Anathema

Muzyka i hutnictwo
Karharoth
Lokalizacja: Ziemia Dobrzyńska
Płeć: Mężczyzna

Anathema

Postautor: Karharoth » 09 marca 2009, 01:00

Obrazek


Angielska grupa myzyczna wykonująca dawniej doom/death metal a obecnie nawet rock atmosferyczny.Powstała w 1990 roku i wydała do tej pory 7 krążków studyjnych.


Anathema to dla jednych to potworne nudziarstwo, dla innych Absolut i niedoścignione piękno.Zespół stworzył w swojej muzyce specyficzną atmosferę, gdzieniegdzie można pczuć ducha Pink Floyd . Nie można jednak zarzucać Anglikom ani kopiowania, ani podążania w stronę komercji.Ogromnym plusem jest wokal Vincenta - pełen uczucia i ekspresji, bardzo emocjonalny i naturalny.W sumie to liczy się dużo bardziej niż technika i zawodowstwo.Anathema hipnotyzuje i uzależnia.

Piękno, głębia, smutek, ból...szczerość, emocje, pasja... Niby to takie proste, a jednak tak niewielu potrafi naprawdę wzruszyć.



Angelica <3

Fragile Dreams

...Alone

Wings Of God[/quote]





Mój absolutnie ukochany zespół.
If I could fix myself... I'd...
But it's too late for me
Awatar użytkownika
Natta
Lokalizacja: Allenstein
Podziękował: 39 razy
Podziękowano: 34 razy
Płeć: Kobieta

Re: Anathema

Postautor: Natta » 09 marca 2009, 10:09

I mój też. Ulubione płyty - Judgement, Alternative 4, Natural Disaster.
Głębokie i szczere emocje, melancholia przepleciona z pięknem, strach i rozmarzenie - to wszystko można znaleźć w ich kompozycjach, w głosie Vincenta. Przepięknie śpiewająca Lee w roli ozdobnika, chociaż w wywiadach Danny bardzo podkreśla, że jest ona pełnoprawnym członkiem zespołu - co może dawać nadzieję na jej spory udział na "Horizons".
W ogóle z utęsknieniem na "Horizons" czekam. Wypuszczone już utwory miażdżą - są takie przepełnione szczęściem, nadzieją, jednak mają w sobie tą nutkę melancholii, ten strach i smutek gdzieś tam jest, daleko wprawdzie, ale czuć jego obecność, czai się w mrocznych zakamarkach Anathemowych kompozycji. Podobno to tylko robocze wersje, ciekawa jestem jak to będzie na albumie. Miksem ma się zajmować Wilson z Porcupine Tree, co mi się bardzo podoba, biorąc pod uwagę twórczość PT i jakość albumów Opeth powstałych we współpracy z tym panem.

Słucham własnie A Simple Mistake i w uszach wciąż dźwięczy: Despair is for people who know, beyond any doubt, what the future is going to bring. Nobody is in that position. So despair is not only a kind of sin, theologically, but also a simple mistake, because nobody actually knows. In that sense there always is hope.
Świeży powiew nadziei i szczęścia w muzyce Anathemy ; )
Karharoth
Lokalizacja: Ziemia Dobrzyńska
Płeć: Mężczyzna

Re: Anathema

Postautor: Karharoth » 09 marca 2009, 14:54

"Anioły" fantastycznie wychodzą koncertowo, na "A Simple Mistake" poszedłem się napić^^ .Dostałem jakiś czas temu z "trzeciej ręki" kilka sampli nowej płyty i jeśli to naprawde jest czym miało być to się boję "Horizons".Nie chce wesołej płyty, już "nowa Anathema" (2 ostatnie płyty) mnie tak nie rusza jak poprzednie dokonania, wszystko zaczyna być dosładzane, moim zdaniem niepotrzebnie.No i "Closer"<--Nie potrafię słuchać, nowoczesny rock/metal to nie moja bajka.
If I could fix myself... I'd...
But it's too late for me
Awatar użytkownika
Luna
Lokalizacja: Elliðaey
Podziękował: 75 razy
Podziękowano: 53 razy
Płeć: Kobieta

Re: Anathema

Postautor: Luna » 09 marca 2009, 16:54

Karharoth pisze:"Anioły" fantastycznie wychodzą koncertowo, na "A Simple Mistake" poszedłem się napić^^

Ty niewierny ty! Ja przez cały koncert stałam zahipnotyzowana :D. W "A Simple Mistake" jest dla mnie coś niesamowicie magicznego. "Nowa" Anathema mi się strasznie podoba. Wydaje mi się, że nigdy, w przypadku tego zespołu nie użyję określenia: "To już nie to samo, co kiedyś" w sensie pejoratywnym. Owszem, nie to samo, trudno nie usłyszeć, jednakże uważam, że Anathema wybrała idealny kierunek rozwoju. "Closer" jest imo jedną z ciekawszych kompozycji Anathemy z ostatnich lat. Cudownie sprawdza się na koncertach, jako chwila na złapanie oddechu ;).
Awatar użytkownika
Pepuś
Lokalizacja: Szczecin
Płeć: Mężczyzna

Re: Anathema

Postautor: Pepuś » 09 marca 2009, 17:20

Anathema to tak naprawdę mój pierwszy zespół z najwyższej półki. Zacząłem od płyty Alternative 4 i do dzisiejszego dnia uznaje ją za ultimatum w zakresie muzyki rockowej. Płyta trochę krótka, ale niesamowita i magiczna. Jednocześnie smutna do bólu i piękna. Bardzo cenię jeszcze The Silent Enigme, Judgement i Eternity. Do tych płyt zawsze chętnie powrócę na nowo wsłuchując się w magię dźwieków i zaklętej w niej melancholii.

Zespół wyjątkowy, rzadko zdarzają się takie cuda, co przez całą swoja karierę grają muzykę na najwyższym poziomie mimo diametralnych zmian w formie ekspresji. Najlepsza stroną zespołu są na pewno liryki, wokale i gitary.

Nowy kierunek nie za bardzo mi się podoba, ponoć płyta ma być wesoła. Jakoś dziwnie mi się będzie jej słuchać.

Poszczególne oceny płyt:
Serenades
Bardzo udany debiut. Mocno, doomowo i melancholijnie. Dynamiczne Sweet Tears, nostalgiczne J'ai Fait Une Promesse(notabene świetny tekst), miażdżące riffem They Day i przebojowe Sleepless to zdecydowane atuty tej płyty. Szczerze mówiąc słucham jej najmniej, bo Anathema w graniu doom`u była dobra nawet bardzo, ale w graniu bardziej rockowym jest genialna.
Ocena: 4/6

The Silent Enigma
Płyta geniusz. Opus Magnum melodyjnego doom metalu, jedno z klasycznych dzieł kanonu metalu klimatycznego. Płyta świetnie się zaczyna i wspaniale kończy, niestety środek pozostawia wiele do życzenia. Najlepszymi kawałkami są dla mnie The Silent Enigma(absolut), A Dying Wish(moc <3) oraz akustyczne Alone i Black Orchid. No i ta okładka... Ocena taka bo innej postawić nie wolno ; D

Ocena 6-/6

Eternity
Znaczna zmiana kierunku w stronę art-rocka. Płytę rozpoczyna cudowny Sentient z magicznymi klawiszami Lesa Smitha. Angelica to tak piękny utwór, że słowa nie oddają jego urody. 3 części Eternity są po prostu arcydziełem. Jak słucham ich pierwszy raz to musiałem usiąść z wrażenia. Eternity II ma jeszcze wspaniały motyw:
Destiny
Infinity
Eternty
Pierwsze litery dają słowo DIE. Majstersztyk <3. Na uwagę zasługuje jeszcze cover Floydów, Radiance i Cries On The Wind(ta solówka z motywem orientalnym ... <3). W ogóle płyta ma dużo solówek(Angelica, The Beloved, Radiance, COTW, Far Away). Aż śmieszne, że nagrania w Walii zajęły tylko 3 tygodnie...

Ocena 6/6

Alternative 4
Czysta nostalgia, smutek, ułuda, ale i zarazem nieuchwytne piękno, tajemnica, marzenie, pragnienie. Ta płyta to misterium życia. Największe arcydzieło jakie miałem zaszczyt słuchać. W dużym stopniu płyta ugruntowała moja hierarchię wartości i rozbudziła poczucie piękna. Gdy zaczyna się Lost Control cała radość zostaje wydarta z powietrza.

Ocena 6/6

Judgement
Najbardziej progresywna płyta Anathemy, dużo ciekawych motywów i zapadających w pamięć melodii. Najpiękniejszy utwór Brytyjczyków One Last Goodbye, dynamiczne Judgement, mocnopogresywne Wings of God no i oczywiście Anyone, Anywhere. Te kawałki zawsze będą dla mnie czymś wspaniałym.

Ocena 5/6

A Fine Day To Exit
Płyta, której tytuł idealnie pasuje do zawartości. Nie ma tu już ciężkich utworów, znakomita płyta do relaksu. Koniec wieńczy dzieło, nie inaczej jest tu i dostaliśmy Temporary Peace, pieśń która powinna kończyć się na 6-7 minucie i byłaby najpiękniejszą pieśnią Anathemy, no ale tak mamy 20 minut z żartami czy Bóg wie czym...

Ocena 4/6

A Natural Disaster
Płyta mnie nawet rozczarowała. Słaby, bardzo nawet początek jak na Anathemę(wracam jedynie do Balance, a Closer nie znoszę). Zaczyna się ciekawie od Are You There, potem mamy jedynie dobre zakończenie. Słabo ;( oj oj...

Ocena 3/6
All I Want to Hear is the Sound of My Own Heart Stopping.
Awatar użytkownika
Luna
Lokalizacja: Elliðaey
Podziękował: 75 razy
Podziękowano: 53 razy
Płeć: Kobieta

Re: Anathema

Postautor: Luna » 14 marca 2009, 18:54

pp3088 pisze:Nowy kierunek nie za bardzo mi się podoba, ponoć płyta ma być wesoła. Jakoś dziwnie mi się będzie jej słuchać.


Tak, podobno utwory na nowy album pisał Danny, kiedy, jak to było, Bast? Kiedy wreszcie się zakochał? Faktycznie trzeba będzie się nastawić na coś zupełnie innego. Wiem, że nie będzie łatwo, ale nowe utwory mnie oczarowały, tak więc jestem przekonana, że cały album przypadnie mi do gustu.

Edit:

Karharoth pisze:Na Anatheme też (teraz ponoc w lipcu ma być oO)

Mam nadzieję, że Horizons ukaże się jednak wcześniej. Na oficjalnej widnieje informacja, że zespół zacznie koncertować po ukończeniu albumu, a pierwszy występ w Tunezji przewidziany jest na 4 kwietnia. Z drugiej strony ukończenie albumu nie musi być jednoznaczne z jego wydaniem. Do 5 lipca Anathema zagra 15 koncertów i nie mają one nic wspólnego z trasą promującą Horizons :cry:.
Awatar użytkownika
Viento
Lokalizacja: Łódź
Podziękował: 28 razy
Podziękowano: 11 razy
Płeć: Kobieta

Re: Anathema

Postautor: Viento » 15 marca 2009, 11:13

Poczekamy, zobaczymy, jesteśmy już przyzwyczajeni do czekania na Horizons ;)

Muzykę Anathemy znam od niedawna, dopiero poznaję wszystkie albumy. To wynika z tego, że, jak już gdzieś na forum pisałam, jak mnie coś zachwyci to słucham tego non stop dopóki mi się nie znudzi. I tak przez ponad miesiąc słuchałam tylko Hindsight. Nie, nie znudziło mi się, tylko jakoś sobie wyklarowałam, że inne albumy też zapewne są warte przesłuchania ;) W każdym razie pokochałam tę muzykę (późniejsze, łagodniejsze albumy) miłością nagłą i gwałtowną - za przestrzeń i niesamowity, łagodny klimat, za wspaniały, emocjonalny głos Vincenta, za piękne, poruszające teksty i wreszcie za doskonałe gitary. Moim absolutnym numerem 1, takim hymnem, jest "Temporary Peace", zwłaszcza ta długa wersja z A Fine Day To Exit. Słuchając tego utworu można się zatopić i tak zasłuchać, że nic innego wtedy nie istnieje. A tekst:

Beyond this beautiful horizon
lies a dream for you and i
this tranquil scene is
still unbroken by the
rumours in the sky
but there's a storm
closing in voices
crying on the wind
the serenade is growing
colder breaks my soul
that tries to sing
and there's so many many
thoughts
when I try to go to sleep
but with you I start to feel
a sort of temporary peace
there's a drift in and out


to absolutne piękno. Wydaje mi się, że trafnie opisuje cienka granicę między miłością - nienawiścią, gniewem - spokojem.
Awatar użytkownika
Bastet
Lokalizacja: Królewskie Miasto Kraków
Płeć: Kobieta

Re: Anathema

Postautor: Bastet » 15 marca 2009, 16:33

W "Temporary P4eace" zakochałam się od "pierwszego wejrzenia". Duet Vincenta z szumem morza to jest coś, czego się nie zapomina.
Mam dość pogmatwane, nieuporządkowane i chaotyczne życie, rzadko mam czas na wytchnienie. Ale są takie momenty, kiedy czas się zatrzymuje i czuję absolutny spokój. Zachowuję te wspomnienia jako najcenniejsze oazy spokoju i w ciężkich chwilach sięgam do nich po ratunek.
Kiedy wspominam kilku złotych, sierpniowych popołudni, spędzonych z przyjacielem na rozgrzanym balkonie z widokiem na niebiesko-miodowy Kraków kiedy czułam prawdziwe, senne ukojenie rozumiem, o czym jest ten utwór. Temporary peace, czasowy spokój pomiędzy jedną burzą a drugą. Leniwe przypływy i odpływy.
Takich chwil w moim życiu jak te złoto-krakowskie jest więcej. I zawsze jest to temporary peace. Mam nadzieję, że kiedyś będę mogła chłopakom z Anathemy podziękować za ten utwór, pomagający mi zatrzymać wspomnienia.
You're always so perceptive about everyone but yourself.
Karharoth
Lokalizacja: Ziemia Dobrzyńska
Płeć: Mężczyzna

Re: Anathema

Postautor: Karharoth » 18 maja 2009, 13:42

11 lipca na Knock Out Festival w Karkowie, już zacieram ręce i czyszcze pantofle ;]
If I could fix myself... I'd...
But it's too late for me
Awatar użytkownika
Luna
Lokalizacja: Elliðaey
Podziękował: 75 razy
Podziękowano: 53 razy
Płeć: Kobieta

Re: Anathema

Postautor: Luna » 18 maja 2009, 17:15

11 lipca - ślub mojego brata.

Idę się wyhuśtać na karniszu...

Wróć do „Metale ciężkie, metale szlachetne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość