać ją w ulokowaniu różnorakich smaczków, słychać w poszczególnych partiach instrumentów. Ta równowaga jest wielkim sukcesem płyty.
I am the FBI.

Wróć do „Dla muzyki, o muzyce, z muzyką”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość