Air (2007)

Anneke i jej zespół
Awatar użytkownika
Bastet
Lokalizacja: Królewskie Miasto Kraków
Płeć: Kobieta

Air (2007)

Postautor: Bastet » 02 marca 2009, 22:09

Obrazek


W tym miejscu możemy porozmawiać o pierwszej płycie Agua de Annique. Na początek informacje czysto encyklopedyczne.
"Air" zostało wydane w 2007 roku, nakładem Agua Recordings. W skład płyty wchodzą:

01. "Beautiful One"
02. "Witnesses"
03. "Yalin"
04. "Day After Yesterday"
05. "My Girl"
06. "Take Care Of Me"
07. "Ice Water"
08. "You Are Nice!"
09. "Trail Of Grief"
10. "Come Wander With Me" (Jeff Alexander cover)
11. "Sunken Soldiers Ball"
12. "Lost And Found" (feat. Kristin Fjelltseth)
13. "Asleep"

Reszta należy do was :)
You're always so perceptive about everyone but yourself.
Awatar użytkownika
Luna
Lokalizacja: Elliðaey
Podziękował: 50 razy
Podziękowano: 34 razy
Płeć: Kobieta

Re: Air

Postautor: Luna » 09 marca 2009, 04:31

Po tym albumie od razu słychać, kto był głównym pomysłodawcą w The Gathering. Air jest dla mnie swojego rodzaju łagodniejszą kontynuacją Home. Tym bardziej zżera mnie ciekawość, w którą stronę pójdzie TG.

"Day After Yesterday" - pojawił się pierwszy na majspejsie i od razu mnie oczarował. Do tej pory kojarzy mi się z jesienną, deszczową pogodą i filiżanką żurawinowej herbaty. Następne pojawiły się "Beautiful One", "Witnesses" oraz "Trail of Grief". Niewątpliwie każdy z tych utworów był solidną porcją głosu Anneke (w jej przypadku nie jestem zbytnio wymagająca), jednakże "Witnesses" od razu podbił moje serce. Kiedy album ukazał się w całości wiedziałam już mniej więcej, na czym stoję. Urzekł mnie przewrotny "Yalin", który powstał ze smutku, a w efekcie ma niezwykle pozytywny wydźwięk. "Take Care of Me" - kocham klimat tego utworu. Sączy się tak wolno, że w pewnym momencie człowiek zahipnotyzowany jedwabistym głosem Anneke sam zaczyna stawać się dźwiękiem. Bardzo lubię "Lost and Found", a w szczególności połączenie łagodnych głosów Anneke i Kristin. "Asleep" idealnie podsumowuje i zamyka album. Tak, jakby Air było trochę dłuższą historią o miłości, opowiedzianą przed zaśnięciem.

Reasumując - dobry pop nie jest zły, a ja uwielbiam takie łagodne, klimatyczne granie, jednakże wydaje mi się, że Anneke odrobinę przesadziła z tą łagodnością. Nawet jej śpiew przepełniony cudownymi ozdobnikami aż się prosi o pikantniejszy podkład. No i, co dalej? Nigdy nie wątpiłam w ogromny talent (nie tylko wokalny) Anneke, jej pomysłowość i charyzmę, jednakże łagodniej już być chyba nie może. Mam nadzieję, że Van Giersbergen nie zamierza teraz bez przerwy pływać w tej samej wodzie. Mógłby na to wskazywać Pure Air jednak wiem, że tego typu albumów nie należy traktować poważnie. Żałuję również, że Air nie jest ciekawszy od strony tekstowej. Wtedy z pewnością nabrałby głębi.
Awatar użytkownika
Natta
Lokalizacja: Allenstein
Podziękował: 30 razy
Podziękowano: 29 razy
Płeć: Kobieta

Re: Air

Postautor: Natta » 09 marca 2009, 08:35

Ja nie lubię bawić się w szufladkowanie muzyki, ale jeżeli miałabym to zrobić z Air, nazwałabym to raczej melancholijnym, atmosferycznym rockiem niż popem. {chociaż popem można nazwać wszystko teoretycznie, nawet Behemotha, bo on przecież taki pop-ularny}.

Przejdźmy jednak do sedna. Od Air jestem uzależniona. Od czerwca '08 nie ma tygodnia, w którym bym przynajmniej raz nie przesłuchała tej płyty. Melancholijne, piękne melodie budują niesamowitą, urzekającą atmosferę, rozciągają przed słuchaczem pełne przestrzeni pejzaże, w które doskonale wpasowuje się głos Anneke. Wszystko pasuje do siebie jak kolejne elementy układanki - wolniejsze i spokojniejsze utwory przeplatają się z nielicznymi ostrzejszymi. Płyta jako całość jest naprawdę bardzo spójna. Najbardziej zauroczył mnie utwór Sunken Soldiers Ball, hipnotyzujące Ice Water i magiczne Come Wander With Me. Ale uwielbiam cały album, nawet do My Girl się przekonałam, chociaż dla mnie to taki najsłabszy punkt albumu - oczywiście piosenka bardzo w porządku, ale przy słuchaniu gdzieś tam sobie leci i się kończy, nie przyciąga większej uwagi, nie budzi takich emocji. I zgodzę się z poprzednim postem, Asleep świetnie kończy album, spowalnia atmosferę, wycisza - Anneke śpiewa kołysankę na dobranoc.
Domin
Posty:
Rejestracja:

Re: Air

Postautor: Domin » 30 maja 2009, 02:22

Cholerna magia! tylko tyle można chyba powiedzieć o tym albumie. "Air" to dla mnie spełnienie marzeń. Dlaczego? A dlatego że zawsze chciałem aby Anneke nagrała coś z The Gathering, ale coś w pełni spokojnego, melancholijnego, smutnego a zarazem pełnego nadziei, pozytywnego przekazu. To niestety nie miało miejsca z The Gathering, ale ziściło się a Aqua de Annique. Cały album jest przepełniony muzyką sączącą się z głośników niczym Valium, które koi ból, rozdrażnienie, nerwy. Serio! Dla mnie ten album teraz jest lekiem na częste ataki wkur***nia. Nie tylko za sprawą muzyki ale oczywiście przede wszystkim za sprawą głosu Anneke który brzmi strasznie hipnotyzująco. Zapomina się wtedy o wszystkim o czym się myślało i... koniec.
Awatar użytkownika
Fristron
Płeć: Nie wybrano

Re: Air

Postautor: Fristron » 20 czerwca 2009, 15:53

Debiut Aguy moim zdaniem mocno przynudza... Jak zaczęły się pojawiać pierwsze numery to miałem bardzo duże oczekiwania. "Witnesses" rozłożyło mnie na łopatki, zresztą do dziś uważam je za najlepszy numer na płycie i bardzo dobry w ogóle. "Day After Yesterday" również mi się podobało, ale - na litość! - nie sądziłem, że przez całą płytę Anneke będzie tak smęcić. Zresztą, "Day After Yesterday" to, jak się okazało, również jedna z najlepszych kompozycji na płycie. Większość krążka to flaki z olejem i bardzo chciałbym, żeby Anneke poszła raczej w kierunku, jakiego zalążkiem mógłby być utwór "Witnesses".
So you ride yourselves over the fields and
You make all your animal deals and
Your wise men don't know how it feels
To be thick as a brick.
Stvorek
Płeć: Nie wybrano

Re: Air

Postautor: Stvorek » 29 czerwca 2010, 02:12

Jak śpiewa na pewnej swej nieziemskiej płycie Antonina Krzysztoń - "jest inny świat, tak, wiem, gdzieś tu, nie za lasami - tam, po prostu on jest tu". I rzeczywiście, jest inny świat, nie jeden, trzeba jednak znaleźć bramę, żeby się do takiegoż świata dostać. Bramą taką właśnie jest "Air" Agua de Annique. To bardzo mały światek, ale niezwykły: jest czysty i delikatny, zwyczajnie ładny. Swymi walorami estetycznymi, tą właśnie prostą "ładnością" łączy niezwykle ciekawie melancholię i smutek z nadzieją. Hipnotyzujący głos Anneke, przepełniony emocjami, opleciony niezwykle łagodnymi (najczęściej), bardzo wyważonymi melodiami zawsze przenosi mnie w kilka miejsc. A wszystko to w szarych kolorach i mgle. Jest kobieta. Rozmyśla. Najpierw siedzi na parapecie, wewnątrz budynku - patrzy się w okno, na dworze pada deszcz; za nią są schody... Potem kończy się "Day After Yesterday" i kobieta rusza. Krótki jogging - "My girl". Chwila oddechu - "Take Care of Me", potem prysznic - "Ice Water". Kobieta smutno uśmiechnięta kładzie się na łóżku, leży rozmyślając i wspominając. Zasypia... A potem, potem budzi się i wodzi wstające, nieco blade słońce "Lost and Found", a na jej twarzy pojawia się uśmiech, wstaje z łóżka...
Tak właśnie widzę "Air".

Prawdę powiedziawszy mimo tej magicznej wręcz aury, niezwykle kojącej atmosfery, album nieco zlewa się w jedno. Trudno mi odróżnić od siebie część tytułów... Jest absolutnie najlepszy (chyba w całym dorobku AdA) "Witnesses", który zwraca moją uwagę po prostu wszystkim - melodią, przez którą zapadam się w muzykę, pięknym wokalem i refleksyjnym tekstem, ale generalnie cała reszta, poza "You are nice" po prostu jest do siebie zbyt podobna. Kiedy mam chęć przesłuchać płytę czytając równocześnie teksty piosenek (co dla mnie jest zupełnie innym przeżyciem niż słuchanie płyty bez czytania) to okej - nie mam problemów żeby zagłębić się w utwór, w pełni z niego czerpać, kiedy jednak puszczam go dla czystej przyjemności - gdzieś się w nim gubię, staje się on troszkę nudny. Ale poza tym jest bardzo fajnie – do wokalu Anneke nie mogę się przyczepić, melodie także są dobre :)
Gdybym miał wystawić ocenę w skali 1-10 dostałby pewnie 7 punktów :)
Awatar użytkownika
Antlanet
Płeć: Nie wybrano

Re: Air

Postautor: Antlanet » 03 sierpnia 2011, 11:29

Do tej płyty miałam zawsze dość sceptyczne nastawienie, sama nie wiem dlaczego. Gdy już postanowiłam ją przesłuchać, długo nie mogłam się jakoś przekonać, słuchałam bardzo rzadko. Kolej na nią przyszłą dopiero po zapoznaniu się z The Gathering, gdyż, jak tu już było wspomniane, płyta wydaje się być kontynuacją Home, mojego zdecydowanego faworyta z twórczości tego zespołu, tak więc zaczęłam zupełnie inaczej postrzegać Air i z przesłuchania na przesłuchanie znajdowałam coraz to więcej perełek. Obecnie nawet nie jestem w stanie wskazać nielubianego utworu, wiem za to, że moje serce podbiło Witnesess i tak już chyba pozostanie :)
Awatar użytkownika
Luna
Lokalizacja: Elliðaey
Podziękował: 50 razy
Podziękowano: 34 razy
Płeć: Kobieta

Re: Air

Postautor: Luna » 03 sierpnia 2011, 23:30

Luna pisze:uwielbiam takie łagodne, klimatyczne granie, jednakże wydaje mi się, że Anneke odrobinę przesadziła z tą łagodnością. Nawet jej śpiew przepełniony cudownymi ozdobnikami aż się prosi o pikantniejszy podkład.

Matko, jak to się człowiek z roku na rok starzeje... Teraz mi ta łagodność w Air jakoś nie przeszkadza :D.
Awatar użytkownika
Vinlett
Lokalizacja: Układ Tatooine
Podziękował: 35 razy
Podziękowano: 53 razy
Płeć: Kobieta

Re: Air

Postautor: Vinlett » 04 sierpnia 2011, 18:56

Po świetnym materiale, jaki zaserwowano na "Air", człowiek był spokojny i miał nadzieję, że potem będzie jeszcze lepiej i lepiej. Tymczasem to "Air" pozostaje najlepszą płytą w dorobku Anneke nagraną po The Gathering. I choć album wydaje się momentami niespójny, to klimat sprawia, że nie ma to najmniejszego znaczenia w odbiorze muzyki zawartej na krążku.

Luna pisze:Air jest dla mnie swojego rodzaju łagodniejszą kontynuacją Home.
Ja tego nie słyszę, tej kontynuacji "Home" właśnie. Za to słyszę takie delikatniejsze "Nighttime Birds", serio. Zresztą utwór "Take Care Of Me" powstał właśnie w tym okresie, kiedy rodziło się NB.
Let us go in.
The fog is rising...


Emily Dickinson
Awatar użytkownika
misiek14
Lokalizacja: Sevenoaks
Płeć: Mężczyzna

Re: Air (2007)

Postautor: misiek14 » 12 sierpnia 2012, 18:36

Moim zdaniem najlepsza (jak na razie) płyta Agua/Anneke. Moje ulubione kawałki to Witnesses, Yalin, Take Care of Me i Ice Water

Wróć do „Agua de Annique”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość