PODSUMOWANIE MUZYCZNE ROKU 2013

O muzyce ogólnie
Awatar użytkownika
Luna
Lokalizacja: Elliðaey
Podziękował: 54 razy
Podziękowano: 42 razy
Płeć: Kobieta

PODSUMOWANIE MUZYCZNE ROKU 2013

Postautor: Luna » 26 stycznia 2014, 03:51

No, to zapraszam :). Kto pierwszy podsumuje miniony rok? U mnie będzie skromniutko :).
Awatar użytkownika
wisdom_tooth
Lokalizacja: Olkusz
Podziękował: 1 raz
Płeć: Mężczyzna

Re: PODSUMOWANIE MUZYCZNE ROKU 2013

Postautor: wisdom_tooth » 27 stycznia 2014, 17:04

Już prawie luty... nikomu się nie chce. O ile pierwsza połowę roku mam jakoś ogarniętą, to nad druga musiałbym się zastanowić. I znaleźć trochę wolnego czasu i ochoty. :)
Mieszkam w pałacu Możliwości -
Piękniejszy to dom od Prozy -
O wiele więcej Okien -
Drzwi można szerzej otworzyć - E. Dickinson
Awatar użytkownika
Natta
Lokalizacja: Allenstein
Podziękował: 30 razy
Podziękowano: 22 razy
Płeć: Kobieta

Re: PODSUMOWANIE MUZYCZNE ROKU 2013

Postautor: Natta » 31 stycznia 2014, 01:50

Ja spróbuję coś sklecić. Może to Was zmotywuje i napiszecie lepsze podsumowania ;)

Polskie płyty 2013 roku.

Blindead - Absence. Zdecydowany lider w tym zestawieniu. Złagodzenie brzmienia mi zupełnie nie przeszkadza. Muzyka jest po prostu piękna, koncept niebanalny i wielowarstwowy, a album wydany z wielkim smakiem i elegancją. Klasa, panowie.

Riverside - Shrine of New Generation Slaves. Też lider w zestawieniu. Pierwsze miejsce ex aequo z Absence, bo po prostu nie potrafię powiedzieć, która płyta podoba mi się bardziej. Ciekawe spojrzenie na oldschoolowe, hardrockowe brzmienie, nie wypierające jednak tradycyjnego dla Riverside, progresywnego zacięcia. Kawałki mają w sobie dużo więcej emocji i wyczucia niż też bardzo dobry poprzedni krążek. Edycja limitowana w pięknym digibooku jak każdy krążek Riverside jest ozdobiona grafikami Travisa Smitha i bardzo cieszy oko.

Fismoll - At Glade. Ameryki ten młody człowiek nie odkrył, ale i też od nikogo brutalnie nie zerżnął, jak to się pojawia często w atakach na jego twórczość. Płyta ma w sobie dużo magii, melodyjności i melancholii, która przyciągnęła mnie na dłużej. Przyznam szczerze, że do Olafura, Bona Ivera, Sigur Rós czy innych przedstawicieli tego typu muzyki, którą Fismoll się inspirował, jakoś przekonać się nie mogłam. Podobało mi się, ale nie na dłuższą metę. A At Glade mnie jednak przyciągnęło na tyle, że to była chyba najczęściej słuchana w tamtym roku płyta. Dużo się jeszcze musi młody Arkadiusz Glensk nauczyć, ale wiem, że to zrobi. Jest bardzo skromnym i sympatycznym człowiekiem :) Krążek jest również bardzo ciekawie wydany, pełne uroku czarno-szare grafiki przypominają rysunki ze szkolnego zeszytu, a ich bohater Włóczykija. Okładka, płyta i książeczka tworzą razem bardzo ciekawy twór pełen zaskakujących rozwiązań ;)

Butterfly Trajectory - Astray - Świetne wydawnictwo, chociaż denerwująco krótkie. Trzy wspaniałe kawałki świetnie zapowiadającego się zespołu. I duży osobisty sentyment do tego materiału.

Servants of Silence - Two Billion Seconds. Jedyne wydawnictwo z post-rockowego podwórka, które było w stanie mnie zainteresować. Niby nic odkrywczego (przecież to post rock) ale jednak jest na tej płycie jakiś inny rodzaj wrażliwości, inny sposób budowania napięcia i klimatu, który wyróżnia ten zespół i sprawia, że słucham tej muzyki z uwagą i w skupieniu, a nie niewyobrażalnie się nudząc.

BOKKA - Bokka. Interesująca propozycja ze stajni NEXTPOP (wytwórni, która wydaje Fismolla czy Kari Amirian). Trio anonimowych muzyków, którzy nigdzie się nie pokazują, a jedyny chyba jak do tej pory występ na żywo zagrali zza zasłony, tworzy nową jakość w polskim popie. Płytę można spokojnie postawić obok najnowszych, wysoko cenionych obecnie albumów popowych z wielkiego świata, np. obok Lorde. Oby więcej takiej muzyki w Polsce!

Bardzo się cieszę, że wszystkie powyższe wydawnictwa oprócz BOKKI, której nie udało mi się nigdzie dorwać, dumnie prezentują się na mojej półce. Cieszę się również, że byłam na koncertach promujących powyższe płyty (znów za wyjątkiem BOKKI, bo oni jeszcze nie koncertują regularnie, ale w tym roku się uda - w marcu idę na koncert).

Płyty zagraniczne.

Rotting Christ - Kata Ton Daimona Eaytoy. Ten album mnie całkowicie pochłonął. Szatański, mistyczny, groźny, a jednocześnie niesamowicie melodyjny, ciekawy i zróżnicowany. Sfera wokalno-tekstowa to najmocniejszy punkt tego albumu. Punkt dla pana Sakisa.

Cult of Luna -Vertikal I & Vertikal II. Niesamowicie ciekawy dyptyk, który mnie ostatecznie skłonił do pokochania tego zespołu.

Jonas Renkse & Bruce Soord - Wisdom of Crowds. Melodyjny, ciekawy, nietypowy efekt kolaboracji wokalisty Katatonii z muzykiem z The Pineapple Thief. Przykuł moją uwagę na dłużej. Chwytyliwe melodie, klubowe beaty przeplatające się z industrialnymi gitarami, sporo elektroniki. Ciekawa rzecz.

Conte - Conte - bardzo przyjemna, elektroniczna EPka. Coś w rodzaju elektronicznego dance'u z elementami dubstepu i z przetworzonym przez vocoder głosem. Bardzo pozytywny materiał :) Nie spodziewałam się, że tak polubię ten mały krążek. W dodatku jest udostępniony przez autora za darmo!

Devin Townsend - The Retinal Circus. Wspaniałe DVD, niesamowity show! Świetne, przebojowe kawałki The Devin Townsend Project, moje ulubione krasnoludy na gitarach, rozśpiewana Anneczka, tancerze, tancerki, aktorzy, scenki rodzajowe, szlifierki kątowe, wodotryski i Ziltoid! Kocham to oglądać!

Co mnie zawiodło w 2013 roku?

- Anneke, jak co roku. To już chyba tradycja. Co tu w ogóle mówić, przyzwyczaiłam się i tyle.
- O dziwo, The Gathering też. Zawiedli mnie, bo nie nagrali płyty na tyle dobrej, bym umieściła ją w powyższym podsumowaniu. Nie wiem, jak mam traktować Afterwords. Ale jest chyba raczej pełnoprawną płytą.. a jej połowa to odgrzewane kotlety. Krążek jest dobry, ale po tym zespole spodziewałabym się czegoś więcej.
- Katatonia. Detroned & Uncrowned jest ładne, ale to już chyba troszkę odcinanie kuponów od własnego sukcesu. Album w tym stylu? Super, ale dlaczego nie nagrali w takim stylu nowych piosenek? Albo dlaczego nie postawili na wybór utworów z całego okresu ich działalności? Albo świeżego spojrzenia na którychś z ich pierwszych albumów? No ale cóż. Album sfinansowali fani (Katatonia na tę okoliczność przetrzepała strychy i sprzedała parę rzeczy) więc widocznie był komuś potrzebny. Mnie chyba nie jest.

Więcej nie będę wypisywać, są płyty które mnie nie porwały (Tides from Nebula, Obscure Sphinx) ale nigdy nie byłam jakimś wielkim fanem tych zespołów, więc ani mnie to ziębi, ani grzeje ;)
Awatar użytkownika
Macbeth
Płeć: Mężczyzna

Re: PODSUMOWANIE MUZYCZNE ROKU 2013

Postautor: Macbeth » 08 lutego 2014, 11:50

Ja też podsumowałem! ;)

Część pierwsza oraz część druga

Wróć do „Dla muzyki, o muzyce, z muzyką”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość